person_outline
search

Zgodnie zwycięstwa faworytów w A, udany początek Nowej

Solidarnie kolejne wygrane odnieśli wszyscy faworyci Ligi A: Asy NH, Rafis, Stomatologia Stupka, oraz TEB Edukacja. Wydarzeniem poniedziałkowego wieczoru było jednak pierwsze zwycięstwo Elity-Bud, która pokonała Żymłę Siermięgę. Trzy punkty zapisały na swoim koncie także ekipy Cyber i Krupiński Pompy. W samej końcówce losy rywalizacji z TEB Edukacją B rozstrzygnął na swoją korzyść BiegunSport. W Lidze B2 po dobrym meczu AS Maestro pokonało C.F. VilaNova. Udanie sezon wiosenny zainaugurowała w Lidze C1 Nowa Elektro Squad, która 4:1 zwyciężyła Virtus Logistics. Dobrą dyspozycję utrzymuje KS Augustyn, który tym razem pokonał Szopenów Futbolu. W zupełnie odmiennych nastrojach są natomiast zawodnicy Nie ma Lipy, którzy wyraźnie ulegli Adgosklepowi. Trzecią porażkę w Lidze D2 ponieśli Wadowscy. W Lidze E1 Stare Wilki wysoko przegrały z FC Mateco Kraków. W hitowym starciu Ligi E2 Śledziki podzieliły się punktami z Red Bulls.

Co się wydarzyło?

forward Aż siedem spotkań zostało w poniedziałek rozegranych w Lidze A. W pierwszym z nich zespół Cyber 6:3 pokonał debiutujący w elicie ASTOR. Spotkanie to z pewnością mogło się podobać, ponieważ stało na dobrym poziomie. W poczynaniach beniaminka nie było widać większej tremy związanej z premierowym występem na najwyższym szczeblu FLS. Długimi fragmentami ASTOR był równorzędnym przeciwnikiem dla doświadczonych zawodników Cyber. Zespół ten o trzy punkty musiał drżeć w zasadzie do samej końcówki meczu. Dopiero w ostatnich minutach udało się od ambitnie grających rywali odskoczyć na bezpieczny dystans. Zawodnicy ASTORa pomimo porażki ze swojej postawy mogą być zadowoleni. Dobrą formę potwierdziła TEB Edukacja, która tym razem nie dała większych szans Amber. TEB kolejnemu rywalowi zaaplikował dwucyfrową liczbę bramek. Długo zapowiadało się na drugie czyste konto w sezonie, ale w końcówce Amber strzeliło honorową bramkę. Końcowy rezultat może wskazywać na dominację TEBu, ale w pierwszej połowie zawodnicy tej drużyny mieli pod górkę. Co prawda już w drugiej minucie udało im się wyjść na prowadzenie, ale później mieli spore problemy ze sforsowaniem dobrze zorganizowanej obrony Amber. Druga odsłona to jednak zupełnie inna historia. Faworyt chwilę po wznowieniu gry podwyższył prowadzenie i otworzył worek z bramkami. Ostatecznie licznik TEBu zatrzymał się na 10 bramkach. Osłabione Amber miało za mało argumentów w ofensywie, aby móc skutecznie rywalizować z tak dysponowanym przeciwnikiem. Kolejną pewną wygraną odniosły Asy NH, które tym razem nie dały najmniejszych szans Pink Bowling. Od początku dała się zauważyć wyraźna przewaga zespołu Dariusza Nowaka, który kontrolował przebieg gry i miał zdecydowanie większe posiadanie piłki. Już do przerwy drużyna z Nowej Huty zbudowała sobie przewagę 5-1 i ani przez moment nie oddała inicjatywy Pink Bowling. Druga część meczu to kontynuacja tego co działo się przed pauzą, a kolejne bramki przychodziły Asom z ogromną łatwością. Gdyby Pink Bowling było nieco bardziej skuteczne to wymiary porażki nie byłyby aż tak okazałe, jednak ostatecznie skończyło się na 11-3 na korzyść Asów. Tradycyjnie festiwal strzelecki urządziła sobie Stomatologia Stupka. Zespół ten tym razem nie miał litości dla powracającej do Ligi A ekipie CA Sharks. Aż 14 razy umieszczał piłkę w siatce bramki, do której dostępu strzegł Zbigniew Lala. “Rekinom” trzeba jednak oddać, że całkiem udanie weszły w mecz i przez niemal całą pierwszą połowę walczyły ze Stomatologią jak równy z równym. Tą część gry faworyt wygrał jedynie 4:3. Jak się okazało wszystko co najlepsze gracze Stomatologii zostawili na drugą odsłonę. W ciągu 25 minut zdobyli aż 10 bramek, a mogło być ich jeszcze więcej. Na taki pokaz siły ofensywnej CA w żaden sposób nie potrafiło odpowiedzieć. Końcowy rezultat udało się odrobinę poprawić dzięki trzem golom strzelonym w końcówce. Stomatologia zwycięża zatem po raz trzeci w sezonie, a średnio w meczu zdobywa na tą chwilę imponującą liczbę 13 bramek. Do pewnego momentu bardzo emocjonujący przebieg miało starcie Rafisu z NEMBUDem. Ten drugi zespół tym razem pojawił się w szerokim, mocnym składzie i od samego początku sprawiał mistrzom wiele problemów. Mecz toczył się w bardzo szybkim tempie. Obie strony raz za razem kreowały sobie dobre okazje bramkowe, ale w większości przypadków na wysokości zadania stawali bramkarze. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem 2:2, Rafis wyprowadził zabójczą kontrę, która po raz trzeci w tym spotkaniu pozwoliła mu wyjść na prowadzenie. Był to prawdopodobnie decydujący moment tego meczu. Mistrzowie po zmianie stron błyskawicznie podwyższyli rezultat. NEMBUD zdołał jeszcze złapać kontakt, ale już do końca to Rafis był stroną dyktującą warunki i kontrolującą przebieg boiskowych wydarzeń. Druga wygrana tej ekipy stała się faktem, chociaż ponownie nie przyszła ona łatwo. Znów niemałe problemy miała drużyna Elity-Bud, która nie zaznała dotychczas zwycięstwa w tym sezonie w FLS-ie. Do przerwy zdecydowanie lepiej wyglądał zespół Żymły Siermięga, który wyprowadził dwie ciekawe akcje i prowadził 2-0. Wówczas Elita-Bud zastosowała swoją stałą zagrywkę z wycofaniem bramkarza co dało znakomite efekty, jednak dopiero w drugiej części meczu. Taka gra i niezła dyspozycja Tomasza Armatysa sprawiła, że zespołowi beniaminka elity udało się odrobić stratę z nawiązką i wygrać 5-3. Nie przyszło to jednak łatwo Elicie, która jednak ostatecznie zdołała pokonać Żymłę, która mocno nastraszyła swojego rywala. W równolegle rozgrywanym meczu Krupiński Pompy grało z Aqua Soil. Było to spotkanie, w którym oba zespoły postawiły na grę ofensywną i raczej nie skupiały się mocno na bronieniu dostępu do swojej bramki, a bardziej na tym by zagrozić bramce rywala. W pierwszej połowie lepiej wyglądał zespół Aqua Soil, który na przerwę zszedł z prowadzeniem 4-3. Po zmianie stron do głosu na poważnie doszedł zespół Krupińskich, który przejął inicjatywę na boisku, a dotychczas bardzo ruchliwy zespół AS mocno przygasł. Po dobrym widowisku skończyło się na zwycięstwie Krupińskich 9-6.

forward Bardzo emocjonujący przebieg miało jedyne poniedziałkowe spotkanie rozegrane w Lidze B1, w którym BiegunSport zmierzył się z TEB Edukacją B. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana. Żadnej z rywalizujących nie udało się na dłużej przejąć inicjatywy. Jedni i drudzy mieli swoje okazje, ale na posterunku byli bramkarze, przez co goli oglądaliśmy niewiele. Nieco więcej z gry miał drugi zespół TEBu, który po szybkim objęciu prowadzenia nie zdołał jednak pójść za ciosem, a na dodatek tuż przed przerwą stracił gola na 1:1. Druga odsłona rozpoczęła się od huraganowych ataków TEBu B, który w niespełna 60 sekund zdobyła dwa gole i wyszedł na prowadzenie 3:1. W poczynania BiegunSportu wkradła się nerwowość, niedokładność i wzajemne pretensje. Wydawało się zatem, że mecz jest rozstrzygnięty. Kamil Stepaniak i koledzy szybko wzięli się w garść i powoli zaczęli przejmować inicjatywę. Atakowali co raz częściej i groźniej. Najpierw zdobyli bramkę kontaktową, a w samej końcówce dołożyli kolejne dwa trafienia i przechylili szalę wygranej na swoją korzyść. Radosław Targosz skomentował taki obrót spraw krótko, ale trafnie: “jak można przegrać wygrany mecz”.

forwardSporo działo się w trakcie spotkania Kamebu z Black Hawks. Temperatura meczu od pierwszego do ostatniego gwizdka była bardzo wysoka. Początkowe fragmenty przebiegły spokojnie i wyglądały na wzajemne badanie sił. Później dwa szybkie ciosy wyprowadziły “Czarne Jastrzębie” i odskoczyły na bezpieczny dystans. W poczynania postawionego pod ścianą Kamebu wdała się duża nerwowość. Zawodnicy tej drużyny zdawali się szukać winnych takiego stanu rzeczy wszędzie dookoła, a nie we własnych szeregach. Pojawiły się sprzeczki, pretensje do arbitra, który często zmuszony był sięgać po kartki. Kameb próbował coś zmienić i gonić wynik, ale defensywa Black Hawks długo była niewzruszona i wydawała się nie do sforsowania. Michael Dolan skapitulował dopiero w 50. minucie, kiedy wynik rywalizacji dawno był już rozstrzygnięty. Ekipa Black Hawks zwyciężyła zasłużenie i zdecydowanie poprawiła sobie nastroje po nieudanym występie przeciwko BAnerce. Bardzo ciekawy przebieg miało spotkanie AS Maestro z C.F. VilaNova. Nie było to najpiękniejsze widowisko pod względem piłkarskim, jednak walki nie można było odmówić żadnemu zawodnikowi, który pojawił się w trakcie tego meczu na boisku. Mimo kilku dogodnych okazji z obu stron z całego tego szaleństwa do przerwy lepiej wyszła drużyna Maestro, która prowadziła 1-0. W drugiej połowie błyskawicznie udało im się podwyższyć, jednak dwubramkowa przewaga utrzymała się bardzo krótko. VilaNova po zdobyciu gola kontaktowego otrzymała ogromny wiatr w żagle i wykorzystała go, gdy świetne dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Ruben Mendes i głową skierował futbolówkę do siatki. Gdy wydawało się, że VilaNova pójdzie za ciosem bramkę zdobyli zawodnicy AS Maestro, a bohaterem został Grzegorz Frydrych, gdyż jak się okazało był to gol na wagę trzech punktów. W drugim meczu tej ligi Grupa Partner walczyła o punkty z FC Kalinexem. Obie drużyny jeszcze przed tym meczem nie wygrały, więc bardzo zależało im na rozpoczęciu dobrej passy w poniedziałek. Dobre widowisko zgotowali zawodnicy, a walki na boisku nie brakowało ani przez moment. Na przerwę w lepszych humorach schodzili gracze w czerwonych koszulkach, ale mieli tylko skromną jednobramkową przewagę. Druga połowa była naprawdę zwariowana, a wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Po bardzo interesującym meczu Kalinex triumfował minimalnie 4-3 i dopisał swoje pierwsze punkty w trzeciej grze tego sezonu.

forwardZ bardzo dobrej strony pokazała się w swoim pierwszym meczu po awansie Nowa Elektro Squad. Zawodnicy tej drużyny wyszli na murawę naładowani pozytywną energią i od pierwszego gwizdka przejęli inicjatywę. Błyskawicznie wyszli na prowadzenie, ale to im nie wystarczało. Cały czas starali się niepokoić Andrzeja Skulskiego, nie zapominając przy tym o zabezpieczeniu tyłów. Mimo ich dobrej postawy wynik spotkania długo był sprawą otwartą. Virtus co prawda został zepchnięty do defensywy, ale swoje okazje również miał. Wynik 1:2 do przerwy nie przekreślał jeszcze szans na korzystny rezultat. Po zmianie stron gra się bardziej wyrównała. Pomimo wielu prób żadnej długo żadnej ze stron nie udało się zmienić rezultatu. Dwa rozstrzygające ciosy wyprowadziła w końcowych minutach Nowa, która tym samym udanie przywitała się z Ligą C1.

forwardTak na dobrą sprawę można napisać, że losy meczu KS Augustyn - Szopeni Futbolu rozstrzygnęły się już w jego pierwszych 120 sekundach. Gracze Augustyna jeszcze przed końcem 2. minuty zdołali wyjść na prowadzenie 2:0. Szybko poczuli, że to może być ich wieczór, dlatego dalej atakowali z animuszem. Szopeni starali się odrabiać straty i stosowali wysoki pressing, ale na niewiele się to w pierwszej części gry zdało. KS Augustyn przed przerwą dołożył dwa kolejne trafienia i tylko kataklizm mógł mu odebrać trzy punkty. Jednak po zmianie stron zadowolony z wyniku 4:0 Augustyn całkowicie oddał inicjatywę Szopenom. Był to błąd, który mógł mieć spore konsekwencje. Szopeni atakowali z co raz większą determinacją i byli naprawdę blisko zdobycia gola wyrównującego. Na doprowadzenie do remisu zabrakło im już jednak czasu. KS Augustyn dzięki wygranej umocnił się na pierwszym miejscu w tabeli Ligi D1. Rywalizacja Adgosklepu.pl z Nie ma Lipy była bardzo ciekawa, gdyż obejrzeliśmy dwa zupełnie inne oblicza obu drużyn w tym meczu. Pierwsza połowa bardzo stonowana, gdzie zespoły postawiły na dobrą grę w defensywie i dzielnie broniły dostępu do swojej bramki, zakończyła się minimalnym prowadzeniem Adgosklepu 1-0. Po przerwie oglądaliśmy zupełnie inne drużyny, które z ogromnym zacięciem zaczęły atakować, a prym w tym wszystkim wiodła drużyna Adgosklepu, która raz po raz powiększała swoje prowadzenie. W odstępie siedmiu minut udało im się zdobyć aż pięć bramek i prowadzili już 6-0. W końcówce Nie ma Lipy udało się nieco zmniejszyć wymiary porażki, jednak nie na tyle żeby poważnie zagrozić drużynie Adriana Sikory. Skończyło się na wygranej Adgosklepu 9-3.

forwardW spotkaniu Kolegów z Roboty z Wadowskimi nie brakowało emocji, a obie drużyny przystąpiły do rywalizacji z ogromnym zacięciem. Był to bardzo energiczny i pełen walki mecz, w który lepiej weszła drużyna Kolegów z Roboty, aczkolwiek długo nie mogła zdobyć gola, który potwierdziłby tą przewagę. Stało się to dopiero w 18. minucie, gdy piłkę do siatki skierował Patryk Jawień. Jeszcze przed przerwą KzR podwyższyli, ale Wadowscy nie załamali się i w drugą część meczu weszli z dużą ambicją i szybko strzelili gola kontaktowego. Wówczas jednak na dobre tory z pierwszych 25 minut wrócili zawodnicy Kolegów z Roboty, którzy błyskawicznie odpowiedzieli dwoma golami. Końcówka należała do Wadowskich, jednak na więcej niż zdobycie jednego gola zabrakło czasu i to rywale triumfowali 4-2.

forwardDrugie zwycięstwo w tym sezonie odniosła drużyna FC Mateco Kraków, która pokonała Stare Wilki, jednak nie przyszło im to zbyt łatwo. Pierwsza połowa meczu była wyjątkowo zwariowana, gdyż rezultat zmieniał się często, a raz przewagę mieli jedni, a raz drudzy. Lepiej spotkanie rozpoczęło się dla Starych Wilków, którzy już w 4. minucie prowadzili 2-0, jednak Mateco szybko zdołało wyrównać. Po kwadransie gry Stare Wilki ponownie prowadziły 3-2, jednak był to ostatni moment, w którym prowadzili w tym meczu. Druga część rywalizacji to już całkowita dominacja drużyny Arkadiusza Wałaszka, która z łatwością strzelała kolejne gole i triumfowała wysoko 10-4.

forwardNiezwykle wyrównany przebieg miała pierwsza połowa rywalizacja No Name z Ławką Rezerwowych. W początkowych fragmentach meczu nieco lepiej wyglądała druga z wymienionych ekip, która po upływie pierwszego kwadransa była na minimalnym prowadzeniu 2:1. To jednak zawodnicy No Name na przerwę schodzili w lepszych nastrojach mając wynik 3:2. W pierwszej połowie w poczynaniach obu drużyn dało się zauważyć dużą nerwowość. Sporo było w związku z tym na boisku chaosu i niedokładności. Po zmianie stroną znacznie lepiej prezentowała się ekipa No Name, która szybko odskoczyła na dystans trzech trafień. Tak dużej przewagi nie dała już sobie odebrać i już do końca meczu umiejętnie się broniła, od czasu do czasu punktując starających się gonić rezultat przeciwników. W meczu dwóch drużyn, które świetnie rozpoczęły sezon w Lidze E2 zmierzyły się Red Bulls i Śledziki. Z ogromną motywacją wyszły oba zespoły na boisko, aby w przypadku Śledzików odnieść trzecie zwycięstwo w tym sezonie, a dla Red Bulls miał to być już trzeci triumf. Trzeba przyznać, że było to jedno z najciekawszych spotkań rozgrywanych w poniedziałkowy wieczór, a wszystko podgrzewali zawodnicy, którzy akurat byli na ławce rezerwowych, gdyż dopingowali swoich kolegów z ogromnym zacięciem. Bardzo wyrównany mecz, miły dla oka, który oglądało się bardzo dobrze zakończył się remisem 2-2.

Serie i ciekawostki insert_chart_outlined

trending_downŁawka Rezerwowych przegrała już 13 mecz z rzędu

trending_upBiegunSport wygrał trzeci kolejny mecz

trending_upStomatologia Stupka w pierwszych trzech występach zdobyła aż 39 goli, co daje średnią 13 bramek na mecz

Jubileusze whatshot

forwardKrzysztof Leja (Black Hawks) rozegrał mecz nr 100 w Futbolowej Lidze Szóstek

forwardTomasz Armatys (Elita-Bud) w spotkaniu Żymłą strzelił swoją setną bramkę w FLS

forwardKamil Bystroń (FC Mateco Kraków) w meczu ze Starymi Wilkami zanotował asystę nr 100

Transfery fiber_new

forwardMichał Cieśniarski (wcześniej Sensusmed) zaliczył debiut w bramce Rafisu

forwardPierwszy mecz w barwach ASTORu rozegrali: Tomasz Błoński (wcześniej Cemark.pl), a także Jakub Kusionowicz (Banda Pycholi)

forwardW drużynia Nowa Elektro Squad debiuty zaliczyli: Konrad Naworol (wcześniej Korkociagi.com, Czyżyny) oraz Ismaila M’Bodj (Żubry)

forwardZnany z występów w Armagedonie Przemysław Kamiński zadebiutował w Grupie Partner

forwardWystępujący wcześniej m.in. w AKS Kabaret Marcin Marynowski ma za sobą pierwszy występ w barwach Virtus Logistics

Last modified on wtorek, 02 czerwiec 2020 13:47
(0 votes)