Menu
A+ A A-

Wielkie emocje, rozstrzygnięcia w końcówkach

  • Futbolowa Liga Szóstek
  • Kategoria: Raporty meczowe
  • Odsłony: 421

Wielkie emocji towarzyszyły kilku czwartkowym spotkaniom. Do samego końca ważyły się losy meczów Czyżyny - Żymła, Bozbi-Holba - Pompy, czy BTCH - Nie ma Lipy. Zapraszamy na podsumowanie 13 września na boiskach FLS. Dla kogo okazał się on pechowy?

Co się wydarzyło?

W czwartek odbyło się jedno spotkanie w Lidze A, w którym mierzyły się ekipy Cemark.pl oraz Amber. Udany start i prowadzenie od 2 minuty nie pomogły zespołowi Kamila Maciuły, w odniesieniu wygranej. Nie pomogło także prowadzenie 2:0 po 19 minutach, które nie wystarczyło nawet do wygrania pierwszej połowy. Najpierw strata pod własnym polem karnym i w konsekwencji gol dla Cemarku, a następnie ładne uderzenie kapitana Kuliga sprawiły, że do przerwy był remis 2:2. W drugiej połowie Cemark obijał obramowania bramki rywala, aż wreszcie strzelił gola z sytuacji, z której strzelić nie powinien. Daleki strzał z rzutu wolnego dał jednak prowadzenie zawodnikom w granatowych koszulkach. To obudziło nieco graczy Amber, którzy jednak już nie potrafili skierować piłki do bramki rywali. W końcówce spotkania kropkę nad “i” postawił z rzutu karnego Wiertel i Cemark.pl odniósł trzecie zwycięstwo w sezonie, a drugie w stosunku 4:2.

W Lidze B2 także rozegrano jedno spotkanie. Mierzyły się w nim ekipy Czyżyn oraz Żymły Siermięgi. “Siermiężni” rozpoczęli z przytupem, bo już po 3 minutach prowadzili 2:0. W 15 minucie ładnym uderzeniem z wolnego popisał się Dominik Labzik i wszystko byłoby dla Żymły dobrze, gdyby nie fakt, że w międzyczasie przebudziły się Czyżyny zdobywając dwie bramki. Na przerwę zawodnicy w czarnych koszulkach schodzili prowadząc różnicą jednej bramki, a chwilę po wznowieniu podwyższyli rezultat. Meczu jednak nie wygrali, bo Czyżyny pokazały charakter i po raz drugi w spotkaniu odrobiły stratę dwóch goli. Bramkę na wagę remisu zdobył w 49 minucie Kęczkowski. Był to trzeci pojedynek tych zespołów i po raz kolejny ich rywalizacja okazała się zacięta.

W pierwszym meczu Ligi C1 Astor grał z Grande Bande, które już w 2 minucie otworzyło wynik za sprawą Michała Piróga. Kolejne minuty meczu to przewaga zespołu Grande Bande, świetne przejęcia w środku pola, strzał w poprzeczkę i brak szczęscia w wykończeniu akcji. Druga odsłona meczu to kwintesencja gry w środku pola, jedna i druga drużyna starała się zdominować ten obszar boiska co skutkowało wieloma ciekawymi odbiorami. Taka bitwa w kole środkowym trwała, aż do 40 minuty kiedy to świetnym dorzutem popisał się Gawliński, a zwycięstwo 2:0 przypieczętował strzałem z powietrza Poddubiuk. Drugi mecz tej ligi to starcie PK Rzeźników kontra Bianconerri. Rzeźnicy bardzo dobrze weszli w mecz, grając ofensywnie i z zaangażowaniem strzelili 4 bramki. Wydawało się, że mecz będzie jednostronny, ale końcówka drugiej połowy pokazała, że Bianconerri powoli się odradzają strzelając swoją pierwszą bramkę. Po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę można było zobaczyc co to znaczy prawdziwa “remontada”. Bianconerri wierzyli, że korzystny wynik jest w zasięgu ręki i wzięli się do roboty. Między 41 a 46 minutą strzelili 4 gole, tracąc przy tym jednego, co finalnie dało remis i podział punktów. W równolegle toczonym meczu ekipy CMR Eskulap oraz Interu Kraków stworzyły w bardzo interesujące widowisko, chociaż na gole trzeba było czekać przeszło 20 minut. Wynik spotkania otworzył w 21. minucie Marek Pęcak z Interu i było to niejako udokumentowanie przewagi, jaką Inter przez znaczną część pierwszej odsłony tego meczu. Radość z bramki nie trwała jednak długo, ponieważ po niespełna minucie stan rywalizacji wyrównał, rozgrywający bardzo dobry mecz, Adrian Juszczyk. Do przerwy był więc remis i nie sposób było wskazać drużyny, która wyjdzie zwycięsko z tego starcia. W 31. minucie Inter Kraków po raz drugi wyszedł na prowadzenie, ale ponownie w ekspresowym tempie je stracił. Tym razem Eskulap poszedł za ciosem i na kwadrans przed końcowym gwizdkiem to ten niezwykle doświadczony zespół prowadził 3:2. Zawodnikom w niebieskich koszulkach udało się jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale końcówka spotkania należała już do ich rywali. Najpierw w 43. minucie swojego drugiego gola zdobył Juszczyk, a w ostatniej akcji meczu przysłowiową "kropkę nad i" postawił Jaworski, który pokonał bramkarza Interu pięknym uderzeniem z rzutu wolnego. CMR Eskulap wygrał po raz trzeci w tym sezonie i zachował dzięki temu miejsce na najniższym stopniu podium. W ostatnim czwartkowym meczu rozegranym w Lidze C1 doszło do starcia dwóch zespołów, które początkowej fazy sezonu z pewnością nie mogły zaliczyć do udanych. Lepiej mecz rozpoczął się dla Ostatniego Bastionu, który już po niespełna dwóch minutach zdobył pierwszego gola. Zawodnicy tej drużyny starali się pójść za ciosem, ale ich ataki były chaotyczne i obrońcy FC Po 40-tce bez trudu neutralizowali je w zalążku. Bardzo doświadczona ekipa Marcina Pawełoszka dała się wyszumieć rywalom w pierwszym kwadransie, po czym sama przystąpiła do zdecydowanych ataków. Pierwszy cios wyprowadził w 16. minucie Łukasz Miczek. Po chwili prowadzenie FC dał Jarosła Radwanek, a przed przerwą swoje trafienia dołożyli jeszcze: Bartosz Gągol oraz Michał Wach. Zwłaszcza Gągol rozgrywał bardzo dobre zawody. Był w obronie przeszkodą praktycznie nie do sforsowania dla rywali, a i w ataku potrafił dołożyć coś ekstra. Po zmianie stron gracze w białych koszulkach skupili się przede wszystkim na obronie korzystnego rezultatu, a ich ataki znacznie straciły na intensywności. Taka zachowawcza postawa mogła skończyć się utratą punktów. Ostatni Bastion w 36. minucie strzelił bowiem kontaktową bramkę, ale w ostatnim kwadransie nie był jednak w stanie doprowadzić do wyrównania. FC Po 40-tce mogło więc cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie. Sytuacja rywali stale się pogarsza i w dalszym ciągu mają na swoim koncie zaledwie jeden, skromny punkcik za remis w pierwszej kolejce z Adgosklepem.

Pierwszy mecz zmagań Ligi C2 to pojedynek Radki oraz eLCe. Radka, która do spotkania podchodziła z kompletem punktów dość szybko dała się zaskoczyć, bo już w 3 minucie na liste strzelców wpisał się Antonik. Po straconym golu Radka szybko się jednak otrząsnęła strzelając bramki w 17 i 18 minucie. Gdy wydawało się, że do szatni Radka zejdzie z jednobramkowym prowadzeniem pięknym strzałem z dystansu popisał się Łukasik stemplując przy okazji oba słupki bramki przeciwnika. Druga część spotkania to popis gry Radki, która w ataku była niewiarygodnie skuteczna i rzadko dawała rywalom szansę na odpowiedź. Na szczególną uwagę zasłużył hat-trick Podgórskiego skompletowany w 4 minuty. Kolejne starcie w Lidze C2 to mecz GSBK z Ławką Rezerwowych. Mecz już od pierwszych minut przyniósł wiele emocji, najpierw w 1 minucie na prowadzenie wyszło GSBK, lecz minutę później mieliśmy już 1:1 po golu Pawlika. Obie drużyny były aktwyne i szukały swoich sytuacji, ale z minuty na minutę coraz większą przewagę zdobywała drużyna GCBK, która pierwszą połowę kończyła prowadząc 5:3. Druga część niewiele różniła się od pierwszej odsłony, dużo akcji z jednej i drugiej strony, ale i tym razem skuteczniejsi w ataku i obronie byli gracze GSBK wygrywając drugą odsłonę spotkania 3:1, a cały mecz 8:4.

Pierwszym meczem w Lidze C3 było spotkanie pomiędzy FC Kalinexem a Portą Kraków. Pierwsza połowa była niezmiernie wyrównana, obie drużyny starały sie przejąć inicjatywę i ustawić rywala pod siebie. Mimo wyrównanej walki to Kalinex schodził do szatni w przewadze bramkowej, po dwóch trafieniach Krzystyniaka. Druga połowa to już bezsprzeczna dominacja Kalinexu, w końcu “przemówił” Nawrocki, który ustrzelił w 11 minut cztery bramki. Goalkeeper Kalinexu musiał uznać wyższość rywala tylko raz, po strzale Koranowicza. Po końcowym gwizdku piłkarze FC Kalinex mogli się cieszyć z trzech punktów po pewnym zwycięstwie 6:2. W drugim meczu zmagań Ligi C3 stanęły naprzeciw siebie drużyny NEMBUDu oraz Comarchu. Pierwsz połowa przebiegała zdecydowanie pod dyktando NEMBUDu, który w pierwszych 25 minutach zdobył 5 bramek. Zawodnicy Comarchu popęłniali błędy w obronie kilkukrotnie podając piłkę wprost pod nogi Jakuba Kozioła. Drugą połowę gracze Comarchu rozpoczęli z nową energią zdobywając bramkę w 27 minucie po niefortunnej interwencji bramkarza rywali. Po strzelonej bramce miał okres dobrej gry piłkarzy Comarchu, którzy kreowali sytuacje i zdobywali bramki, kończąc drugą połowę z dorobkiem 6 goli. Niestety dla nich mimo dobrej drugiej połowy NEMBUD systematycznie odpowiadał bramkami i cały mecz zakończył się wynikiem 9:6. O 21:30 w Lidze C3 toczyły się dwa mecze, jednak miały one zupełnie odmienny przebieg. Pierwsze starcie pomiędzy 7 Up i Aptivem nie dostarczyło zbyt wielu emocji, natomiast wrażeniami z meczu Bozbi-Holba - Krupiński Pompy można byłoby obdzielić kilka spotkań. Aptiv będący faworytem starcia z 7 Up szybko udowodnił dlaczego należało mu się to miano już po 2 minutach prowadził… 2:0. Zawodnicy w czarnych koszulkach na przerwę schodzili prowadząc 4:1, także dzięki dobrej postawie bramkarza Chochołka, a jeśli 7 Up liczył, że w drugiej połowie odrobi straty, został pozbawiony złudzeń niemal tak szybko, jak w pierwszej części. Aptiv powiększył swoją przewagę zwyciężając 11:2. Drugie spotkanie zgodnie z oczekiwaniami było bardzo ciekawym widowiskiem. Pierwsza połowa to skuteczna gra Bozbi-Holby, która prowadziła po 25 minutach 4:1. W drugiej odsłonie oglądaliśmy już jednak inny zespół Krupińskich Pomp, który szybko zabrał się za odrabianie strat. Najpierw strzelił Grabowski, potem Homoncik, a w międzyczasie KP nie wykorzystało jeszcze rzutu karnego. Gdy w 47 minucie zawodnicy w zielonych koszulkach ponownie odskoczyli na dystans dwóch goli, wydawało się, że zwycięstwo musi paść łupem Bozbi-Holby. Marzenia o triumfie rozwiał jednak Homoncik, którego dwa trafienia w ostatniej minucie dały “Pompom” remis 5:5.

Pierwsze spotkanie Ligi D1 pomiędzy Heinekenem oraz Apollo 30 przebiegało dość podobnie do jednego z wcześniejszych meczów obu drużyn. W przypadku Heinekena było to starcie z UBS, a w przypadku Apollo z Coca Juniors. Heineken znów do przerwy trzymał się dzielnie. Ba! Niewiele brakowało, a schodziłby na zmianę stron z prowadzeniem 2:1, jednak tuż przed końcem połowy wyrównał Ostrowski. Na początku drugiej odsłony zawodnicy w zielonych strojach znów dali jednak rywalom odskoczyć. Kilka bramek strzelonych w krótkich odstępach czasu sprawiły, że Apollo 30 zapewniło sobie wygraną, podobnie jak to miało miejsce w meczu z Coca Juniors (choć tam odjazd rozpoczął się nieco później). Heineken w końcowych minutach zmniejszył jeszcze rozmiary porażki, ale kiepska passa drużyny wciąż trwa. W drugim spotkaniu w Ligi D1 BTCH za rywali zawodników Nie Ma Lipy. Pierwsza odsłona rozpoczęła się od ataków drużyny NmL, które już w 4 minucie przyniosły bramkę. BTCH odpowidziało co prawda w 13 minucie, ale już 6 minut później dwie bramki dołożyli gracze w zielonych koszulkach. Początkiem problemów drużyny Rafała Furgała była końcówka pierwszej odsłony, gdy tuż przed samym końcem gracze BTCH złapali kontakt strzelając swoją druga bramkę. Na drugą połowę BTCH wyszło zdecydowanie bardziej zmotywowane, zaczęło częsciej atakować i prowadzić grę, ale na bramki czekaliśmy, aż do samego końca. Gol wyrównujący wynik spotkania padł w 47 minucie, a zwycięską bramkę piłkarze BTCH zdobyli równo z gwizdkiem sędziego obwieszczającym koniec spotknia. Seria meczów bez zwycięstwa Nie ma Lipy trwa nadal.

W jedynym meczu Ligi D2 Szopeni Futbolu zmierzyli się z Virtus Logistics. Ci pierwsi świetnie rozpoczęli spotkanie bo już w 4 minucie za sprawą Hamowskiego. Szopeni nie ustawali w atakach, ale brakowało im precyzji nawet w 100 % sytaucjach. Nieskuteczność zemściła się w 21 minucie kiedy to wyrównał Polakow, a wynik 1:1 utrzymał się już do przerwy. W drugiej odsłonie wiatru w żagle nabrali zawodnicy Virtus, wykorzustując swoje sytaucje w 34 i 46 minucie. Szopeni nie pozostawali dłużni, lecz wciąż nie mogli sobie poradzić z brakiem wykończenia dogodnych sytuacji i w konsekwencji doznali pierwszej porażki w sezonie ulegając 1:3.

W jedynym meczu Ligi N1 ochraniacze skrzyżowały zespoły Dragoons FC oraz Tatarskiego Imperium. Od samego początku Tatarskie Imperium wykazywało więcej inicjaywy czego efektem były liczne strzały na bramkę Dragoons’ ów. Drużyna Dragoons raczej sporadycznie podejmowałą się ataków, a to właśnie taktyka Tatarskiego Imperium pozwoliła im schodzić do szatni z czterobramkową zaliczką. Druga część spotkania to dłługo oczekiwane przebudzenie drużyny Smoków. Śmiałe ataki i wymiana ciosów niestety nie miała finału w siatce jednej bąź drugiej drużyny. Sytuacja uległa zmianie doppiero w 35 minucie kiedy to Silva umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Jochymka i mieliśmy 1:4. Stracona bramka podziałała na piłkarzy Tatarskiego Imperium jak płachta na byka. Po wcześniejszym fesiwalu nieskuteczności zawodnicy TI w 10 minut zdobyli 5 goli. Na osłodę porażki tuż przed końcowym gwizdkiem bramkę na 2:9 ładnym strzałem z dystansu zdobył Bacica.

W pierwszym spotkaniu Ligi N2 OSK Adrenalina pokonała Wściekłe Psy 5:2. Zwycięzcy już na starcie meczu, w 2 minucie otrzymali pomoc od rywali, a potknięcie i strata jednego z obrońców stworzyła stuprocentową okazję Szymonowi Czortowi, który skierował piłkę do bramki. Mimo pechowego początku Wściekłe Psy szybko się pozbierały i ugryzły rywala 6 minut później. Potem jednak nie były już tak groźne i choć kilka okazji udało się stworzyć, to skuteczniejsi byli rywale, którzy po kwadransie prowadzili 3:1 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa starcia. W drugiej odsłonie OSK powiększyła swoją przewagę i zasłużenie zwyciężyła. Mecz też dostarczył nam trzech wpadek, które będziemy mogli zobaczyć w kompilacji Futbolowej Ligi Śmiechu, więc już można szykować popcorn. W drugim, równolegle toczonym meczu Ligi N2 doszło do starcia Starych Wilków oraz drużyny Stefanini. Pierwsza połowa była dość dynamiczna, jedni i drudzy starali się zdobyć bramkę, ale nie wyłonił sie wyraźny faworyt i wraz z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę mieliśmy wynik 2:2. Najciekawszą sytaucją pierwszej odsłony był z pewnościa gol z 13 minuty Krystiana Daczyszyna, który udowdonił, że 7 na plecach to nie przypadek i strzałem w stylu CR7 pokonał bramkarza Stefanini. Druga połowa to już wyraźna przewaga Starych Wilków, szybkie dwie bramki w 30 minucie przechyliły wyraźnie szalę zwycięstwa na ich stronę. W końcówce meczu doszło do dwóch sytuacji, w których bohaterami byli obaj bramkarze. Najpierw w 41’ po strzale Urbanika piłka rozbiła ręce bramkarza Wilków, następnie 5 minut później uderzał Daczyszyn, a piłka medzy nogami goalkeepra wpadła do siatki Stefanini.

Naj, naj, naj...

  • Nalepszy mecz: Bozbi-Holba - Krupiński Pompy
  • Najwięcej wpadek: OSK Adrenalina - Wściekłe Psy i Szopeni Futbolu - Virtus Logistics
  • Najciekawsze debiuty: W ekipie Bianconerrich zadebiutował Maciej Koper ostatnio występujący w Deep Blue.

50 minuta

Po kilku dniach przerwy znów byliśmy świadkami wielkich emocji w ostatnich minutach spotkań. Na czoło wysuwa się końcówka starcia Bozbi-Holba - Krupiński Pompy, w której Homoncik strzelając dwa gole w 50 minucie zapewnił Pompom remis 5:5. Trzy punkty w ostatniej minucie zapewniła sobie także ekipa BTCH za sprawą Patryka Szostaka.

Ciekawostki

  • Cemark.pl w każdym z wygranych meczów strzelał 4 gole. Gdy raz strzelił więcej… przegrał.
  • Grande Bande zanotowało drugie czyste konto w historii
  • FC Po 40-tce przerwało serię 9 meczów bez wygranej
  • Aptiv zanotował pierwszą dwucyfrówkę od 22 kwietnia 2016 roku (mecz z Los Pivones 10:8)

Komentarze  

#3 obiektyvv 2018-09-15 19:34
Virtusów rozklepie każda dobrze zorganizowana drużyna, mają kilka graczy dobrych z przodu i beznadzejną linię obrony
Cytuj
#2 do D2 2018-09-15 00:33
Owszem, opis na wyrost - Virtus prowadził grę przez 90% meczu. Jednak zaznaczyć trzeba, że Szopeni w bardzo okrojonym składzie, plus kontuzja w pierwszych minutach i zmuszeni byli grać w siódemkę do końca meczu.
Cytuj
#1 D2 2018-09-14 19:24
Odnośnie meczu Szopeni - Virtus, chyba ktoś oglądał mecz na sąsiednim boisku lub pomylił druzyny....co za bzdury.
Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

 Oficjalny typer: Sponsor techniczny:
Betdudes.com - bet for fun Risum - sport w modnym stylu