Menu
A+ A A-

Relakmisja pierwszym pogromcą TEB B, brawa dla CBB

  • Futbolowa Liga Szóstek
  • Kategoria: Raporty meczowe
  • Odsłony: 266

Wydarzeniem wtorku była pierwsza wiosenna porażka TEB Edukacji B, która uległa Relaksmisji. Niewiele brakowało, a do sporej niespodzianki doszłoby w Lidze A, ale XXXIV odrobiło trzybramkową stratę i pokonało Stomatologię. Bliskie pierwszej wygranej było CBB, które cały mecz z Agudas grało w liczebnym osłabieniu.

A: Amber - GEO-ZENIT 4:12

Raport meczowy

Hattrick w kwadrans

Mecz rozpoczął się od szybkiego prowadzenia i takiego właśnie hattricka Kozieła. Zawodnik w GEO potrzebował niecałego kwadransa, by zgromadzić hattricka. Taki początek jasno pokazał, że nie będzie mowy o niespodziance.

Nieuchronne nadchodzi

Mecz toczył się raczej w spokojnym tempie i niezbyt gorącej atmosferze. Można było odnieść wrażenie, że Amber zdawał sobie sprawę, że to spotkanie przegra, a GEO-ZENIT był przekonany o swoim triumfie. Kwestią do ustalenia pozostawał jedynie dorobek obu zespołów.

Spadek

Mimo wygranej, GEO-ZENIT… spadł z pozycji lidera tabeli. Oczywiście drużyna nadal pozostaje z kompletem punktów, ale mająca jeden mecz więcej Edukacja dzięki wyższej o dwie bramki wygranej legitymuje się takim samym bilansem punktowym i bramkowym, a o wyższej lokacie decyduje większa liczba strzelonych goli.

A: Amadeus - Oświecenia Team 4:5

Raport meczowy

Efektowne otwarcie

W szeregach Oświecenia Team po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się dawno nie widziany na FLSowych boiskach Sławomir Para. Wspominamy o nim nieprzypadkowo, ponieważ tenże właśnie zawodnik otworzył w 3. minucie wynik spotkaniu. Precyzyjnym i bardzo mocnym strzałem z dystansu nie dał bramkarzowi Amadeusa najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Mecz rozpoczął się więc dla ekipy Oświecenia idealnie. A gol ten był dopiero początkiem popisów strzeleckich Pary w tym spotkaniu.

Godni siebie rywale

Starcie Amadeusa z Oświecenia Team od początku do końca stało na wysokim poziomie i było bardzo wyrównane. Spotkało się dwóch równorzędnych rywali, którzy zagrali naprawdę kawał meczu, a ich rywalizację oglądało się z dużą przyjemnością. O zaciętości tego widowiska świadczy fakt, że żadna z drużyn nie mogła na dłużej przejąć inicjatywy, a losy końcowego wyniku nie były rozstrzygnięte do samego końca.

Wszystko na jedną kartę!

W końcowych fragmentach spotkania Łukasz Koźmik z Oświecenia Team krzyczał do kolegów, że trzeba zaatakować, bo i tak nie ma już nic do stracenia. Jego słowa podziałały najwyraźniej mobilizująco na resztę, ponieważ niedługo później, w jednej z ostatnich akcji meczu, Oświecenia dopięło swego i wbiło gola na 5:4, który oznaczał pierwszą wygraną w sezonie i tym samym opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli.

A: XXXIV - Stomatologia Stupka 8:4

Raport meczowy

Świetny mecz

Spotkanie XXXIV ze Stomatologią mogło się podobać. Toczyło się w szybkim tempie, było mnóstwo sytuacji bramkowych, sporo goli oraz interwencji bramkarzy. Nie zabrakło tez emocji związanych z niepewnym długi czas wynikiem.

Niespodzianka wisiała w powietrzu

Niespodziewanie po pierwszej połowie Stomatologia prowadziła 3:1, a gdy na początku drugiej odsłony podwyższyła rezultat, wielka niespodzianka zaczęła wisieć w powietrzu. Tym bardziej, że Stomatologia stwarzała sobie kolejne okazje do zdobycia goli, jednak na przeszkodzie stał Hartabus. XXXIV pokazało w tym meczu charakter i w ostatnich 10 minutach odwrociło losy spotkania strzelając w tym okresie aż sześć bramek.

Kołyska

Gdy emocje pod koniec spotkania zaczęły już opadać, a swojego gola zdobył Adam Piskorz, można było świętować, nie tyle kolejne trzy punkty, co narodziny syna popularnego “Kipka” - Nikodema. Była więc piłka pod koszulką oraz kołyska. Serdecznie gratulujemy!

A: TEB Edukacja - Pizzeria Football 13:3

Raport meczowy

Łatwo i przyjemnie

Gracze TEB Edukacji nie mieli w starciu z Pizzerią większych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Od pierwszego do ostatniego gwizdka byli stroną dyktującą warunki i prowadzącą grę. Ich wygrana mogła być jeszcze bardziej okazała, ale nie dążyli za wszelką cenę do podkręcania wyniku. Zawodnicy Pizzerii skupili się przede wszystkim na obronie, a ich akcje ofensywne ograniczały się od sporadycznych i nieśmiałych wizyt na połowie TEB Edukacji.

Ten sam schemat

Zdecydowana większość bramek dla TEB Edukacji padła w zbliżonych okolicznościach. Gracze w czerwonych koszulkach nie szukali strzałów z dystansu, starając się w niemal każdej akcji “rozklepać” defensywę Pizzerii, co przynosiło całkiem niezłe rezultaty. Rywale często rozkładali bezradnie ręce, nie mogąc znaleźć skutecznego sposobu na poczynania TEBu.

Misja: GEO-ZENIT

Mecz z Pizzerią Football był jedynie rozgrzewką przed zaplanowanym na następną kolejką spotkaniem z GEO-ZENITem. Oba zespoły znajdują się aktualnie w wysokiej dyspozycji, dlatego ich starcie zapowiada się naprawdę interesująco i mamy nadzieję, że nie zawiedzie oczekiwań..

B1: Delta Dębica - Home Broker 2:6

Raport meczowy

Zgodnie z planem

Początek spotkania ułożył się jak najbardziej po myśli wyżej notowanej Delty Dębica. Chcący powetować sobie ostatnie niepowodzenie w starciu z Bishaką Dębiczanie szybko, za sprawą trafień Piotra Wiertela, wyszli na dwubramkowe prowadzenie i w początkowej fazie meczu nic nie wskazywało na to, że może dojść do jakiejkolwiek niespodzianki. Jednak z upływem czasu boiskowe wydarzenia zaczęły się graczom w granatowych koszulkach wymykać spod kontroli.

Nie poddali się

Kiepski początek meczu w żadnym wypadku nie zniechcił graczy Home Broker. Uporządkowali oni swoją grę i z minuty na minutę co raz wyraźniej dochodzili do głosu. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla Delty, że dzieje się coś złego było trafienie Jana Boguckiego z 14. minuty. Gracze w czerwonych koszulkach nie czekali na reakcję rywali i poszli za ciosem, doprowadzając w 20. minucie do wyrównania. Byli w gazie i sprawienie niespodzianki w tamtym momencie wydawało się całkiem prawdopodobne.

Cenna wygrana

Na samym początku drugiej części gry Home Broker wyszedł po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie i nie oddał go już do końcowego gwizdka. Sprawił tym samym małą sensację, ponieważ mało kto się spodziewał, że Dębiczanie stracą z Home punkty. Dla walczącego o utrzymanie ekipy Jakuba Dobosza te trzy “oczka” mogą się okazać bezcenne.

B1: Różowe Pantery - Piraci 2:6

Raport meczowy

Pancerz nie pomógł

Jak się okazało, Różowym Panterom nie pomógł powrót do składu Grzegorza Pancerza, na którego brak w poprzednich meczach narzekali zawodnicy zespołu. Co prawda Pancerz zdobył gola dającego Panterom prowadzenie, to jednak zeszły one z boiska pokonane.

Zadecydowała druga połowa

Po pierwszej części gry Pantery prowadziły 2:1, ale niepierwszy już raz w tym sezonie roztrwoniły wypracowaną przewagę. Piraci wzięli się ostro do pracy już od pierwszych minut drugiej odsłony i w 36 minucie prowadzili 4:2, w dalszej części meczu dokładając jeszcze dwa trafienia.

Czarna seria

Różowe Pantery przegrały trzeci mecz z rzędu i nie wygrały już od sześciu kolejnych spotkań. Ostatni raz z trzech punktów zespół cieszył się jeszcze w marcu, a potem przyszła czarna seria sześciu meczów, w których zespół wywalczył zaledwie jedno oczko, przez co strefa spadkowa jest już niebezpieczenie blisko. Piraci z kolei awansowali na 3 lokatę, ale mają rozegranych już 9 meczów, czyli więcej od pozostałych zespołów z czołówki.

B2: Czyżyny - Aptiv 7:1

Raport meczowy

Wyraźnie lepsi

To ekipa Czyżyn od pierwszego do ostatniego gwizdka była stroną dyktującą warunki na murawie. Gracze w białych koszulkach byli bardzo dobrze zorganizowani, dłużej utrzymywali się przy piłce, trzymali rywali z dala od własnego pola karnego, a sami cierpliwie konstruowali kolejne ataki.

Szybkie rozstrzygnięcie

Walczący o medale gracze Czyżyn za nic nie chcieli, aby powtórzył się scenariusz z poprzedniego meczu, kiedy to niespodziewanie ulegli niżej notowanemu rywalowi. Tym razem od początku ruszyli do zdecydowanych ataków, chcąc jak najszybciej “zamknąć” ten mecz. I już po pierwszych 25 minutach zwycięzca tego spotkania był znany. Czyżyny prowadziły 4:0, będąc zespołem zdecydowanie lepszym. Druga część gry była już tylko formalnością.

Koncert

W barwach zwycięzców doskonałą partię rozegrał Sebastian Sarga. Nie tylko strzelił trzy bramki, do których dołożył trzy asysty, ale przez cały mecz nękał defensywę Aptivu i nie dawał spokoju Tomaszowi Chochołkowi. Rywalom przez cały mecz nie udało się znaleźć skutecznego sposobu na powstrzymanie świetnie dysponowanego napastnika Czyżyn.

B2: Royal Ride FC - Walkover 5:4

Raport meczowy

Niewykorzystane okazje...

Walkover na początku spotkania wypracował sobie kilka świetnych okazji, jednak obronną reką wychodził z nich Hamryszczak, który wygrywał pojedynki z napastnikami przeciwników, a przede wszystkim z Banasikiem. Royal Ride odpowiedziało uderzeniem w poprzeczkę, a potem… bramką.

Zwrot

Bohater pierwszych minut Marek Hamryszczak sprezentował Walkoverowi pierwszego gola. Biorąc udział w rozegraniu piłki wyszeł daleko od bramki i podał do… przeciwnika. Ten strzelił natychmiast zdobywając gola kontaktowego, a potem Walkover dołożył jeszcze dwa trafienia. Tuż przed przerwą znów trafili gracze RR i był remis 3:3.

Nietypowa asysta

Wygraną Royal Ride dał Adam Sobesto. Najpierw wykorzystał on podanie swojego bramkarza, a potem… przeciwnika. Daniel Pierzchała najpierw dał się grać napastnikowi RR, przy okazji upadając na murawę, a gdy niebezpieczeństwo zostało raczej zażegnane, siedząc na murawie zagrał głową tak, że piłka z powrotem trafiła do Sobesto.

C1: Grande Bande - Heineken HGSS 15:2

Raport meczowy

Walka o skład

Heineken przed spotkaniem dopadły kadrowe problemy i w pewnym momencie rozegranie tego meczu stało pod znakiem zapytania. Ostatecznie udało się zebrać siedmiu zawodników i rozegrać zawody.

Pierwsze dotknięcie

Już pierwszy kontakt z piłką graczy Grande Bande skończył się golem. Rozpoczynający rywalizację strzał Kamila Obroślaka z połowy boiska zaskoczył golkipera rywali, a grono kibiców drużyny w czarnych koszulkach mogło cieszyć się szybkiego prowadzenia.

Postrzelali

Gracze Grande Bande strzelili aż 15 goli, co jest dla nich absolutnie najlepszym wynikiem w historii występów w Futbolowej Lidze Szóstek. Tak okazałe zwycięstwo pozwoliło nie tylko znacząco podreperować bilans bramkowy, ale przede wszystkim umożliwiło opuszczenie strefy spadkowej. Natomiast los Heinekena wydaje się być przesądzony.

C1: TEB Edukacja B - Relaksmisja 2:6

Raport meczowy

Rozpoznanie

Początkowego fragmenty tego meczu z całą pewnością nie należały do najciekawszych. Obie rywalizujące strony przyjęły taktykę wyczekującą i nie chciały podjąć zbędnego ryzyka. Dlatego też w pierwszych minutach jedynymi akcjami wartymi odnotowania są dwa strzały z dystansu Jakuba Rozwadowskiegoi, z którymi jednak poradził sobie bez większych problemów Michał Starmach.

Raz, dwa, trzy

Widząc, że faworyci nie specjalnie się kwapią do atakowania, gracze Relaksmisji sami postanowili uderzyć bardziej zdecydowanie i w 13. minucie udało im się wyjść na prowadzenie. Niedługo potem dołożyli kolejne trafienie i dość niespodziewanie prowadzili już różnicą dwóch brameki. Druga drużyna TEB Edukacji była w poważnych opałach i jeśli chciała uniknąć pierwszej straty punktów w sezonie to jak najszybciej musiała odpowiedzieć na ciosy zadane przez Relaksmisję.

Duża niespodzianka

Zamiast tego TEB B stracił przed przerwą trzeciego gola i patrząc na dyspozycję zawodników w pomarańczowych koszulkach można było mieć poważne wątpliwości, czy uda im się w drugiej połowie odrobić tak dużą stratę. Po zmianie stron na poczynania Relaksmisji zdołali odpowiedzieć tylko dwoma trafienia i mecz zakończył się ich zaskakującą porażką. Warto zaznaczyć, że przed pierwszym gwizdkiem obie ekipy w tabeli dzielił dystans aż 16 punktów, czego na boisku w ogóle nie było widać, w czym ogromna zasługa graczy Relaksmisji, którzy rozegrali niemal perfekcyjną partię.

C2: eLCe - Bad Boys 3:8

Raport meczowy

Wystarczył kwadrans

Bad Boys losy spotkania rozstrzygnęli już w ciągu pierwszych 15 minut. W tym czasie zawodnicy w szarych koszulkach aż pięć razy trafiali do bramki eLCe i zakończyli ten fragment gry z prowadzenie 5:0.

Względnie zadowoleni

O ile po porażce można być zadowolonym, to takie uczucie powinno towarzyszyć zawodnikom eLCe. Strzelili oni Bad Boys trzy bramki, co w tym sezonie udało się tylko Asom NH. Do tego fragment od 15 do 50 minuty zremisowali 3:3 pozostawiając po sobie dobre wrażenie.

Pierwszy taki mecz

Mecz z eLCe był pierwszym w barwach Bad Boys, w którym gola nie strzelił kapitan “Szarych” Dawid Rupa. Do tej pory zdobywał on bramki we wszystkich spotkaniach swojego zespołu, w których wystąpił. W całej FLSowej karierze to dopiero to drugi mecz bez bramki Dawida (pierwszy w barwach ZSK ‘97 przeciwko SoInteractive).

C2: Jala Dreips - Armagedon 5:3

Raport meczowy

Obiecujący początek

Zespół Armagedonu przystępował do tego spotkania z “nożem na gardle”. Jeśli chciał jeszcze marzyć o zachowaniu ligowego bytu to nie mógł sobie pozwolić na kolejną porażkę. I od pierwszego gwizdka w jego szeregach było widać dużą mobilizację. Zawodnicy w pomarańczowych koszulkach od początku groźnie atakowali, a ich starania przyniosły efekt już w 5. minucie. Jednak już chwilę później złe ustawienie obrony Armageonu podczas rzutu wolnego dla Jala Dreips spowodował, że rywale doprowadzili do wyrównania i cała zabawa rozpoczynała się od nowa, ale Armagedon mógł mieć nadzieję, że tym razem nie musi skończyć się przegraną.

Pretensje o kartkę

Przy prowadzeniu Armagedonu żółtą kartką za dyskusję z arbitrem otrzymał Krzysztof Augustyniak. Gracz “Pomarańczowych” miał pretensje do sędziego, a z kolei do niego pretensje o to, że osłabia zespół miał bramkarz i jeden z rezerwowych Armagedonu.

Jednak się nie udało

Zawodnikom Armagedonu nie można na pewno odmówić zaangażowania, ale samą ambicją meczu nie da się wygrać. Rywale może nie stworzyli sobie wielu dogodnych sytuacji, ale byli bardzo konkretni pod bramką Lurańca i to co mieli, to wykorzystali, dzięki czemu na ich konto trafiły trzy “oczka”. Komplet punktów sprawił, że gracze Jala Dreips wskoczyli na podium Ligi C2, ale wcale nie są faworytami do brązowego medalu, ponieważ czekają ich teraz ciężkie mecze z Asami oraz Bad Boys. Natomiast los Armagedonu wydaje się już przesądzony.

C3: Krupiński Pompy - Comarch 14:6

Raport meczowy

Kadrowe rewolucje

Korzystając z ostatniej okazji zgłoszenia zawodników, zespół Krupiński przeprowadził małą kadrową rewolucję. Do drużyny dołączyło sześciu zawodników kosztem trójki graczy, którzy nie wystąpili wiosną w żadnym spotkaniu, a na meczu spośród debiutantów pojawiło się trzech zawodników: Wanat, Wydrych i Pospuła.

Szybkie rozstrzygnięcie

Już po 8 minutach zespół Krupiński Pompy prowadził 4:0 i trudno było się spodziewać, by akurat w tym meczu zgubił punkty. Comarach co prawda odpowiedział dwiema bramkami, ale w ostatnich 5 minutach pierwszej części stracił kolejne cztery gole i już 25 minutach było 8:2 dla Krupiński Pompy

Odetchnęli

W drugiej połowie przewagę nadal miały “Pompy”, ale i Comarch potrafił się odgryźć strzelając cztery gole. Wysokie zwycięstwo padło jednak łupem Krupiński Pompy, który dzięki wygranej oddalił się od strefy spadkowej na bezpieczny dystans. Takiego komfortu nie ma Comarch, który znajduje się trzy punkty nad strefą spadkową, ale goniący NZS ma o dwa rozegrane mecze mniej.

C3: FC Revolution - Żymła Siermięga 0:14

Raport meczowy

Dominacja

Spotkanie od samego początku przebiegało pod dyktando Żymły, która już w 4 minucie objęła prowadzenie, a potem systematycznie powiększała przewagę. To już kolejny mecz lidera tabeli, w którym zdobywa on dwucyfrową liczbę goli..

Pressing

FC Revolution nie miało zbyt wielu klarownych okazji do zdobycia gola. Atak “Pomarańczowym” utrudniał wysoki pressing “Siermiężnych”, który z jednej strony ograniczał poczynania ofensywne Revolution, z drugiej dawał też dobre okazje Żymle.

Równo

W obu połowach Żymła strzeliła po 7 goli, co pokazuje, że na takich samych obrotach drużyna grała przez całe spotkanie. Z tego zespół jest już znany, że do końca nie odpuszcza nawet mimo korzystnego wyniku dążąc do strzelania kolejnych bramek, jednocześnie nie zapominając o obowiązkach obronnych.

D1: No Name - UBS Kraków 10:2

Raport meczowy

Legła w gruzach

Solidna zazwyczaj defensywa UBS w starciu z No Name szybko legła w gruzach. No Name potrzebował nieco ponad 10 minut, by prowadzić już 4:0. Być może przyczyną takiego stanu rzeczy był brak w ekipie “Białych” Przemysława Prodziewicza, który w tym sezonie pomaga UBS organizować grę pod względem taktycznym.

Spuścili z tonu

Po świetnej pierwszej połowie, w której No Name wychodziło niemal wszystko, w drugiej zawodnicy w żółtych koszulkach nie byli już tak skuteczni. W ciągu pierwszych 25 minut strzelili siedem goli nie tracąc żadnego, a w drugiej części dołożyli “tylko” trzy trafienia i dali sobie wbić dwa gole.

Przerwana seria

Wygrana pozwoliła No Name przerwać serię czterech porażek z rzędu i zbliżyć się wtorkowego rywala na dystans 1 punktu. Zespół nadal jednak pozostaje w dolnej części klasyfikacji, bo na 8 lokacie.

D2: Radka - 7 Up 7:2

Raport meczowy

Interesujący początek

W początkowej fazie spotkania żadnej ze stron nie udało się przejąć na dłużej inicjatywy, a na murawie przeważała zacięta walka w każdym zakątku boiska. Dość niespodziewanie jako pierwszy na prowadzenie wyszedł 7 Up. Radość zawodników w pasiastych koszulkach nie trwała długo, ponieważ Radka wyrównała niespełna 60 sekund później.. Po straconej bramce szybko jednak 7 Up strzelił kolejną bramkę i ponownie miał korzystny rezultat. Jak widać w pierwszych minutach sporo się działo, a na brak emocji i zwrotów akcji nikt nie mógł narzekać.

Zaczęło się od błędu

7 Up był na prowadzeniu i całkiem nieźle sobie poczynał, dzielnie stawiając czoła faworyzowanemu przeciwnikowi. Wszystko zaczęło się jednak sypać po kwadransie gry. Wtedy bowiem jeden z zawodników 7 Upa źle wznowił grę z autu i podał piłkę wprost pod nogi...Macieja Łamasza, który nie omieszkał wykorzystać prezentu i doprowadził do wyrównania. Od tego właśnie momentu obraz gry uległ zmianie. 7 Up stanął, co wykorzystali gracze Radki, którzy zaczęli zdecydowanie przeważać.

Bez wiary

Dla losów tej rywalizacji decydująca była końcówka pierwszej części gry oraz początek drugiej. W niedługim odstępie czasu Radka strzeliła aż cztery bramki, dzięki czemu zyskała bezpieczną przewagę. Duża strata podcięła skrzydła zawodnikom 7 Up, którzy zdawali się być pogodzeni z losem. Radka bez problemów dowiozła wygraną do końcowego gwizdka i w dalszym ciągu depcze po piętach prowadzącej w Lidze D2 ekipie Browary Hills.

D2: FC Agudas de los Toros - CBB 8:7

Raport meczowy

Na własne życzenie po raz pierwszy

Mecz ten CBB może określić meczem niewykorzystanej szansy i to niewykorzystanej na własne życzenie. Drużyna w pomarańczowych koszulkach stawiło się na spotkanie w 5-osobowym składzie, co teoretycznie skazywało ją na porażkę. Skoro jednak w osłabieniu była w stanie nawiązać walkę, co było gdyby na boisku siły były równe?

Na własne życzenie po raz drugi

Choć Agudas szybko objęli prowadzenie 2:0, to dzięki świetnej grze Bierowca i debiutującego Kutyny CBB jeszcze przed przerwą wyszło na prowadzenie 5:4, a w drugiej połowie przez moment było 6:4. Wtedy to bramkarz CBB wznawiając grę od bramki podał pod nogi przeciwnika, a ten zdobył gola kontaktowego, po chwili doprowadzając do remisu.

Na własne życzenie po raz trzeci

Przy stanie 6:6 dla CBB został podyktowany rzut karny. Tomasz Bierowiec nie potrafił go jednak zamienić na bramkę, a po chwili Agudas strzelili siódmą i ósmą bramkę w meczu, ostatecznie odnosząc zwycięstwo. CBB może sobie pluć w brodę, bo wygrana, mimo gry w osłabieniu, była w zasięgu. Z drugiej strony drużynie należą się brawa za waleczną postawę mimo braków kadrowych.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

  Sponsor techniczny:
Member of Interliga Member of Interliga