Menu
A+ A A-

Pewne wygrane, zabójcza końcówka OREO

  • Futbolowa Liga Szóstek
  • Kategoria: Raporty meczowe
  • Odsłony: 326

W poniedziałek nie było zbyt wielu meczów, które rozstrzygane byłyby różnića jednego lub dwóch goli. Jednym z takich spotkań było jednak starcie OREO z InPostem, wygrane przez pierwszą z ekip dopiero w końcówce. Jednym golem wygrało także Deep Blue, ale tu zawodnicy w błękitnych koszulkach nieco wcześniej mogli być spokojni o wygraną.

A: Cybermachina G. Pub - Football Heaven Bar 7:0

Raport meczowy

Szybkie otwarcie

Już w 3 minucie Cybermachina wyszła na prowadzenie, bo celnym uderzeniem głową popisał się Guściora. Ten sam zawodnik na początku drugiej części dał zawodnikom już całkowity komfort wyprowadzając Cybermachinę na trzybramkowe prowadzenie.

Pierwszy raz

Cybermachina po raz pierwszy wiosną nie straciła w meczu ani jednej bramki. Były w tym sezonie dwa spotkania, gdy drużyna traciła zaledwie jednego gola, ale czyste konto udało się zachować po raz pierwszy. Football Heaven z kolei po raz pierwszy wiosną zakończyło mecz bez zdobyczy bramkowej. Zawodnicy w zielonych koszulkach mieli kilka okazji, ale też nie były to na tyle klarowne sytuacje, by umieścić piłkę w siatce.

Nie wszystko stracone

Football Heaven Bar przegrał po raz siódmy w tej edycji i pozostaje w strefie spadkowej mając w tym momencie o dwa rozegrane mecze więcej od innych zagrożonych spadkiem zespołów, które zajmują wyższe od FHB lokaty. Zawodnicy w zielonych strojach nadal jednak mogą liczyć na utrzymanie, bo w ostatnich czterech spotkaniach, trzykrotnie mierzyć się będą z drużynami z dolnej części tabeli: Amberem, Oświecenia Team i Amadeusem.

A: Sław-Mont - Rafis 7:4

Raport meczowy

Show Katara

Początkowe fragmenty tego spotkania spokojnie można określić mianem “teatru jednego aktora”. W ciągu zaledwie 7 minut Arturowi Katarzyńskiemu ze Sław-Montu udało się strzelić hattricka, dzięki czemu jego zespół już na starcie zawodó wypracował sobie solidną zaliczkę. “Katarowi” w tym meczu udało się strzelić jeszcze dwa gole i w związku z tym dołożył on nawet nie cegiełkę, a prawdziwą cegłę do końcowego zwycięstwa Sław-Montu.

Nieskuteczni

Zawodnicy Rafisu po pierwszych minutach nie mieli z pewnością zbyt tęgich min. Zanim na dobre mecz się zaczął, już przegrywali różnicą trzech goli. Co prawda stwarzali sobie sytuacje pod bramką Barasza, ale mieli spore problemy ze skutecznym ich wykańczaniem. Widoczne to było zwłaszcza w pierwszych 25 minutach, w których Rafis zdoła strzelić zaledwie jedną bramkę. Rywale w tym czasie pokonali Hajduka aż pięć razy i mogli ze spokojem oczekiwać na drugą połowę.

Prawie ich mieli

Po zmianie stron Rafis ambitnie dążył do odwrócenia losów spotkania, ale rywal bardzo umiejętnie się bronił, a w dodatku w dalszym ciągu zawodziła skuteczność. Najwięcej emocji dostarczył końcowe dziesięć minut, w trakcie których Rafisowi udało się nawet zmniejszyć stratę do dwóch goli. Po golu Wołowskiego na 4:6 Rafis najwyraźniej “poczuł krew” i zamierzał dążyć do odrobienia całości strat. W tym celu wycofał nawet bramkarza, by w rozegranie akcji zaanagażować dodatkowego zawodnika. Strat nie udało się jednak odrobić, a w dodatku na niespełna dwie minuty przed końcem Rafis został dobity przez kolejne trafienie “Katara”. Trzeba przyznać, że mimo nieco nerwowej końcówki wygrana Sław-Montu ani przez chwilę nie była zagrożona.

A: Bercal Studio Światła - GDA Investment 9:6

Raport meczowy

Bez ważnych postaci

GDA choć stawiło się w całkiem licznym, bo 9-osobowym zestawieniu nie mogło liczyć na pomoc kilku ważnych zawodników. Na meczu nie stawili się choćby Piekarski, Żaba, czy Nikodem i Marcin Morawscy.

Piłka ręczna

Sędzia zawodów dwukrotnie podyktował w tym spotkaniu rzuty karnego za zagrania piłki ręką w polu karny. Bercal swojej szansy na zdobycie gola nie wykorzystał (strzał w słupek), natomiast zawodnik GDA okazał się pewnym egzekutorem.

Nie składali broni

GDA przegrywało długimi fragmentami tego spotkania, ale nie składało broni. Na początku drugiej połowy było juz 5:2 dla Bercal Studio, ale GDA było w stanie zmniejszyć dystans do jednej bramki. Zwycięzcę poznaliśmy na kilka minut przed końcem. Bramkowa seria zawodników w białych koszulkach między 44 a 45 minutą, kiedy to piłka trzy razy wpadała do bramki GDA rozstrzygnęła kwestię wygranej.

B1: FC Po 40-tce - Galeco Team 2:12

Raport meczowy

Niespodziewany początek

Mecz zaczął się niespodziewanie, bo to będące w dolnej części tabeli Ligi B1 FC Po 40-tce otwarło wynik spotkania. W 7 minucie trafił Mateusz Skotniczny, ale potem wszystko zaczęło przebiegać zgodnie z oczekiwaniami. Inicjatywę przejęło Galeco, które w pierwszej połowie co prawda straciło jeszcze jednego gola (na 2:2), ale pewnie zmierzało po triumf/

Niewykorzystana okazja

Jeszcze w pierwszej połowie FC Po 40-tce miało znakomitą okazję do zdobycia, ale Maciej Skotniczny nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za zagranie piłki ręką. Strzał w prawy róg bramkarza okazał się być zbyt lekkim, by piłka wylądowała w bramce.

Silny punkt

Ogólnie w zespole Galeco trudno wskazać jakieś słabsze ogniwo, ale na pewno silnym punktem zespołu był w tym spotkaniu Mateusz Buryło. Co prawda wysokie zwycięstwo zapewnili głównie gracze ofensywni, ale gdyby nie bramkarz zwycięstwo nie byłoby tak okazało. Buryło zanotował kilka udanych interwencji, w tym obronił rzut karny dzięki czemu licznik bramek FC zatrzymał się na zaledwie dwóch trafieniach.

B2: Sensusmed Rolmet KW - Valposiano 7:4

Raport meczowy

Debiut Musiała

W zespole Sensusmed Rolmet zadebiutował Andrzej Musiał. Znany z występów przede wszystkim w Salvie i FC po Nalewce zawodnik udanie przywitał się z nowym zespołem strzelając dwa gole i zaliczając trzy asysty.

Poprawili wynik

Sensusmed Rolmet przez większą cześć spotkania był na prowadzeniu i to prowadzenie od końcówki pierwszej połowy nie było zagrożone. W pewnym momencie zawodnicy w czerwonych koszulkach prowadzili już 6:1, ale dzięki skuteczności Mateusza Daraża (trzy gole w ostatnich 8 minutach, a łącznie cztery) udało się zmniejszyć rozmiary porażki.

Bez komfortu

Przed Sensusmedem teraz ważny mecz z Comfort Tours. Będzie to starcie obecnego lidera z wiceliderem i drużyna Witolda Tomasza nie może sobie pozwolić na przegraną chcąc myśleć o mistrzostwie Ligi B2. Remis też raczej nic nie da Sensusmedowi, bo biorąc pod uwage bilans bramkowy, w ostatnich kolejkach Comfort musiałby gubić punkty dwukrotnie. Zawodnicy w czerwonych koszulkach muszą więc zagrać o pełną pulę.

B2: Comfort Tours Cracow - AS Maestro

Raport meczowy

Postawili opór

AS Maestro na starcie z liderem tabeli nie przybyło jak na ścięcie i dzielnie walczyło o korzystny rezultat. Zawodnicy w czarnych koszulkach objęli nawet prowadzenie po golu Cębrzyny, jedna utrzymali je zaledwie przez 5 minut.

Kluczowy fragment

Dla losów spotkania i końcowego wyniku najważniejsze było ostatnie pięć minut pierwszej połowy. Wtedy to defensywa Maestro zatrzęsła się posadach, a Comfort zdobył trzy gole. Na drugą połowę zawodnicy w białych koszulkach mogli więc wychodzić ze spokojną głową i prowadzeniem różnicą trzech goli.

Dobre przetarcie

W ostatnich meczach Comfort mierzył się z zespołami z dołu tabeli i wygrywał bardzo wysoko. Dlatego też spotkania z będącym formie Maestro stanowiło dobre przetarcie przed czwartkowym meczem z Sensusmedem Rolmet. AS zawiesiło poprzeczkę całkiem wysoko, ale w czwartek zapewne powędruje ona jeszcze wyżej. Nagroda za wygraną będzie jednak pokaźna - 9 punktów przewagi i niemal pewny tytuł mistrzowski.

C1: SoInteractive SA - Deep Blue 4:5

Raport meczowy

Podania od przeciwników

Kluczem do zwycięstwa Deep Blue okazały się… podania od przeciwników. Dwukrotnie bowiem zdarzało się, że po zagraniach graczy SoInteractive piłka trafiała do zawodników w błękitnych koszulkach, co w konsekwencji kończyło się golem.

(Nie)strzelony karny

Dwa rzuty karne dla Deep Blue zostały podyktowane w tym spotkaniu. W pierwszej połowie pewnym egzekutorem okazał się Wolak doprowadzając do remisu 1:1, a w drugiej połowie przy stanie 3:3 do piłki podszedł Marona i fatalnie przestrzelił. Tym samym zawodnikowi DB koło nosa przeszła szansa na hattricka.

Kolejna strata

SoInteractive po raz drugi z rzędu straciło punkty z zespołem ze strefy spadkowej. Po remisie z Rafisem B przyszła porażka z Deep Blue. Na szczęście dla zawodników w fioletowych koszulkach punkty tracą inne zespoły z czołówki i medale nadal są w zasięgu. Deep Blue z kolei zrównało się punktami z zespołami, które zajmują bezpieczne pozycje, ale nadal jest w strefie spadkowej.

C1: Adgosklep.pl - Rafis B 10:0

Raport meczowy

Przełamanie

Zespół Adgosklepu przystępował do starcia z Rafisem B po trzech spotkaniach bez zwycięstwa i jeśli chciał się jeszcze liczyć w walce o medale to bezwględnie musiał sięgnąć po komplet punktów. Od pierwszego gwizdka było doskonale widać w jego szeregach dużą motywację i chęć zwycięstwa. Wygrana pozwoliła graczom w granatowych koszulkach ugasić nieco pożar i zaliczyć awans z siódmego...aż na trzecie miejsce.

Niewykorzystane szanse

Końcowy wynik może być nieco mylący, ponieważ ekipa Rafisu B w żadnym wypadku nie była w tym meczu tylko tłem dla Adgosklepu. Zwłaszcza w pierwszej części gry zawodnicy Rafisu B często zagrażali bramce Wojciecha Matogi, który jednak był czujny między słupkami i ani razu nie dał się zaskoczyć. Po zmianie stron Adgosklep szybko i znacząco podwyższył prowadzenie, co spodowało, że z Rafisu B “uszło powietrze” i zespół ten nie był po zmianie stron już tak aktywny w ofensywie i tylko sporadycznie gościł na połowie rywala.

Rozłożone akcenty

Gracze Adgosklepu.pl mogą być w pełni zadowoleni ze swojej postawy w tym meczu. Po pierwsze udało się zagrać na zero z tyłu, a po drugie bardzo dobrze wyglądała współpraca graczy odpowiedzialnych za strzelanie bramek. W ich grze widać było pomysł, który połączony był z dużą swobodą w rozgrywaniu akcji. Gra ofensywna Adgosklepu nie była oparta na poczynaniach tylko jednego zawodnika, o czym świadczy najlepiej fakt, że na listę strzelców wpisali się niemal wszyscy gracze obecni na tym spotkaniu.

C2: KS Augustyn - Ławka Rezerwowych 7:4

Raport meczowy

Augustyn na prowadzeniu

Przez niemal cały mecz na prowadzeniu byli gracze Augustyna. Pierwszego gola strzelili oni w 6 minucie za sprawą Jurasa i do końca spotkania nie oddali prowadzenia. W 19 minucie było 2:0 i choć Ławka dwukrotnie zmniejszała dystans do jednego gola, to w końcu zawodnicy w fioletowych na dobre złamali opór przeciwnika w pewnym momencie prowadzili już 7:2. W ostatnich 4 minutach Ławka Rezerwowych poprawiła wynik dwoma golami, które jednak nie zmieniły faktu, że po trzy oczka sięgnął Augustyn.

Siła ofensywna

Zwycięstwo Augustyna specjalnie nie dziwi, jeśli spojrzymy, że na boisku zobaczyliśmy razem Jurasa, Sosnowskiego, czy Karpińskiego. Dla pierwszego z nich był to dopiero trzeci mecz w sezonie, mecz który zakończył z dorobkiem dwóch goli. Bohaterem spotkania był Sosnowski - autor hattricka i dwóch asyst.

Spory awans

Wygrana dała Augustynowi trzy oczka, a że tabela Ligi C2 jest mocno spłaszczona i było to jedyne starcie dnia wczorajszego, drużyna zanotowała skok w górę tabeli aż o sześć lokat i obecnie zajmuje 6 pozycję, choć do końca tygodnia raczej jej nie utrzyma. Wszystko jednak wskazuje, że skończy tą kolejkę poza strefą spadkową.

C3: Nosacze - Browanje! 7:3

Raport meczowy

Forma jest!

Ekipa Nosaczy notuje chyba najbardziej udany okres w historii swoich występów w ramach Futbolowej Ligi Szóstek. Zespół ten pokonując Browanje! po raz czwarty z rzędu zgarnął komplet punktów i systematycznie pnie się w górę ligowej tabeli. O podium Nosaczom zawalczyć prawdopodobnie się nie uda, ale miejsce w górnej połówce tabeli jest jak najbardziej w ich zasięgu.

Długo na styku

Spotkanie to tak się ułożyło, że jeszcze na 10 minut przed końcowym gwizdkiem nie było wiadomo, która z rywalizujących stron wyjdzie z tego starcia obronną rękę. W 40. minucie Marcin Grzesiak z Browanje! strzelił bowiem bramkę na 3:3. Od tego momentu sprawy potoczyły się jednak błyskawicznie i Nosacze szybko strzeliły trzy bramki, odjeżdżając rywalom na bezpieczny dystans. Ekipę Browanje! w samej końcówce dobił jeszcze Michał Maciak, ustalając wynik meczu.

Kłopoty z przodu...i z tyłu.

W grze ofensywnej Browanje! aż nadto widoczny był brak najlepszego strzelca drużyny - Michała Szymakowskiego. Jego koledzy mieli spore trudności ze stwarzaniem sobie sytuacji pod bramką Nosaczy. Nieco lepiej pod tym względem wyglądały ostatnie minuty, ale losy meczu były wówczas już rozstrzygnięte. Sporo problemów zespół Browanje! miał również w defensywie. Obrońcowm przytrafiały się proste błędy, które napędzały tylko ataki rywali. Najlepszego dnia nie miał także bramkarz, którego konto poważnie obciążają dwa pierwsze stracone gole.

C3: Pakerbox.pl - Zakręcony Rogal 2:5

Raport meczowy

Wyrównane starcie

Pierwsza część tego spotkania zdecydowanie mogła się podobać. Obie ekipy wyszły na boisko nastawione ofensywnie, tempo meczu było bardzo szybkie, a jednym i drugim nie brakowało dobrych okazji do zdobycia gola. W tej części gry padł jednak tylko jeden gol, już w 4. minucie prowadzenie Rogalowi dał Tomasz Stanisz, w czym duża zasługa obu bramkarzy, którzy byli bardzo dobrze dysponowani. Wynik pozostawał sprawą otwartą i drugie 25 minut zapowiadało się niezwykle interesująco.

Odjechali

Można poewiedzieć, że decydujące dla losów tego spotkania było pierwszych 120 sekund po wznowieniu gry. W tym krótkim odstępie czasu Zakręcony Rogal zdołał bowiem strzelić aż dwa gola i “uciekł” rywalom na bezpieczny dystans. Najpierw swoje drugie trafienie zanotował Stanisz, a chwilę później Jan Stachura wykorzystał dokładne podanie Pawła Szpetnara. Na nieco ponad 20 minut przed końcem Rogal był więc na najlepszej drodze do odniesienia zwycięstwa.

Nie poddali się

Zawodnicy Pakerbox.pl nie zamierzali jednak przedwcześnie wywieszać białej flagi i postanowili jeszcze powalczyć o dobry wynik. Pierwszy sygnał do ataku dał niezawodny Waldemar Hwastek, który w 29. minucie nie dał szans bramkarzowi Zakręconego Rogala. Niespełna pięć minut później ten sam zawodnik strzelił kontaktową bramkę i wydawało, że Pakerbox zaraz doprowadzi do wyrównania. Rywalom udało się jednak przetrwać napór Hwastka i spółki, a końcówka meczu ponownie należała do nich. W końcowych fragmentach spotkania Zakręcony Rogal strzelił dwie bramki, w czym wydatnie pomógł mu Dominik Momro, który najpierw źle wyprowadził piłkę z własnej połowy, a następnie nie popisał się przy interwencji po dośrodkowaniu Stachury z rzutu rożnego. W efekcie trzy punkty powędrowały na konto Zakręconego Rogala.

D1: OREO - InPost 4:3

Raport meczowy

Niespodziewany początek

Zespół OREO po dwóch kolejnych porażkach, z pewnością chciał się w starciu z InPostem “odkuć” i liczył na łatwe zwycięstwo. Jednak już początkowe fragmenty spotkania pokazały, że nie będzie o to łatwo. W pierwszych minutach to zawodnicy InPostu byli bardziej aktywni i szybko, bo już w 4. minucie, wyszli na prowadzenie. Wcale nie zamierzali spocząć na laurach i dążyli do podwyższenia prowadzenia. Ta sztuka im się co prawda nie udała, ale z pierwszej połowy w swoim wykonaniu i tak mogli być bardzo zadowoleni.

Przejmowali kontrolę

Niedługo po zmianie stron bramkę na 2:2 dla OREO zdobył Tomasz Chojka i od tego momentu dała się zauważyć coraz bardziej widoczna przewaga graczy w czarnych koszulkach. Zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce i często stwarzali zagrożenie pod bramką InPostu. Piłka nie chciała jednak znaleźć drogi do siatki. W dodatku na niespełna dziesięć minut przed końcem Daniel Unzeitig po raz trzeci wyprowadził swój zespół na prowadzenie i zanosiło się na pierwszą wygraną InPostu w sezonie.

Decydujący moment

Za taki bez wątpienia należy uznać żółtą kartkę, którą otrzymał Janusz Sułkowski za zagranie piłki ręką we własnym polu karnym. Chwilę po tym z rzutu karnego do wyrównania doprowadził Przemysław Kałkus. Ten sam zawodnik niespełna 60 sekund później ustalił wynik meczu, kiedy to cudownym strzałem z dystansu pokonał bezradnego bramkarza InPostu. OREO wykorzystało więc w pełni okres gry w przewadze i odniosło czwarte zwycięstwo w trwających rozgrywkach.

D1: KPPN - ABB IT 3:0

Raport meczowy

Pod kontrolą przez 50 minut

Drużyna KPPNu wykonała swoją pracę, pewnie zwyciężając. Od początku do końcowego gwizdka zawodnicy mieli pod kontrolą spotkanie, spokojnym tempem stopniowo powiększając przewagę. Dwa trafienia w końcówce dobiły ABB, potwierdzając wysoką formę KPPNu.

Czyste konto

Na pochwałę zasługuje postawa golkipera oraz całego bloku defensywnego KPPN. Zawodnicy ABB dochodzili do kilku groźnych sytuacji, jednak przez całe spotkanie byli bezsilni wobec świetnej gry rywali w obronie. To już trzecie czyste konto w obecnym sezonie dla KPPNu.

Gęsto w czołówce

Aż 3 drużyny na czele Ligi D1 mają po 21 punktów. Wśród nich KPPN, który rozegrał jednak mecz wiecej. Za tydzień spotkanie Soley i Tartaku, dwóch największych rywali KPPNu. Ci będą więc wyczekiwali tego meczu, licząc na potknięcie którejś z ekip.

D2: Geodziki - Browary Hills 32040 2:4

Raport meczowy

Osłabieni

W mocno przetrzebionym składzie na to spotkanie pojawiła się ekipa Browarów Hills 32040. Drużyna ta radzić sobie musiała bez choćby jednej zmiany, ale na szczęście wśród tych, którzy pojawili się na meczu był Jakub Grudzień, który był głównym aktorem tego widowiska.

Kłopoty

Browary Hills mają za soba kolejny trudny mecz. Przez długi czas zespół uznawany za faworyta rozgrywek nie mógł złamać oporu dobrze grających Geodzikowych i debiutującego w tym zespole bramkarza Drapejkowskiego. Pierwszego BH zdobyło dopiero w 22 minucie, a bezpieczną przewagę zyskało w ostatnich 10 minutach, gdy prowadziło już 4:0.

Ozdoba meczu

Ozdobą spotkania była bramka Pawła Wysaty, który kapitalnie uderzył z dystansu, umieszczając piłke w okienku bramki przeciwników. Gol ten podbudował Geodzików, którzy chwilę później zdobyli drugiego gola, a w końcówce trafili po raz trzeci, jednak sędzia gola nie uznał i mecz zakończył się wynikie 4:2 dla Browarów.

D3: NEMBUD - BTCH 11:6

Raport meczowy

Odbudowali się

Po dwóch porażkach z rzędu żarty się skończyły, a NEMBUDowi zaczął grozić nie tylko brak mistrzostwa, co awansu, czy nawet brązowych medali. Tym razem zawodnicy w żółtych koszulkach nie dali szans rywalom i wygrali różnicą pięciu goli, choć w pewnym momencie ich przewaga wynosiła juz osiem trafień.

Na nos

W spotkaniu mogła się podobać gra ofensywna NEMBUDu, ale na największe uznanie zasłużył naszym zdaniem Przemysław Senderski, który znakomicie spełnił się w roli reżysera gry. Jego podania, zarówno te długie, górne, jak i płaskie prostopadłe zawsze docierały do partnera w takim miejscu, że ten znajdował się w dogodnej sytuacji. Efekt? 5 asyst, do których Senderski dołożył także gola.

Liczą na innych

Wygrana dała NEMBUDowi pewne miejsce w czołowej piątce ligi i pozwoliła zmniejszyć dystans do pierwszych trzech ekip. Porażka BTCH oznacza z kolei, że najprawdopodobniej zespół ten będzie walczył o mistrzostwo, ale dolnej części tabeli. Jeśl w czwartek Victoria pokona Istanbul, zespół Dariusza Marczuka nie zajmie wiosną wyższej lokaty niż szósta.

D3: Kadra GAP AZS UEK - Calcio&Birra Kraków 7:2

Raport meczowy

Zaskakujący początek

Forma Kadry GAP ustabilizowała się na tak wysokim poziomie, że można się było spodziewać kolejnego łatwego zwycięstwa. Tymczasem początek meczu miał dość nieoczekiwany przebieg. Niedługo po rozpoczęciu gry na prowadzenie wyszła bowiem ekipa Calcio&Birra Kraków. Nie zamierzała ona bynajmniej osiąść na laurach i dalej atakowała, czego efektem było drugie trafienie. Po niespełna 10 minutach wynik był dość zaskakujący.

Trzymali się

Chwilę po golu Ochwata, kontaktową bramkę dla Kadry strzelił co prawda Doroszko, ale zawodnicy w pasiastych koszulkach nie przejęli się tym zbytnio i dalej grali swoje. Długo stawiali skuteczny opór faworyzowanemu rywalowi, a sami starali się również w miarę możliwości atakować. Wszystko posypało się w końcówce pierwszej części gry, kiedy to w krótkim odstępie czasu Kadra GAP zdobyła trzy bramki i na przerwę to właśnie ten zespół schodził z bezpieczną przewagą.

Można na nim polegać

Jeśli ma się w kadrze kogoś z takimi umiejętności jakimi dysponuje Paweł Doroszko, to odnoszenie zwycięstw przychodzi z dużo większą łatwością. Gracz ten kolejny już raz w tym sezonie poprowadził swój zespół do wygranej. Tym razem zdobył aż sześć bramek, dzięki czemu przesunął się na drugie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców Ligi D3. A potrzebował do tego zaledwie trzech występów.

D3: Sensible Soccer - SkillsMed 3:8

Raport meczowy

Niespodzianka wisiała w powietrzu

Dość niespodziewanie rozpoczęło się spotkanie dla Sensible Soccer. Ekipa ta notuje niezbyt udany sezon, przegrywając wszystkie dotychczasowe mecze. W starciu z walczącym o awans SkillsMedem skazywani byli na porażkę. W 6. minucie jednak to Sensible Soccer wyszedł na prowadzenie za sprawą trafienia Macieja Pęczka. Chwilę później wspomniany gracz dołożył kolejne trafienie i mieliśmy 2:0.

Świetny występ snajpera

Mimo niezbyt udanego początku, SkillsMed już wkrótce ustabilizował sytuację na boisku. Arkadiusz Burda trafił raz, zaś pozostałe 7 goli to zasługa znakomitego w poniedziałek Pawła Matusika. Każdy kontakt z piłką snajpera okazywał się zabójczy dla graczy Sensible Soccer, którzy nie mogli poradzić sobie z jego grą. Matusik dyrygował blokiem ofensywnym SkillsMedu, potwierdzając wysoką formę strzelecką.

Wysoka forma do końca

W Lidze D3, w fazie zasadniczej, została do rozegrania jeszcze jedna kolejka SkillsMed, notując już 5. wygraną z rzędu, znacznie przybliżył sie do zajęcia miejsca na podium. Sensbile z kolei pozostaje bez punktów, jednak w drugiej fazie sezonu będzie szansa na pierwsze zdobycze..

D4: GSBK - Janusze Futbolu 5:2

Raport meczowy

Spokojne wejście w mecz

Pierwsza połowa była głównie pokazem spokojnej gry i wyczekiwania na błędy rywali. Przez długi czas piłka krążyła w okolicach środka boiska, nie mogąc znaleźć drogi do siatki. W końcu przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania zawodnikom GSBK udało się trafić, dając tym samym drużynie sporo luzu przed drugą połową.

Brakło sił

Końcowe minuty okazały się kluczowe dla losów całego spotkania. Janusze do tej pory dawali radę, jednak wszystko skończyło się wraz z wyjściem na prowadzenie GSBK w 43. minucie. Od tej chwili już do samego końca to GSBK rządzili na boisku, powiększając wynik przeciwko wyraźnie zmęczonym Januszom. Ostatecznie rezultat zamknął się na trzech trafieniach przewagi dla GSBK.

W pogoni za liderami

GSBK notuje udane tygodnie, zdobywając kolejne cenne punkty do kolekcji. Wciąż jednak zawodnicy tej ekipy muszą wyczekiwać potknięcia będącego na drugim miejscu Ostatniego Bastionu. Na niekorzyść działa fakt, że Bastion ma przed sobą mecze z niżej notowanymi zespołami w lidze. GSBK z kolei czeka jeszcze w tym tygodniu ciężka przeprawa z liderem, MPWiK.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

 Oficjalny typer: Sponsor techniczny:
Betdudes.com - bet for fun Risum - sport w modnym stylu