Menu
A+ A A-

Wysokie zwycięstwo 7 Up, wielkie emocje

  • Futbolowa Liga Szóstek
  • Kategoria: Raporty meczowe
  • Odsłony: 212

Spośród piątkowych meczów zwraca uwagę wysokie zwycięstwo 7Up nad Virtus Logistics. Dramatyczny przebieg miały mecze Bercal Studio - Sław-Mont, Galeco - WKS i ZP Tartak - KPPN wygrane przez pierwsze z ekip po golach w końcówce. Skuteczny pościł zanotował Piłkarski Klub Rzeźników, który odrobił kilkubrakową stratę w starciu z Agudas i pozostaje po czterech meczach bez porażki.

A: Bercal Studio Światła - Sław-Mont 6:5

Raport meczowy

Początek dla Bercal Studio

Pierwsze minuty spotkania należały do zawodników grających w białych koszulkach. Po 9 minutach Bercal Studio prowadziło po golach Domino i Pawła Słoniny 2:0 i choć po nieco kwadransie Maciej Kawa wykorzystał błąd w wyprowadzeniu piłki, to na przerwę zespół Chamerlińskiego schodził z dwubramkową przewagą, po drugim golu Pawła Słoniny.

Bez happyendu

Sław-Mont praktycznie cały czas zmuszony był gonić wynik. Dwukrotnie zresztą odrabiał w drugiej połowie stratę dwóch goli. Najpierw wyrównał na 3:3, a potem w 45 minucie na po 5:5. Szczęśliwego dla Sław-Montu zakończenia tych starań jednak nie było, bo na dwie minuty przed końcem z dystansu uderzył Serwatka dając Bercal Studio trzy punkty.

Inny mecz

Bercal odniósł trzecie w sezonie zwycięstwo pokonując Sław-Mont po raz drugi w historii ich pojedynków. Choć Sław-Mont ponownie strzelił Bercal 5 goli, to jednak mecz miał zupełnie inny przebieg. Jesienią zawodnicy w białych koszulkach wygrali aż 13:5, teraz zwycięswo przyszło z dużo większym trudem.

B1: Galeco Team - Wybrzeże Klatki Schodowej 9:8

Raport meczowy

Bez obrony

Oba zespoły postawiły w tym spotkaniu przede wszystkim na atak, co z resztą doskonale widać po końcowym wyniku. U jednych i drugich praktycznie nie funkcjonowała gra obronna, a goli powinno paść zdecydowanie więcej.

Długo na prowadzeniu

Wynik tego meczu bardzo długo oscylował w okolicach remisu i dopiero w końcówce pierwszej połowy jedna ze stron zdołała uzyskać większą przewagę. W ciągu niespełna czterech minut Wybrzeże strzeliło trzy bramki, wychodząc na prowadzenie 5:2. Tuż po zmianie stron Galeco szybko odrobiło straty, ale do głosu ponownie doszli wówczas rywale, którzy wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Zespół Grzegorza Torby jedna nie ustępował w staraniach i w 41. minucie Paweł Czajka doprowadził po raz kolejny do wyrównania.

Wyszarpali zwycięstwo

Mecz powoli zbliżał się do końca i wydawało się, że zakończy się podziałem punktów. Jednak na niecałe dwie mninuty przed ostatnim gwizdkiem zawodnicy Wybrzeża stracili piłkę w środkowej strefie boiska, a gracze Galeco Team skorzystali z okazji i wyprowadzili zabójczy kontratak, który dał im bramkę oraz trzy punkty.

B1: Korkociagi.com - Piomet AMR Campania 5:4

Raport meczowy

Trzy na trzy

Choć trzy pierwsze gole w zasadzie strzelili zawodnicy Piometu, to… przegrywali oni po tych trafieniach 1:2. O ile strzał Klimczyka trafił do właściwej bramki, tak potem wyniku niefortunnych interwencji obrońy i bramkarza futbolówka wpadała do siatki ekipy Jakuba Winiarskiego.

Pomogli raz jeszcze

Gdy pod koniec pierwszej połowy Korkociagi straciły prowadzenie, a chwilę po wznowieniu gry wyszły na minimalne prowadzenie, z pomocą znów przyszedł Piomet. Prosta strata na własnej połowie przyniosła zawodnikom w białych strojach piątego gola i prowadzenie 5:3.

Wycofali bramkarza

Piomet za sprawą Rudzika ponownie złapał kontakt z rywalem, w końcówce wycofał bramkarza, którego rolę zaczął pełnić Klimczyk i próbował za wszelką cenę doprowadzić do remisu. Okazji nie brakowało, ale Korkociągi skutecznie się broniły i nie dały sobie wyrwać zwycięstwa.

C1: Lift-Med - Relaksmisja 1:4

Raport meczowy

Spokojna wygrana

Ciężko powiedzieć o tym spotkaniu jako wyrównanym i obustronnym. Relaksmisja z dużym spokojem rozgrywała mecz, mając od pierwszego gwizdka do samego końca pod kontrolą jego przebieg. Przewaga była widoczna zwłaszcza w drugiej części spotkania, gdzie Relaksmisja powiększyła tylko swoją przewagę, pieczętując zwycięstwo z faworyzowanym Lift-Medem.

Popis strzelca

Jakub Rozwadowski z pewnością będzie z pewnością po meczu śnił się golkiperowi Lift-Medu. Snajper Relaksmisji czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, prowadząc w znakomity sposób grę ofensywną swojej ekipy. Wygrana Relaksmisji nie mogłaby się obyć bez dobrej dyspozycji Rozwadowskiego.

Tylko jedno trafienie Lift-Medu

Drużyna Lift-Medu swoją poprzednią, znaczącą wygraną z Rafisem zaczęła nas przyzwyczajać do świetnej gry ofensywnej. W starciu z Relaksmisją coś jednak się zacięło w tej sprawnie działającej maszynie. Zawodnikom Lift-Medu udało się pokonać bramkarza rywali zaledwie raz. Autorem gola pocieszenia był Paweł Jaworski.

C2: Ławka Rezerwowych - Black Hawks 2:5

Raport meczowy

Od początku na całego

“Czarne Jastrzębie” chciały rozpocząć to spotkanie od równie mocnego uderzenia, jak to miało miejsce w starciu z Shamrockiem. I trzeba przyznać, że graczom w czarnych koszulkach ponownie udało się rozstrzygnąć losy rywalizacji już w pierwszej połowie. Przed przerwą drużyna Black Hawks zdobyła aż cztery bramki, nie tracąc przy tym żadnej. Druga odsłona wydawała się więc być tylko formalnością.

Pod kontrolą

I rzeczywiście tak było. “Czarne Jastrzębie” w pełni kontrolowały sytuację, przede wszystkim grając bardzo uważnie w defensywie i nie pozwalając rozwinąć rywalom skrzydeł. Same nie atakowały już z taką intensywnością, a strzeliły jeszcze piątą bramkę, która tylko przypieczętowała ich wygraną.

Za późno

W starciu z bardzo tego dnia dobrze funkcjonującą ekipą Black Hawks, Ławka Rezerwowych była bezradna. Długa ich ataki przypominały walenie głową w mur i rzadko udawało się stworzyć realne zagrożenie pod bramką Michaela Dolana. Dopiero w ostatnim kwadransie rywale rozluźnili nieco szyki i Ławce udało się zdobyć dwa gole, które jednak okazały się być tylko trafieniami na otarcie łez.

C2: Bad Boys - Shamrock 11:1

Raport meczowy

Jeden rezerwowy

W nielicznych składach stawiły się na spotkanie obie drużyny. Bad Boys przybyli na mecz w 7-osobowym zestawieniu, a Shamrock miał do dyspozycji jednego gracza mniej. Oznaczało to, że licząc obie drużyny, na meczu był tylko jeden rezerwowy.

Bez historii

Po remisie z Asami Bad Boys szybko pokazali, że w kolejnych spotkaniach trudno wróżyć im jakąkolwiek stratę punktów. Strzelanie rozpoczęli już w 4 minucie, a potem systematycznie powiększali przewagę. Z tonu spuścili dopiero w ostatnich 10 minutach, kiedy to nie trafili ani, razu, co nie przeszkodziło im jednak w osiągnięciu kolejnej dwucyfrówki.

Po czerwonej

Dosyć letnia atmosfera spotkania, została w końcówce podgrzana po starciu Dawida Rupy z Faronem. Obaj zawodnicy wyraźnie mieli sobie coś do wyjaśnienia, co skończyło się czerwoną kartką tak dla jednego, jak i drugiego.

C3: Big Time Kraków - Curva da Morte FC 2:8

Raport meczowy

Początek dla Big Time

Początek spotkania to dobra gra ekipy Big Time Kraków, która od pierwszego gwizdka przystąpiła do zdecydowanych ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać i już w 4. minucie prowadzenie Big Time dał Joeffrey Cottens. Niedługo potem rywale co prawda wyrównali, ale w 11. minucie ponownie dał osobie znać Cottens, który po raz drugi wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po pierwszym kwadransie meczu zawodnicy Big Time ze swojej postawy mogli być zadowoleni.

Doszli do głosu

Jak się okazało były to jednak tylko miłe złego początki. Po upływie kwadransa zaczął bowiem narastać napór graczy Curva da Morte FC, którzy jeszcze przed przerwą zdołali doprowadzić do wyrównania. W drugich 25 minutach wykorzystali niemoc rywali, będąc stroną dominującą i dyktującą warunki. Odnieśli przekonujące zwycięstwo, które jest ich pierwszym triumfem w obecnym sezonie.

Dwóch snajperów

Ekipie Curva da Morte o wygraną było o tyle łatwiej, że w dobrej formie strzeleckiej byli Renato Alves oraz Daniel Silva. Pierwszy ustrzelił hattricka, a drugi zdobył o jednego gola więcej, powiększając ponadto swoje konto o asystę. W tyłach dobrą partię rozegrali z kolei Goncalo Rogrigues oraz Orlando de Sousa. Wszystko to właśnie razem pozwoliło zdobyć w rywalizacji z Big Time komp[let punktów.

D1: ZP Tartak - KPPN 5:4

Raport meczowy

Lepiej zacząć się nie dało

Już pierwsza minuta tego interesująco zapowiadającego się meczu przyniosła nam zastrzyk emocji. ZP Tartak w pierwszej swojej akcji ofensywnej zdobył bowiem bramkę. Rywale nie zdążyli nawet powąchać piłki, a już przegrywali 0:1.

Górą KPPN

Szybko stracona bramka nie podcięła jednak KPPNowi skrzydeł. Zadziałała wręcz mobilizująco i już cztery minuty później ponownie mieliśmy remis. Wynik 1:1 zachował się przez blisko 15 minut. w 18. minucie ZP Tartak wrócił na prowadzenie po drugim (z czterech łącznie) trafieniu Michała Kaduli. Na przerwę w lepszych humorach schodzili jednak zawodnicy w pasiastych koszulkach, którym prowadzenie dały dwie bramki niezawodnego Adriana Breli.

Się działo w końcówce

Gdy w 47. minucie Maciej Dybał dał swojej drużynie prowadzenie 4:3, chyba nikt nie spodziewał się, że KPPN straci w tym meczu punkty. A jednak. Gracze ZP Tartak nie zamierzali przyjąć porażki do wiadomości i ruszyli do ataku. Ich starania przyniosły efekt w postaci dwóch bramek wspomnianego wcześniej Kaduli. ZP wygrało w tym sezonie już po raz czwarty i pewnym krokiem zmierza w kierunku awansu.

D2: 7 Up - Virtus Logistics 10:2

Raport meczowy

W formie

Zespół 7 Up rozegrał przeciwko Virtusowi jedno ze swoich najlepszych spotkań w FLS i zwyciężył w pełni zasłużenie, choć rozmiary wygranej mogą zaskakiwać. 7 Up potwierdził tym samym dobrą dyspozycją w początkowej fazie sezonu, czym zgłosił chęć włączenia się do walki o czołowe lokaty w Lidze D2.

Pochwały dla wszystkich

Wszyscy gracze 7 Up zasługują po tym spotkaniu na słowa uznania. Wszystko w drużynie funkcjonowało jak należy. Defensywa była bardzo uważna i dobrze zorganizowana, a ataki nie opierały się tylko na umiejętnościach Pawła Mirończuka. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do pokonania Virtus Logistics.

Zawód

Na pewno nie tak wyobrażali sobie przebieg tego spotkania zawodnicy Virtus Logistics. Małe problemy mieli już co prawda w poprzednich meczach, ale tak kiepskich zawod jeszcze w FLSie nie rozegrali. Z pewnością wpływ na taki, a nie inny obraz gry miały kłopoty kadrowe i nieobecność kilku czołowych zawodników. Zawodnikom Virtusa nie wychodziło praktycznie nic. Mało było polotu w akcjach ofensywnych, a i obrońcy popełnili zbyt dużo prostych błędów. Dawid Podhajny i koledzy mają więc przed kolejnymi meczami o czym myśleć.

D2: Błękitna Husaria - Geodziki 3:14

Raport meczowy

Różnica klas

Geodziki w zdecydowany sposób pokonały Błękitną Husarię. Miało się wrażenie, że starły się ze sobą ekipy z odmiennych lig. Od początku Geodziki dzieliły i rządziły, nie dając żadnych szans Husarii na jakiekolwiek nawiązanie walki. "Błękitni" nie byli w stanie sprostać znakomicie grającemu blokowi ofensywnemu Geodzików i to właśnie ci drudzy mogli cieszyć się z zasłużonych 3. punktów.

Do karnego podchodzi bramkarz

Duża pewność siebie Geodzików przerodziła się nawet w pewną nonszalancję względem rywali. Kiedy sędzia odgwizdał rzut karny dla tej właśnie ekipy, do piłki podszedł... bramkarz Geodzików, Kamil Grabiec. Niestety nie udało mu się zanotować debiutanckiego trafienia w lidze. Piłka po jego strzale minęła o parę metrów bramkę rywali.

Kapitalny krzyżak

Ozdobą spotkania była bramka Kamila Tomiaka z Geodzików, który zdecydował się uderzenie “krzyżakiem”, a piłka wysokim łukiem poleciała w samo okienku bramki Husarii. Kapitalne trafienie!

D2: Piłkarski Klub Rzeźników - FC Agudas de los Toros 7:7

Raport meczowy

Agudas ze znakomitym początkiem

Dużym zaskoczeniem była dyspozycja "Byków" w spotkaniu z PK Rzeźników. Pierwszy gwizdek sędziego dał sygnał do ataku, który Agudas wykorzystali, błyskawicznie obejmując prowadzenie. Kolejne minuty również nie wyglądały dla "Rzeźników" kolorowo. Po pierwszej połowie to Agudas de los Toros prowadzili, schodząc z na przerwę z wizją zgarnięcia pełnej puli punktów.

Zgubna pewność siebie

Mając pod kontrolą przebieg spotkania, Agudas poczuli się zbyt pewni siebie. Na ławce rezerwowych pojawiły się głosy o niezbyt atrakcyjnym i jednostronnym spotkaniu. Przewaga "Byków" jednak z każdą minutą topniała. W ostatnich minutach coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić "Rzeźnicy", co zwiastowało wiele emocji.

Z piekła do nieba

Wydawało się, że dwubramkowa przewaga Agudas na parę minut przed końcem gwarantuje tej ekipie 3 punkty. Nic bardziej mylnego. W 49. minucie do rzutu wolnego dla PK Rzeźników podszedł golkiper, Tomasz Bercal. Znakomitym strzałem pokonał bramkarza Agudas, dając sygnał do ostatniego szturmu. Cała ekipa "Rzeźników" ruszyła do ataku, co przyniosło natychmiastowe efekty. Mateusz Panikowski na chwilę przed gwizdkiem znalazł drogę do siatki Agudas, dając "Rzeźnikom" upragniony remis.</p

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

  Sponsor techniczny:
Member of Interliga Member of Interliga