Menu
A+ A A-

Wielkie emocje, gole w końcówkach

  • Futbolowa Liga Szóstek
  • Kategoria: Raporty meczowe
  • Odsłony: 406

Wielkie emocje towarzyszyły czwartkowym spotkaniom FLS. Wiele z nich kończyło się różnicą jednej bramki, a rozstrzygnięcie zapadało dosłownie w ostatnich akcjach meczu. W ten sposób wygrał choćby Comfort z Addentem, a minimalnie wygrały także Czyżyny z Walkoverem.

B1: Delta Dębica - Gramy Swoje

Raport meczowy

Łatwo i przyjemnie

Zespół Delty Dębica nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem słabiutko radzącej sobie w tym sezonie ekipy Gramy Swoje. Dębiczanie strzelanie rozpoczęli już w 2. minucie spotkania. Byli drużyną zdecydowanie lepiej operującą piłką, dobrze zorganizowaną i zdeterminowaną, aby sięgnąć po trzy punkty w jak najlepszym stylu.

Błędy, błędy, błędy

Jeśli chodzi o Gramy Swoje, to ponownie zespół ten bardzo źle wszedł w mecz, tracąc bramkę w zasadzie niedługo po rozpoczęciu gry. Wkrótce Delta dołożyła kolejne trafienie i sytuacja GS powoli stawała się beznadziejna. Sam wynik do przerwy nie wyglądał jeszcze tak źle, ale po zmianie stron Dębiczanie strzelali bramki z zaskakującą łatwością. Pomagali im w tym wydatnie zawodnicy w żółtych koszulkach, którzy zanotowali całą masę prostych strat przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy, które kończyły się wyjściem Delty 2 na 1 lub 3 na 2.

Humory poprawione

Dla Delty mecz z Gramy Swoje był już drugim rozgrywanym w przeciągu kilku dni. W poniedziałek Dębiczanie musieli uznać wyższość Wybrzeża Klatki Schodowej, ale tym razem nie zamierzali już tracić punktów. Efektowne zwycięstwo na pewno znacznie poprawiły nastroje w obozie Delty przed kolejnymi meczami. Natomiast z nieźle radzącej sobie w poprzednich sezonach drużyny Gramy Swoje niewiele już zostało.

B1: Home Broker - Piraci

Raport meczowy

Z dużej chmury...

Ostatnie mecze tego sezonu w wykonaniu obu zespołów kończyły się jednobramkowymi ich zwycięstwami, do tego jedyne bezpośrednie starcie także zakończyło się minimalną różnicą. To zwiastowało nam emocjonujące zawody, ale mecz był wyjątkowo jednostronny.

Teatr jednego aktora

Wszystko za sprawą świetniego dysponowanego Jerzego Lipczyńskiego. Gracz, który powrócił do FLS po długiej przerwie w poprzednim starciu Piratów i już wtedy przyczynił się do wygranej, teraz zaprezentował się jeszcze lepiej. Sam strzelil 6 goli, ale jeszcze potrafił wypracować okazje kolegom z drużyny.

Test

Dzięki wygranej Piraci przesunęli się na 5 miejsce w tabeli i teraz czeka ich mecz z Galeco, który pokaże, czy zespół włączy się do walki o czołowe lokaty. Przed Home Brokerem z kolei spotkanie z Gramy Swoje, które zespół myśląc o utrzymaniu na drugim szczeblu po prostu musi wygrać.

B2: Walkover - Czyżyny

Raport meczowy

Mecz przyjaźni

Mecz dwóch czołowych drużyn Ligi B2 w tym sezonie przebiegał w spokojnej, niemal przyjacielskiej atmosferze. Wszystko oczywiście przez to, że w obu ekipach wystąpili bowiem zawodnicy, którzy na codzień wspólnie trenują w zespole Strzelców Kraków. Znają się więc jak łyse konie, ale na murawie nie było sentymentów i wszyscy walczyli z pełnym zaangażowaniem i nie było mowy o odpuszczaniu.

Długo nic

Jedni i drudzy rozpoczęli to spotkanie bardzo ostrożnie. Żadna z rywalizujących stron nie chciała podjąć nadmiernego ryzyka, dlatego na pierwszego gola trzeba było czekać do końcowych minut pierwszej części gry. W 21. minucie na prowadzenie wyprowadził Walkover Michał Kozera i to jego zespół schodził na przerwę w lepszych nastrojach.

Decydujący fragment

Za taki z całą pewnością należy uznać okres między 34. a 37. minutą meczu, kiedy Czyżyny strzeliły aż trzy bramki i w zasadzie przesądziły o losach spotkania. Zawodnicy Walkovera bardzo starali się doprowadzić do wyrównania, ale jedyne na co było ich stać, to bramka kontaktowa, strzelona na sześć minut przed końcowym gwizdkiem. Mimo licznych prób i optycznej przewagi do remisu nie udało się jednak doprowadzić. Już po meczu gracze Czyżyn żartowali, że tą wygraną zapewnili sobie utrzymanie w Lidze B2 na kolejny sezon.

B2: Al Capone - CA Sharks

Raport meczowy

Przewaga CA

CA Sharks od początku uzyskali przewagę i po 10 minutach prowadzili 2:0. Al Capone nastawione było raczej na kontry i choć początkowo nie przynosiły one rezultatu, to w końcu trafił jednak Zdziebko, a potem dały rzut karny zamieniony na bramkę przez Kubackiego.

 

Choć w pierwszej części Al Capone dwukrotnie zmniejszało dystans z dwóch do jednej bramki, to ta połowa zakończyła się prowadzenie Rekinów różnicą trzech trafień. Po przerwie drużyna CA systematycznie powiększała przewagę i pewnie wygrała. Al Capone rozmiary porażki zmniejszyło w ostatnich 7 minutach.

10

CA Sharks zdobyło 10 goli po raz pierwszy od… 10 miesięcy. Ostatni raz taką liczbę bramkę “Rekiny” strzeliły w czerwcu minionego roku w starciu przeciwko Grupie Partner.

B2: Addent - Comfort Tours Cracow

Raport meczowy

Nerwy kapitana

Już przed meczem mocno zmotywowany był kapitan Addentu Piotr Mazela, który zwracał swoim zawodnikom uwagę, że nie chce powtórki z ostatniego zremisowanego starcia. Na początku meczu głośno pokrzykiwał, potem przy prowadzeniu 4:2 nieco się uspokoił, ale po spotkaniu...

Kartka, przewaga, karny, gol

Addent w 35 minucie prowadził już 4:2, ale kilka minut później żółtą kartkę ukarany został jeden z jego zawodników. Comfort przewagę wykorzystał doprowadzając do rzutu karnego, którego wykorzystał uderzeniem od poprzeczki Robert Ślęczka. W tym momecie Comfort wiedział, że może jeszcze powalczyć nie tylko o punkt, ale o pełną pulę.

Ostatnia akcja

W 45 minucie zawodnicy w białych strojach doprowadzili do remisu, a w ostatniej minucie przeprowadzili akcję w wyniku której arbiter podyktował rzut wolny tuż sprzed pola karnego. Skuteczne rozegranie przyniosło gola po sprytnym strzale Nowaka i Comfort znów zapewnił sobie wygraną bramkową serią w ostatnich 10 minutach gry.

C1: Chłopcy do Bicia - Vittoria Kraków

Raport meczowy

Udany początek i koniec

Zdecydowanie lepiej w spotkanie weszli Chłopcy do Bicia, którzy w 13 minucie prowadzili 2:0. Dobrze było też w końcowym fragmencie spotkania, bo w ostatnich 10 minutach zespół ten trafił do bramki Vittorii trzykrotnie, w tym w 49 minucie na 6:6. Gorzej jednak było w między czasie, szczególnie w pierwszym fragmencie po przerwie, kiedy to Vittoria wypracowała sobie dwubramkową przewagę.

Pewny debiutant

Przy stanie 2:0 dla Chłopców sędzia podyktował rzut karny dla Vittorii. Do piłki dość niespodziewanie podszedł debiutujący w zespole Jakub Bednarski i pewnym strzałem w okienko pokonał golkipera rywali. Potem dołóżył jeszcze jedno trafienie.

Znów 6:6

Chłopcy do Bicia drugi mecz z rzędu remisują 6:6 i sam przebieg też był podobny. Najpierw prowadzenie, potem przewaga rywali i skuteczna pogoń. Dla Vittorii to także drugi remis w bieżącej edycji.

C2: Olsza Team - eLCe

Raport meczowy

Pewna wygrana

Ciężko było wskazać faworyta tego spotkania. Boisko jednak zweryfikowało, kto zasługuje na pełną pulę punktów. Ekipa eLCe po świetnej grze w defensywie, oraz dużej konsekwencji w ofensywie przekonująco wygrała z Olsza Team, powiększając swój dorobek punktowy.

Z czystym kontem

Ogromne brawa należą się przede wszystkim defensywie eLCe, która wykonała w spotkaniu tytaniczną robotę, nawet na trochę nie pozwalając zawodnikom Olszy dojść do głosu. Blokiem obronnym sprawnie dyrygował goalkeeper, który był jedną z najbardziej wyróżniających się postaci eLCe.

Zła seria trwa

Po świetnej serii wygranych przyszedł dla Olszy czas dwóch porażek pod rząd. Wyraźny spadek formy nie wróży dobrze przed kolejnymi, ciężkimi spotkaniami. Ta czarna seria może jednak zamknie się w dwóch spotkaniach, a nie siedmiu jak to miało miejsce z serią wygranych.

C2: KS Augustyn - FC Po Staremu

Raport meczowy

Pierwsze minuty dla KS Augustyn

To ekipa KS Augustyn zanotowała lepsze wejście w spotkanie. Duży pressing przyniósł swoje efekty już w 5. minucie. Karol Gruszka otworzył wynik spotkania, pokonując bramkarza FC po staremu. Ekipa KS Augustyn jednak, zamiast dokręcić śrubę, cofnęła się dając rywalom chwilę oddechu.

Walka o 3 punkty

FC Po Staremu stopniowo dochodziło do głosu w spotkaniu. Dwa trafienia dla tej drużyny sprawiły, że ekipie KS Augustyn punkty zaczęły uciekać sprzed nosa. Na 5 minut przed końcem spotkania do wyrównania doprowadził jednak Jakub Karpiński i wydawało się, że obie ekipy będą musiały podzielić się zdobyczą.

W ostatniej sekundzie

Jeśli mamy wyłonić bohatera spotkania, to został nim niewątpliwie Grzegorz Jeleń. W 50. minucie spotkania zawodnik FC Po Staremu znalazł drogę do siatki rywali, strzelając na 3:2 dla swojej ekipy. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie, zaś ekipa FC Po Staremu mogła celebrować heroiczną wygraną i 3 punkty do kolekcji.

C3: Browanje! - Comarch

Raport meczowy

Jedni uciekali, drudzy gonili

Browanje! szybko wyszło na prowadzenie, bo już w 3 minucie. W 7 było 2:0, a w 16 już 2:2. Po chwili znów prowadzili “Czarno-pomarańczowi” i w zasadzie tak wyglądał cały mecz. Browanje! uciekało, a Comarch gonił. Ostatecznie zespół Wojciecha Niemca przerwał serię porażek i odniósł pierwsze wiosenne zwycięstwo.

Zmiany przy rożnym

Przy bramce kontaktowej dla Comarchu w drugiej połowie pretensje do swoich zawodników miał kapitan Browanje! Wojciech Niemiec. Ci zamiast koncentrować się na kryciu ustalali zmiany. Warto też odnotować siłę strzału rywala, która sprawiła, że bramkarz wpadł do bramki razem z piłką, którą złapał.

Najlepszy na placu

Na trzeciego gola Browanje! błyskawicznie odpowiedziało, a potem zaczęło wyraźnie odjeżdżać rywalom. Wszystko za sprawą fenomalnego Szymakowskiego, który w drugiej połowie do bramki z pierwszej części dołożył jeszcze sześć trafień, w tym trzy między 33 a 38 minutą. Comarch nie składał broni, ale porażki uniknąć nie zdołał.

C3: Pink Bowling - Krupiński Pompy

Raport meczowy

Koncert

Popisową partię rozegrali gracze Pink Bowling. Na ogromne słowa uznania zasługuje zwłaszcza ich postawa w defensywie, która była dla rywali przeszkodą praktycznie nie do sforsowania, a także doskonała organizacja gry. Zawodnicy Krupiński Pomp przez większość spotkania byli w posiadaniu piłki, ale nie potrafili tego w żaden sposób przekuć na efekt bramkowy i po raz pierwszy w historii swoich występów w FLS zagrali na zero z przodu.

Dwóch bohaterów

Cały zespół Pink Bowling spisał się co prawda znakomicie, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje dwóch zawodników. Pierwszym jest Kamil Klęk, który zdobył cztery bramki i był prawdziwym utrapieniem dla defensywy Pomp. Czystego konta Pinków nie byłoby jednak bez świetnej dyspozycji Marcina Oszczypały. Cały czas był skoncentrowany, wybronił kilka naprawdę groźnych strzałów, a ponadto inicjował akcje ofensywne. Jego postawa musiała irytować rywali, którzy nie mogli znaleźć tego dnia na niego skutecznego sposobu.

Nowy faworyt?

Przyznajemy się bez bicia, że nie spodziewaliśmy się aż tak dobrego początku rozgrywek w wykonaniu Pink Bowling. Tymczasem Pink kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, prezentując się przy tym naprawdę korzystnie. Niezmierni ciekawi jesteśmy jak ten zespół zaprezentuje się w starciu z Żymłą Siermięgą, do którego dojdzie już 19 kwietnia.

C3: Porta Kraków - Jaglacci Tinderwolves

Raport meczowy

Szybie otwarcie

Już pierwsza akcja Porty Kraków przyniosła bramkę autorstwa Karola Mika. W kolejnych minutach ani jedni, ani drudzy nie wypracowali sobie większej przewagi niż 1 gol. Jaglacci przed przerwą zdołało wyjść na prowadzenie za sprawą goli Adama Nakielnego i Skorzyńskiego, ale odpowiedź była natychmiastowa. Koranowicz doprowadził do remisu 2:2, jakim zakończyła się pierwsza część gry..

Każdy do jednego!

W drugiej części to Jaglacci otworzyło strzelanie (Skórzyński), ale znów spotkało się to z odpowiedzią Porty. W 40 minucie po drugim w meczu golu Adama Nakielnego Jaglacci prowadziło 4:3 i taki wynik utrzymał się już do końca. W ostatnich minutach Hubert Grabias z ławki zachęcał swoich kolegów do agresywnego pressingu, ale to nie przyniosło rezultatu. Jaglacci wygrało 4:3 i odbudowało się po bolesnej porażce z Pink Bowling.

Zasłuzone zwycięstwo

Jak stwierdził po meczu Hubert Grabias z Porty, wygrana Jaglacci była zasłużona, a z wszystkich dotychczasowych rywali to właśnie ekipa Wilczyńskiego prezentowała się najlepiej. Porta zdaniem Grabiasa zasługiwała na więcej we wcześniejszych, kończonych remisami meczach, ale o porażkę we wczorajszym starciu nie może mieć pretensji.

C3: NZS UEK FC - FC Revolution

Raport meczowy

Aktywni

Olbrzymie problemy sprawiali rywalom z NZSu czarnoskórzy gracze FC Revolution. Byli ruchliwi, dryblowali, strzelali, próbowali nawet strzału przewrotką po wcześniejszym przyjęciu na klatkę (Bumba Jr. - uderzenie w słupek), jednak do bramki trafił tylko raz - Assis. Wszystko za sprawą...

Świetny bramkarz

Bohaterem meczu był bezapelacyjnie bramkarz NZS Jan Maślanka, który popisywał się świetnymi interwencjami. Obronił kapitalnie między innymi także rzut karny wykonywany przez Nkolę.

Kuriozalne rozstrzygnięcie

Rozstrzygnięcie zapadło w ostatniej minucie meczu i to w kuriozalnych okolicznościach. Mniej groźny w tym spotkaniu NZS wykonywał rzut rożny, a piłkę tak niefortunnie wybijał obrońca Revolution, że ta wpadła do bramki “Pomarańczowych”.

D1: ABB IT - Bianconerri

Raport meczowy

Spokojny początek

Żadna z ekip nie spieszyła się z pokazem sił w tym spotkaniu. Zarówno ABB jak i Bianconerri wybrali na pierwsze minuty bardziej defensywne taktyki, z dużym spokojem próbując rozgrywać akcje przeciwko rywalom. Stąd też początek spotkania nie obfitował w wiele groźnych sytuacji.

Remisowo do przerwy

Jako pierwsza drogę do bramki rywala znalazła ekipa ABB. Mateusz Wójcik w 17. minucie pewnie pokonał bramkarza Bianconerrich, otwierając wynik spotkania. Biało-czarni zdołali jednak przed przerwą odpowiedzieć za sprawą trafienia Cezarego Bedlewicza i zejść na przerwę z zasłużonym remisem.

Świetna połowa Bianconerrich

Maszyna Bianconerrich potrzebowała kilkudziesięciu minut, aby w pełni się rozkręcić. Kiedy jednak to nastąpiło, nie było silnych na bialo-czarnych. Po znakomitej grze w drugiej połowie i hat-tricku Tomasza Kurka, Bianconerri mogli cieszyć się z pierwszej wygranej w tym sezonie.

D1: No Name - OREO

Raport meczowy

Prestiżowe spotkanie

Spotkanie pomiędzy No Name a OREO było meczem prestiżowym, a to przez fakt, że pierwsza z drużyna została założona przez zawodników jeszcze jesienią występujących w drugiej z ekip. Mecz pokazał, że oba zespoły prezentują obecnie zbliżony poziom.

Warte uwagi

W tym wyrównanym spotkaniu warto zwrócić uwagę na dwie akcje bramkowe - jedną No Name, jedną OREO. W pierwszej połowie mogła się podobać dwójkowa akcja duetu Piwowar - Krokosz, w drugiej części ładnie uderzył Chojka po podaniu z rzutu rożnego. Ten drugi gol, choć padł już w 26 minucie, okazał się być tym zwycięskim.

Udany debiut

Blisko pół godziny bez gola No Name to duża zasługa bramkarza OREO. Debiutujący w zespole Dawid Podedworny kilkukrotnie ratował zespół przed utratą gola i w konsekwencji punktów.

D1: Bozbi-Holba - Nieociosani

Raport meczowy

Postawili się

Choć Nieociosani już w 3 minucie meczu stracili gola i mogło się zapowiadać na kolejną wysoką przegraną, to jednak gracze w czerwonych koszulkach postawili się przeciwnikom, a Bozbi-Holba, przynajmniej w pierwszej części nie miała łatwego zadania. Nieociosani blisko byli nawet przerwanie serii bez gola, ale w kilku dobrych okazjach zabrakło spokoju lub szczęścia.

Z górki

Tuż przed zmianą stron Bozbi-Holba podwyższyła w końcu wynik, a 6 minut po przerwie było już 4:0. Taki rezultat raczej kończył już emocje w w tym spotkaniu, choć rywale nie zamierzali składać broni.

135 minut

Tyle czekać musieli Nieociosani na pierwszego gola w Futbolowej Lidze Szóstek. Niemoc przełamał Błachno, który po chwili dołożył drugie, trzeba dodać całkiem ładne, trafienie. Zrobiło się więc 4:2 i choć Nieociosani już nic w tym meczu nie strzelili, to ostateczne rozstrzygnięcie zapadło tak naprawdę w ostatnich minutach, gdy “Zieloni” trafili do bramki przeciwników trzykrotnie.

D3: Lepianka Troglodyty - Istanbul United

Raport meczowy

Rozkręcają się

Coraz bardziej podoba nam się w tym sezonie postawa Lepianki Troglodyty. Zespół ten trafił w czwartkowy wieczór na przeciwnika, który nie zawiesił zbyt wysoko poprzeczki, co faworyt skrzętnie wykorzystał. Lepianka odniosłe pewne, wysokie zwycięstwo i piąty tydzień rozgrywkowy zakończy w fotelu lidera Ligi D3.

Deklasacja

Od pierwszego do ostatniego gwizdka gracze w czarnych koszulkach byli zespołem zdecydowanie lepszym, dominowali na boisku, bardzo rzadko pozwalając rywalom opuścić własną połowę boiska. Kruszenie muru Istanbul United trwało zaledwie siedem minut. Im dalej w mecz, tym zdobywanie bramek przychodziło im łatwiej. Wygrana mogła być jeszcze bardziej okazała, ale w kilku sytuacjach graczom Lepianki zabrakło skuteczności.

Na otarcie łez

Słabo spisująca się w tym meczu ekipa Istanbul United była bardzo bliska, aby zakończyć spotkanie z zerowym dorobkiem bramkowym. Sytuację uratowali jednak w ostatniej akcji Gokhan Ulusoy oraz Burak Corakci. Pierwszy wyprowadził piłkę z własnej połowy i podał do drugiego, który w trudnej sytuacji pokonał dotąd praktycznie bezrobotnego bramkarza Lepianki.

D4: Bambaryły - Fuzja AZ

Raport meczowy

Bez bramkarza

Bez nominalnego golkipera stawiły się na spotkanie Bambaryły, więc z konieczności między słupkami stanął gracz z pola. Grał on dość wysoko od własnej bramki, co zresztą chcieli wykorzystać rywale próbując loba z własnej połowy. Dwie pierwsze próby Konrada Gibka jeszcze nie znalazły drogi do siatki, ale już strzał Dariusza Korzenia z 35. minuty owszem. Podobnego gola zdobył jeszcze w końcówce spotkania wspomniany Gibek.

Próbowali

W żadnym razie nie można powiedzieć, że zawodnicy Bambarył przeszli obok tego meczu. Mimo ubytków kadrowych starali się oni nawiązać równorzędną walkę z Fuzją i długo mieli korzystny rezultat w zasięgu. Marzenia o zdobyczy punktowej runęły tak na dobrą sprawę dopiero w samej końcówce. Wcześniej Bambaryły tworzyły sobie okazje pod bramką rywali, ale zawodziła skuteczność, a w dodatku dobrze dysponowany był Bartłomiej Bułas, który wybronił wiele groźnych strzałów i był mocnym punktem swojej drużyny.

Z gry nie za dobrze

Zawodnicy Fuzji po spotkaniu byli zadowoleni z wygranej, ale już ze sposobu swojej gry nie do końca. Jak stwierdził jeden z graczy w czerwonych koszulkach nie był to najlepszy mecz w ich wykonaniu, a rywale mieli sporo okazji bramkowych.

D4: Ostatni Bastion - GSBK

Raport meczowy

Wzięli rewanż

Oba zespoły po raz drugi spotkały się na murawie w przeciągu 14 dni. Przed dwoma tygodniami bezdyskusyjnie lepszy był Ostatni Bastion, który pewnie sięgnął po trzy punkty. Jednak od tego czasu forma graczy GSBK poszła znacząco do góry, co też zdołali po raz kolejny udowodnić. Rozegrali dobre zawody i odnieśli zasłużone zwycięstwo, które jest już ich trzecim z rzędu.

Skuteczność nie była po ich stronie

Być może inaczej potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby zawodnicy Ostatniego Bastionu mieli więcej szczęścia i lepiej nastawione celowniki. Długimi fragmentami to bowiem oni dłużej utrzymywali się przy piłce, stwarzali sobie okazje, ale albo nie potrafili skutecznie wykończyć dobrej akcji, albo na ich drodze stawał bramkarz GSBK lub obramowanie bramki.

Stadiony świata

Fantastyczną bramkę zdobył w tym spotkaniu Michał Topolski. W 16. minucie otrzymał on podanie od jednego z partnerów, podbił sobie delikatnie piłkę lewą nową, wykonał półobrót i huknął nie do obrony z prawej w samo okienko bramki rywali. Chapeau bas panie Michale!!!

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

 Oficjalny typer: Sponsor techniczny:
Betdudes.com - bet for fun Risum - sport w modnym stylu