Bishaka nokautuje lidera, ciężka przeprawa Hutniczka

Drugiego dnia ósmego już tygodnia Futbolowej Ligi Szóstek jak zwykle mogliśmy liczyć na wiele emocji i nieprzewidywalnych wyników. W najciekawiej zapowiadającym się starciu na szczycie Ligi B2 lider Krupiński Pompy niespodziewanie poległ aż 1:5 z Bishaką Kurdwanów. W najwyższej zaś klasie rozgrywkowej kolejny krok w drodze do mistrzostwa postawiły Asy NH. Najbardziej okazałe zwycięstwo tej kolejki zanotowało z kolei Despero w starciu z Powrotem Żywych Trupów. Swoje spotkania wygrały także m.in. Radka, Cemark.pl oraz Virtus Logistics.

Co się wydarzyło?

Jedynym wtorkowym spotkaniem Ligi A było starcie Amber z Asami NH. Był to ewidentnie mecz tylko do jednej bramki - dość powiedzieć, że Asy NH schodziły na przerwę przy siedmiobramkowym prowadzeniu. Na boisku było widać dużą różnicę w umiejętnościach - Amber próbował, miał swoje akcje, ale w żaden sposób nie mógł się przeciwstawić zdecydowanie lepiej dysponowanemu rywalowi. Asy NH zaliczają tym samym kolejne zwycięstwo w tym sezonie, umacniając swoją pozycję lidera Ligi A.

Dwa mecze odbyły się w Lidze B1. W pierwszym z nich rozpędzona Radka mierzyła się z Valposiano SOLIDEXPERT. To wyrównane spotkanie, prowadzone w szybkim tempie przyniosło w końcowym rozrachunku kolejne zwycięstwo Radce. Zarówno jedni, jak i drudzy byli dobrze dysponowani w obronie, przez co niewiele było klarownych sytuacji, które można byłoby zamienić z łatwością na bramki. Gdy już jednak do takich dochodziło, nieźle prezentowali się bramkarze obu ekip. Skuteczność Radki, zwłaszcza w drugiej części spotkania, była kluczowa dla końcowego wyniku. W drugim spotkaniu Cemark.pl rywalizował z Korkociagami.

Od samego początku można było zauważyć sporo zaangażowania z obydwu stron, które przerodziło się jednak z czasem w niepotrzebną agresję - już w pierwszych minutach spotkania sędzia był zmuszony napomnieć paru zawodników. Po jednym z wielu tego dnia fauli Korkociągów jedenastkę na bramkę zamienili piłkarze Cemarku, którzy dość szybko byli w stanie wyjść na okazałe prowadzenie. Dobra gra w defensywie i skuteczność pod bramką rywali okazała się dla nich tego dnia kluczowa w osiągnięciu dobrego rezultatu.

Jeden, ale za to bardzo ciekawy, mecz odbył się w Lidze B2. Zespół Krupiński Pompy grał z Bishaką Kurdwanów. Oba zespoły zdecydowały się na prowadzenie szybkiej i ofensywnej gry, dzięki której mogliśmy obserwować akcję za akcją z obydwu stron. Skuteczniejszą i lepszą drużyną w tym meczu była jednak w zasadzie od początku Bishaka - w pierwszej połowie potrafiła wypracować przewagę bramkową, którą dzięki dobrej grze w defensywie potrafiła utrzymać w drugiej części spotkania. Krupiński Pompy co prawda przeprowadzał sporo ataków, ale niestety dla niego wynikało z tego niewiele konkretów.

Trzy mecze zostały zaplanowane do rozegrania w Lidze C1. W pierwszym z nich zainteresowany czołowymi lokatami Płaszów zmierzył się z grającą w kratkę Bandą Pycholi. Drużyna Marka Nowakowskiego dobrze rozpoczęła ten mecz, toczący się od pierwszych minut w wysokim tempie. Brak rezerwowych z obydwu stron spowodował jednak, że z czasem zaczęło brakować sił zarówno jednym, jak i drugim. Z tym zdecydowanie lepiej poradził sobie zwycięski tego dnia Płaszów, który częściej stwarzał sobie podbramkowe sytuacje, obijając dodatkowo w pierwszej połowie kilkukrotnie obramowanie bramki przeciwnika. Banda Pycholi starała się przeszkodzić rywalom m.in. poprzez sporo strzałów z dystansu, ale niewiele z tego wynikało. W drugim spotkaniu Virtus Logistics grało z Shamrockiem. Ci pierwsi szybko zyskali przewagę na boisku, a ich rywale nie potrafili się temu przeciwstawić. To Virtus prowadził grę i dominował nad przeciwnikiem - krótkie zrywy Shamrocka nie pozwoliły im na podjęcie równorzędnej walki w pierwszej połowie. Po przerwie jednak Virtus zdecydowanie spuścił z tonu i umożliwił Shamrockowi nawiązanie bramkowego kontaktu. Drużyna Dawida Podhajnego mimo chwilowych problemów ostatecznie nie wypuściła tego zwycięstwa i pokazała, że jej wysokie miejsce w tabeli nie jest dziełem przypadku. Na zakończenie dnia Alliance starło się z kroczącą od zwycięstwa do zwycięstwa Elitą-Bud. Elicie udało się utrzymać swoją doskonałą passę, choć z całą pewnością nie było o to łatwo. W pierwszej połowie kontrolowali grę i prowadzili przewagą dwóch bramek, jednak w samej końcówce drugiej Alliance postawił o wiele trudniejsze warunki, strzelając szybko trzy bramki z rzędu i pierwsza utrata punktów lidera Ligi C1 była o krok. Decydujący, zwycięski gol dla Elity padł w ostatniej minucie meczu, dzięki czemu nadal pozostaje ona niepokonana w tym sezonie.

Trzy spotkania odbyły się we wtorek także w Lidze D1. W pierwszym z nich rywalizowały ekipy Darmartu oraz GSBK. To wyrównane starcie przyniosło wiele emocji - zaangażowanie z obydwu stron można było zauważyć choćby przez sporą liczbę zachowań na pograniczu faulu. Wynik przez większą część spotkania oscylował w okolicach remisu, dopiero z czasem, w drugiej połowie Darmart potrafił odskoczyć na parę bramek, głównie dzięki indywidualnym akcjom. Mimo wielu szans GSBK nie potrafiło dogonić rywala i nadal pozostaje czerwoną latarnią Ligi D1. Drugim mecz to starcie Flamingo FT z Kraków Airport. O ile do przerwy mecz był wyrównany, a obie drużyny prezentowały podobny poziom, o tyle po wznowieniu gry w drugiej połowie zarysowała się wyraźna przewaga drużyny Kraków Airport - byli oni zdecydowanie skuteczniejsi pod bramką przeciwnika, a dobra gra w defensywie nie pozwoliła Flamingo FT na nawiązanie rywalizacji. Drużyna Romana Kielina mogła zwyciężyć nawet wyżej, ale - mimo straty wielu bramek - dobrze prezentował się bramkarz rywali. Na zakończenie dnia Coca Juniors spotkała się ze Stalą Nowa Huta. Choć z samego wyniku można byłoby śmiało przypuszczać, że pierwsza połowa należała do drużyny Coca Juniors, to jednak trzeba uczciwie przyznać, że Stal Nowa Huta mogła równie dobrze schodzić na przerwę przy wyniku remisowym - zadecydowała jednak nieskuteczność pod bramką rywali i trochę pecha, gdy zawodnicy dwukrotnie obili słupek i poprzeczkę. Po wznowieniu szybka bramka Coca Juniors ułożyła mecz, a ich rywali stać było jedynie na gola honorowego.

Ciekawie zapowiadało się jedyne wtorkowe starcie w Lidze D2 pomiędzy Złotymi Chłopakami a Nową Elektro Squad. Na prowadzenie początkiem meczu wyszła Nowa Elektro Squad, ale Złoci dość szybko potrafili doprowadzić do remisu. W pierwszej połowie spotkanie było wyrównane; po przerwie drużyna Sebastiana Kaniewskiego odskoczyła już jednak zdecydowanie swoim rywalom, którzy z czasem zaostrzyli swoją grę, co skończyło się dla nich kilkoma upomnieniami od sędziego.

Aż pięć spotkań rozegranych zostało w Lidze E1. W pierwszym z nich Janusze Futbolu zmierzyły się z Budintechem. Szybka bramka dla Januszy spowodowała, że ci zdecydowali się nieco wycofać i czekać na rywala na własnej połowie. Budintech prowadził grę, próbował atakować zarówno ze skrzydeł, jak i środka, ale dzięki niezłej grze defensywy oraz bramkarza trudno było im się częściej przedostawać pod bramkę przeciwnika. Spotkanie było niezwykle wyrównane, z czasem z obydwu stron pojawiało się coraz więcej nerwowości. Ostatecznie jednak to Janusze mogli dopisać trzy punkty do swojego ligowego dorobku. Równolegle zawodnicy OREO walczyli o punkty ze Wzmocnionymi FC. Można powiedzieć, że spotkanie toczyło się w dość szalonym tempie, a na boisku panował spory chaos. Z obydwu stron mogliśmy obserwować sporo niedokładnych podań czy strat w środku pola. Mecz oscylował w wiele bramek - fragmentami, szczególnie w drugiej połowie spotkanie się otworzyło i padał gol za golem. Wzmocnieni FC byli jednak tego dnia lepiej zorganizowani, potrafili więcej grać piłką i tworzyć składniejsze akcje, co przełożyło się ostatecznie na ich wysokie zwycięstwo. O czwartą wygraną w sezonie walczyły ekipy Vittorii Kraków oraz InPostu. Vittoria od początku starała się prowadzić grę i rozgrywać piłkę od własnej bramki, z kolei InPost skupiony był raczej na defensywie oraz wychodzeniu z szybkimi kontrami. To pierwsze niestety nie najlepiej mu wychodziło - Vittoria potrafiła w krótkim czasie zdobyć kilka bramek. W drugiej połowie obraz gry uległ jednak diametralnej zmianie, a dzięki dobrej dyspozycji w tym fragmencie spotkania InPost zdołał nawet wyjść na prowadzenie. Ostatecznie obie drużyny musiały podzielić się punktami, co z przebiegu meczu zapewne nie zadowala ani jednych, ani drugich. Powetować sobie niepowodzenie w starciu z Despero zamierzał zapewne Hutniczek, który mierzył się z Błękitną Watahą. Spotkanie śmiało można byłoby określić terminem "mecz walki". Zarówno Hutniczka, jak i Błękitną Watahę cechowało tego dnia sporo niedokładności oraz liczenie przede wszystkim na indywidualne akcje. Te jednak potrafiły przynieść czasami całkiem niezły skutek, dzięki czemu oba zespoły zdobyły parę ładnych bramek. Lepszy pod bramką rywali był tego dnia Hutniczek i to on triumfował, utrzymując dzięki temu miejsce na podium Ligi E1. Równolegle o kolejną wygraną w sezonie Despero walczyło z Powrotem Żywych Trupów. Ta przyszła nadspodziewanie łatwo - od samego początku mecz toczył się do jednej bramki, a wysokie zwycięstwo w stosunku aż 16:2 było dziełem doskonałej gry i wysokiej skuteczności Despero. Ich dominacja nie podlegała żadnej dyskusji, a na boisku bez problemu można było zaobserwować, która drużyna lideruje Lidze E1, a która z kolei jest jedną z najsłabszych jej ekip. Rozmiary porażki Trupów mogłyby być jeszcze wyższe, gdyby nie ich bramkarz i kilka jego interwencji, które uchroniły zespół przed stratą jeszcze paru goli.

Jedno spotkanie odbyło się w Lidze E2 - Astor B rywalizował z Błękitną Husarią. Pierwsza połowa to przede wszystkim badanie się obu zespołów, przez co nie obserwowaliśmy zbyt wielu dobrych okazji. W drugiej części spotkania sytuacja uległa jednak zmianie, a za kreowanie gry wzięła się Husaria, która z czasem potrafiła zdominować swojego rywala, strzelając mu parę bramek. Astor B nie zdołał nawiązać równorzędnej walki, a wyrazem jego bezsilności było kilka fauli, które spowodowały, że pod koniec mecz nieco się zaostrzył.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka:
  • Powrót z zaświatów Inpostu w meczu z Vittorią - przegrywając do połowy 0:3, w drugiej potrafił wyjść na prowadzenie 4:3. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 4:4.

Ciekawostki

  • Artur Kaczor (Vittoria Kraków) zaliczył 250. występ w FLS
  • Marcin Skupień (Hutniczek), Marek Bartoszek (Janusze), Wojciech Dębowski (Korkociągi) oraz Tomasz Grabski (Valposiano) rozegrali 100 meczów w FLS
  • Krystian Sochacki (Bishaka) ma już na koncie łącznie 150 asyst
Last modified on środa, 09 październik 2019 14:39
(0 votes)