Asy znowu lepsze od Stomatologii, udany powrót XXXIV

Już w pierwszym dniu nowego sezonu kilka wyników mocno nas zaskoczyło. W pierwszej kolejności nie spodziewaliśmy się, że już na inaugurację swojego pogromcę znajdzie broniąca tytułu Stomatologia Stupka, która ponownie musiała uznać wyższość Asów NH. W dobrym stylu z Ligą przywitali się beniaminkowie: NEMBUD pokonał Cybermachinę, a Wodociągi Miasta Krakowa Piratów. Dwunaste zwycięstwo z rzędu odniosły w FLS Browary Hills, tym razem w pokonanym polu zostawiając Valposiano SOLIDEXPERT. W Lidze B2 już w pierwszym meczu moc pokazała 34-ka, która nie dała żadnych szans Kamebowi. Z Ligą C2 udanie przywitały się ekipy KS Klubu Sportowego oraz Dream Crushers. Obie zwyciężyły, a zaimponowała zwłaszcza ta druga, która w przekonującym i efektownym stylu pokonała Victorię. Od zwycięstwa przygodę z Ligą D1 rozpoczął AKS Kabaret. Również trzy punkty na start zainkasowąły w Lidze D2 Złote Chłopaki oraz Błękitne Pantery. PWK pokonało w E2 Błękitną Husarię i zakończyło tym samym jej zwycięską serię.

Co się wydarzyło?

Pierwszy z czterech meczów poniedziałku w Lidze A zestawił ze sobą ekipy Aqua Soil i Pink Bowling. Zespół Piotra Chamerlińskiego chciał wziąć rewanż za niespodziewaną porażkę z wiosny i od początku było widać w jego poczynaniach dużą determinację. “Pinki” też nie zamierzały oddawać pola i przez cały mecz stawiały czynny opór. Pierwszy gol padł dopiero po upływie kilkunastu minut, kiedy to Aqua objęło prowadzenie po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego. Był to jedyny gol w bardzo wyrównanej pierwszej połowie. Druga odsłona to dalsza wymiana ognia, z której obronną ręką lepiej wychodzili jednak faworyci, którzy zwiększali swoją nieznaczną przewagę. Na otarcie łez zespołowi PB pozostało trafienie zdobyte tuż przed końcem meczu. Po bardzo zaciętym, momentami nerwowym spotkaniu, faworytowi udało się wyrównać rachunki i udanie zacząć sezon, w którym celem po raz kolejny jest podium. Udany debiut na najwyższym szczeblu zanotował NEMBUD, który dość nieoczekiwanie pokonał Cybermachinę G. Pub. Od początku było widać dużą mobilizację w szeregach beniaminka, który po raz pierwszy zagrał w nowych strojach i chciał za wszelką cenę zaprezentować się z jak najlepszej strony. NEMBUD wykorzystał w pełni fakt, że rywal nie był w poniedziałkowy wieczór najlepiej dysponowany. Zawodnicy Cybermachiny popełnili bardzo dużo błędów w obronie, szwankowała komunikacja, trudności sprawiało także przedostanie się w okolice pola karnego przeciwników, a jakby tego wszystkiego było mało to na dodatek brakowało skuteczności. Nic więc dziwnego, że do przerwy do NEMBUD prowadził 4:1. Zespół ten grał naprawdę dobrze. Rozważnie, z pomysłem i polotem. Po przerwie widowisko było już bardziej wyrównane i doszło do wymiany ciosów. Mimo ambitnej postawy Cybermachinie nie udało się odrobić całości strat z pierwszej odsłony i to NEMBUD zasłużenie mógł dopisać na swoje konto premierowe trzy punkty. Na zamknięcie dnia w Lidze A mieliśmy dwa równolegle rozgrywane spotkania. W pierwszym z nich nie lada niespodziankę sprawił zespół Asów NH, który nie będąc faworytem dość pewnie poradził sobie z aktualnym mistrzem FLS - Stomatologią. Spodziewaliśmy się co prawda, że zespół Dariusza Nowaka się nie podłoży i sprawi pewne problemy, ale mało kto wierzył, że gracze z Nowej Huty sięgną po 3 punkty. Od początku widać było jednak, że wzmocnione przed sezonem Asy mają swój dzień. Gracze w białych strojach stanęli spokojnie w tyłach i pozwolili rozgrywać graczom SS, którzy nie grzeszyli w poniedziałek skutecznością. Taktyka gry z kontry opłaciła się i jeszcze przed przerwą Asy prowadziły aż 5 (!) bramkami. W drugiej połowie Stomatologia rzuciła się do odrabiania strat, ale Asy - nie chcąc dopuścić do skrócenia dystansu - nie pozostawały dłużne. Nerwowo grającej Stomatologii nie udało się już dogonić lepiej dysponowanego rywala i to gracze wiosennego beniaminka zdobyli 3 punkty, pokazując już w pierwszej kolejce, że mogą się liczyć w walce o najwyższe cele. Zwieńczeniem poniedziałkowych występów Ligi A było starcie beniaminka - Wodociągów - z rozpoczynającymi swój drugi sezon z rzędu w Lidze A - Piratami. Przed spotkaniem lepszą prasę mieli gracze Kościółka, po których na starcie można było spodziewać się solidnej postawy. O formie Wodociągów wiadomo było natomiast niewiele, toteż miano faworytów powędrowało do rywali. Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami, bo od prowadzenia Piratów. WMK, po przyjęciu pierwszych ciosów na najwyższym szczeblu, nie schowało się jednak za podwójną gardą i ruszyło do skutecznego ataku, który jeszcze przed przerwą pozwolił mu na odrobienie strat i objęcie prowadzenia. Druga połowa była bardzo zacięta. Oba zespoły walczyły o każdy centymetr boiska, niejednokrotnie uciekając się do przewinień. Ostatecznie wymianę ciosów lepiej wytrzymał beniaminek i dość niespodziewanie wygrał ten dość brudny, ale jednak stojący na wysokim poziomie pojedynek. Piraci zaliczają frustrujący falstart i o pierwsze punkty będą musieli powalczyć w przyszłym meczu.

W pierwszym meczu Ligi B1 spotkały się ze sobą ekipy Valposiano Solidexpert i Browarów. Faworytem tego pojedynku był beniaminek, który od początku nie chciał dopuścić do głosu zasiloną zawodnikami Żubrów ekipę Valpo. Szybko zdobyta przewaga pomogła “Pomarańczowym” kontrolować to spotkanie i nawet zrywy przeciwnika, które nasiliły się tuż przed zmianą stron, nie zbiły ich z tropu. Cały mecz miał bardzo ofensywny przebieg i nie brakowało koronkowych, efektownych akcji. Skuteczniejsi pod bramką rywala byli jednak gracze BH, którzy dali w poniedziałek małą lekcję spokojnego rozgrywania piłki swoim przeciwnikom. Mimo 6 zdobytych goli, Valposiano ani przez moment nie mogło myśleć o wygraniu tego spotkania. Zgodnie z przewidywaniami Browary sięgnęły po 3 punkty i dobrze rozpoczęły swoją przygodę z wyższym szczeblem. Drugim z pojedynków Ligi B1 było starcie ekip mających za sobą niedawne doświadczenia w Lidze A. Spadkowicz z elity WKS spotkał się z trzecim w ubiegłym sezonie Maestro. Więcej szans w tym spotkaniu dawano brązowemu medaliście, ponieważ jego rywal do sezonu przystępował mając zgłoszonych tylko 6 zawodników. Jak się okazało, występ “gołą szóstką” nie przeszkodził WKSowi w dobrym zaprezentowaniu się. Zespół Zawilińskiego grał prostymi środkami, zespołowo, z dobrą organizacją w tyłach i to wystarczyło, żeby wygrać różnicą trzech bramek. Mające do dyspozycji tylko jednego gracza więcej Maestro - zdołało w tym meczu odgryźć się tylko trzema golami, przy których uzyskaniu pomogły też drobne błędy w szeregach zwycięskiej ekipy. Nieskuteczność muszącego gonić wynik zespołu Łepeckiego zemściła się kolejnymi trafieniami Wybrzeża, które w końcówce zwiększyło jeszcze swoją przewagę i zasłużenie ukoronowało swoją ambitną postawę zdobyciem trzech oczek.

Zespół XXXIV zaliczył udany powrót do rozgrywek FLS i pewnie pokonał Kameb. Od samego początku w poczynaniach 34-ki widać było duże doświadczenie, spokój i klasę. Gracze tej drużyny co prawda nie forsowali nadmiernie tempa i cierpliwie konstruowali swoje ataki, ale odpowiednim momencie bez problemu byli jednak w stanie znacznie przyspieszyć, wymienić kilka szybki podań, czym rozrywali defensywę rywali. Kameb do starcia z utytułowanym przeciwnikiem podszedł chyba z nadmiernym respektem. Zawodnikom w białych koszulkach tym razem niewiele wychodziło. Brakowało spokoju w grze, mnożyły się niepotrzebne błędy w defensywie, dużo było niedokładności. Ataki przeprowadzane były chaotycznie, bez jakiegoś widocznego pomysłu i często kończyły się łatwymi do obrony strzałami z dalszej odległości. Taki a nie inny styl gry wymuszała postawa graczy XXXIV, którzy dobrze się ustawiali i bardzo dużo, i mądrze, biegali. Mecz toczył się pod dyktando XXXIV i zakończył się jej pewnym zwycięstwem. 34-ka pokazała moc, a Kameb już w pierwszej kolejce dostał bolesną lekcję, z której musi szybko wyciągnąć odpowiednie wnioski.

W pierwszym pojedynku Ligi C2 słynący z bardzo ofensywnej gry beniaminek Meczdej spotkał się ze spadkowiczem z Ligi B - KPPNem. Przed meczem bliżej do roli faworyta było doświadczonemu KPPNowi i jak się okazało - całkiem słusznie. Po upływie kilku minut zespół “Biało-błękitnych” napoczął swojego - grającego nieco nieśmiało - rywala, po czym mecz nieco się wyrównał. Oba zespoły tworzyły sobie swoje okazje, ale zazwyczaj piłka lądowała daleko od celu. Największą skutecznością zespoły popisały się tuż przed i zaraz po przerwie, kiedy to padło aż 5 goli. Był to chyba najciekawszy fragment tego spotkania, który pozwolił KPPNowi uzyskać nieznaczną przewagę, której z powodzeniem pilnował w drugiej połowie. Dzięki dobrej organizacji gry, zespół Hajduka nie pozwolił rywalowi wyrównać i po końcowym gwizdku mógł cieszyć się z pierwszych 3 punktów po spadku. Nieskutecznemu Meczdejowi brakowało animuszu, do którego przyzwyczaił nas w poprzednich sezonach. Dwa kolejne spotkania były toczone równolegle na obiekcie KS Nadwiślan. W pierwszym z nich od mocnego uderzenia sezon rozpoczęła ekipa Dream Crushers, która nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Victorii. Zespół DC zaprezentował dokładnie to, z czego dał się poznać wiosną - dyscyplinę taktyczną oraz doskonałą organizację gry w defensywie. Rywale mieli ogromne kłopoty z przedostaniem się chociażby w okolice pola karnego Dream Crushers. Jeśli już im się to udało to na drodze stawał dobrze dysponowany bramkarz, debiutujący w DC - Sławomir Barasz, który zaliczył kilka efektownych interwencji. Wicemistrzowie Ligi D1 ze stwarzaniem sobie sytuacji i zdobywaniem bramek problemów natomiast nie mieli żadnych. Ponadto było widać dużą różnicę w wybieganiu i przygotowaniu fizycznym. Inauguracyjny mecz zawodnikom Victorii zwyczajnie nie wyszedł. Natomiast ich przeciwnikom należą się duże słowa uznania i z niecierpliwością czekamy, jak zaprezentują się w następnych meczach. Efektowne zwycięstwo odniósł także KS Klub Sportowy, chociaż nie można powiedzieć, że przyszło mu ono łatwo. CCKS Chłopy postawiły bowiem faworyzowanemu przeciwnikowi twarde warunki i długimi momentami mecz był niezwykle wyrównany. Zespół Chłopów zaskoczył ambicją, dobrą organizacją gry oraz nieustępliwością. Warto zaznaczyć, że zespół ten musiał sobie radzić bez nominalnego bramkarza. KS Klub wysoką wygraną zawdzięcza przede wszystkim skutecznej grze w pierwszej odsłonie, w trakcie której udało się wyjść na prowadzenie 4:0. Po zmianie stron gra wyrównała się. Dużo było walki w środkowej strefie boiska, ale żadnej z rywalizujących stron nie udało się jej wygrać i przejąć na dłużej inicjatywy. Chłopom należą się słowa uznania za ambitną postawę od pierwszej do ostatniej minuty. Po graczach KS Klubu spodziewaliśmy się mimo wszystko nieco lepszej gry i liczymy na nią w kolejnych spotkaniach. Jak to mówią: “pierwsze koty za płoty”, a najważniejsze są trzy punkty. W ostatnim pojedynku na starcie Ligi C2 zaprezentowały się ekipy Jala Dreips i Porty, którym przed spotkaniem wróżono takie samo rozstrzygnięcie jak wiosną, czyli podział punktów. Od początku liczniejszy i zmotywowany zespół “Dreipsów” przeszedł do ataków, które przyniosły mu prowadzenie do przerwy. Po przerwie przewagę nadal posiadał zespół w zielonych strojach, po którym widać było duży głód gry. W Porcie natomiast rzucał się w oczy brak pomysłu na grę i proste błędy przy wyprowadzaniu piłki. We znaki dała się też zapewne absencja niektórych zawodników. Mimo problemów, goniący wynik zespół stać było na zryw w końcowych fragmentach meczu. Nie przyniósł on jednak zamierzonych skutków i ostatecznie mająca więcej siły Jala dopisała do swojego konta premierowe 3 punkty.

Jesienne zmagania w Lidze D1 zainaugurowało starcie Adgosklepu z Kabaretem. Początek upłynął pod dyktando pierwszej z wymienionych ekip, która uzyskała dużą przewagę i gol otwierający wynik spotkania wydawał się tylko kwestią czasu. “Kabareciarze” przetrzymali jednak początkowy napór rywali i szybko zaczęli zdobywać plac. W pierwszej odsłonie byli bardzo skuteczni pod bramką Adgosklepu i zdobyli cztery bramki. W defensywie grali bardzo uważnie i w pierwszych 25 minutach udało im się zachować czyste konto. Po zmianie stron przeważał Adgosklep, ale jego poczynaniom brakowało konkretów. W dodatku nie sprzyjało mu szczęście, ponieważ trzykrotnie piłka lądowała na obramowaniu bramki Pawła Furlagi. AKS skupił się w tej części gry przede wszystkim na kontratakach, które trzeba przyznać wychodziły mu całkiem nieźle. Prym w poczynaniach ofensywnych wiódł zwłaszcza Rafał Pancerz, który zaliczył najlepszy występ w FLS od dawna. Ostatecznie AKS zwyciężył zasłużenie i w dobrym stylu. Zawodnicy Adgosklepu mają o czym myśleć przed następnymi meczami. W takiej dyspozycji o punkty będzie im ciężko. W drugim z meczów frycowe musiał zapłacić mający sukcesy w rozgrywkach Playareny zespół Stali Nowa Huta. Stawiany przed sezonem z automatu jako kandydat do medalu zespół Michała Hardka musiał przełknąć gorzką pigułkę w starciu z beniaminkiem - Husarią Kraków. Wyrównany początek nie zwiastował jeszcze faworytowi bolesnego przywitania z ligą. Dopiero w drugiej połowie górę wzięło doświadczenie graczy Wojciecha Szkutnika, którzy punktowali nowicjuszy i pewnie zmierzali po pierwsze po awansie punkty. “Kropką nad i” były dwa gole zdobyte w samej końcówce, które ostatecznie potwierdziły lepszą dyspozycję “Husarzy”. Zablokowana w drugiej części gry Stal nie pozostawiła jednak po sobie najgorszego wrażenia, popisała się paroma udanymi zagraniami i w dalszym ciągu liczymy, że wniesie do rozgrywek nową jakość. Zgodnie z przypuszczeniami z zapowiedzi przedmeczowych - Husaria, mimo iż nie była faworytem, mogła zaskoczyć i tak też uczyniła.

Udany powrót do rozgrywek w wykonaniu Ławki Rezerwowych. Zwycięstwo odniesione przede wszystkim dzięki niemal perfekcyjnej organizacji w defensywie oraz kapitalnej postawie między słupkami Marcina Czecha. Przez znaczną część meczu przewagę miał bowiem UBS Kraków, który zdecydowanie dłużej utrzymywał się przy piłce, kombinował jak mógł, ale nie był w stanie znaleźć skutecznego sposobu na sforsowanie obrony rywali i pokonanie bramkarza. Ławka Rezerwowych postawiła w ataku przede wszystkim na szybkie kontrataki, co okazało się trafnym wyborem i przyniosło trzy bramki, które zagwarantowały wygraną. Czekamy na kolejne mecze tej drużyny. Interesująco zapowiadające się starcie Złotych Chłopaków z Szopenami Futbolu swoim poziomem nie zawiodło oczekiwań. Spotkanie miało wyrównany przebieg, z delikatnym wskazaniem na pierwszą z wymienionych ekip. Złote Chłopaki były lepiej zorganizowane, a w ich akcjach piłka krążyła jakby płynniej niż u rywali. Chłopaki popełniły jednak w ciągu swoich premierowych 50 minut w FLS sporo błędów w rozegraniu i zaliczyły dużo niecelnych podań. Chcąc liczyć się w walce o czołowe lokaty muszą te elementy koniecznie poprawić. Grający bez nominalnego bramkarza Szopeni Futbolu robili co mogli, aby uprzykrzyć życie rywalom. Byli skuteczni pod bramką przeciwników, chociaż ich taktyka obrana na ten mecz nie należała do skomplikowanych. Długo pozostali w grze o punkty, ale finalnie zeszli z boiska pokonani. W ostatnim meczu Ligi D2 emocji również nie brakowało, a Błękitne Pantery po zaciętym boju pokonały Albatrosa 3:2. Od pierwszego gwizdka dało się zauważyć, że Pantery są lepiej poukładane i bardziej zdyscyplinowane taktycznie od rywali. W grze Albatrosa dużo było bowiem improwizacji i fantazji, przez co ataki często wyglądały nieco chaotycznie. Błękitne Pantery w pewnym momencie osiągnęły już trzybramkową przewagę i wydawało się, że wygrana przyjdzie bezproblemowo. Ostatni kwadrans zawodów należał jednak do Albatrosa, który do swoich poczynań dołożył konkrety i szybko wrócił do gry. Mimo, że na strzelenie wyrównującej bramki miał 13 minut to dogonić wyniku mu się nie udało i musiał pogodzić się z drugą kolejną porażką na inaugurację.

W jedynym meczu Ligi E1 zagrały ze sobą dobrze sobie znane ekipy OREO i InPostu. Wiosna w wykonaniu jednych i drugich nie należała do udanych, więc obu zespołom zależało na dobrym wejściu w sezon jesienny. Obu zespołom dawano też równe szanse na osiągnięcie korzystnego rezultatu w tym meczu. Lepszy początek miał jednak InPost, który wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Zdążył je jeszcze stracić tuż przed przerwą, a zaraz po niej miał już bramkę straty do swojego rywala. Nie był to jednak koniec emocji w tym wyrównanym meczu. Do ataku ponownie ruszył InPost, który zdołał kilka minut później znowu wyjść na prowadzenie. “Pocztowcy” bronili go zaciekle - momentami całą drużyną - pozostając pod ostrzałem przeciwnika. Mimo równie dużego zaangażowania rozkręcających się graczy OREO, udało im się tylko zmniejszyć rozmiary porażki do jednej bramki. Choć czasami na boisku rządził przypadek, oba zespoły na pewno należy pochwalić za nieustępliwość i zaangażowanie. InPost inkasuje 3 punkty na początek sezonu.

Już w pierwszej kolejce nowego sezonu znakomitą serię kolejnych zwycięstw zakończyła Błękitna Husaria, która nie sprostała PWK. Mecz dwóch drużyn typowanych przez nas do czołowych lokat był bardzo wyrównany. Tak na dobrą sprawę żadna ze stron nie była w stanie na dłużej przejąć inicjatywy i narzucić swojego stylu gry. Zawodnicy Błękitnej Husarii narzekali przede wszystkim na brak dokładności w rozegraniu piłki i dużą ilość niecelnych podań. W poczynaniach PWK dało się zauważyć dobre przygotowanie motoryczne. Zawodnicy tej drużyny bardzo dużo biegali, a sił nie brakowało im nawet w końcówce. Wraz z biegiem czasu mecz niepotrzebnie mocno się zaostrzył. Mnożyły się faule i niesportowe zagrania, o czym świadczą najlepiej dwie czerwone kartki. Ostatecznie 2:0 zwyciężyła ekipa PWK. Trzy punkty, czyste konto - debiut wypadł zupełnie przyzwoicie.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka: porażka Stomatologii z Asami
  • Najciekawsze debiuty: Krystian Augustyniak rozegrał swój pierwszy mecz w barwach XXXIV; również Augustyniak, ale Krzysztof walnie przyczynił się do wygranej swojego AKS Kabaretu w starciu z Adgosklepem; do udanych swojego debiutu między słupkami bramki Piratów nie zaliczy sprowadzony z C.F. VilaNova Daniel Chirica; znany z występów w Oświecenia Team Krystian Grochalski po pierwszy przywdział koszulkę Asów NH; Krzysztof Morański po transferze z Piratów po raz pierwszy wystąpił w bramce Cybermachiny; po dłuższej przerwie do FLS w barwach XXXIV ponownie zagrał Dawid Surma, który wcześniej z powodzeniem reprezentował barwy Amber oraz GEO-ZENITu;

Ciekawostki

  • 5:7 z NEMBUDem to trzecia porażka z rzędu Cybermachiny na początek
  • Porażka 0:2 z PWK przerywa serię siedmiu kolejnych wygranych Błękitnej Husarii
  • Kamil Zawiliński z Wybrzeża Klatki Schodowej strzelił w meczu przeciwko AS Maestro swojego 150. i 151. gola w FLS. W tym samym meczu jego kolega z drużyny Michał Nawrocki strzelił swojego gola nr 150.
  • Mecz przeciwko Adgosklepowi był dla zawodnika AKSu Kabaret Marcina Grzybowskiego 150. rozegranym na boiskach FLS.
  • Swój setny mecz rozegrał w poniedziałek Jarosław Foryś z ekipy Valposiano Solidexpert.
  • W swoim setnym meczu wystąpił również w poniedziałek Michał Klęk z Pink Bowling.
  • Dzięki swojemu hat-trickowi w meczu przeciwko Meczdejowi Adrian Brela z KPPN ma na swoim koncie równe 100 goli w rozgrywkach FLS.
  • Damian Buras ze Stomatologii Stupka uzyskał na otwarcie sezonu swoją asystę nr 100 w FLS.
Last modified on piątek, 23 sierpień 2019 14:13
(0 votes)