Zimna krew Kamebu, pierwsza porażka Wonderkids

W najciekawszym czwartkowym spotkaniu Kameb po niezwykle emocjonującym meczu pokonał Aptiv. W drugim pojedynku Ligi C1 Virtus Logistics, nie bez problemów, zwyciężył FC Po 40-tce. Niezwykle interesujący przebieg miało starcie w Lidze D1 pomiędzy Coca Juniors a BTCH, które zakończyło się remisem 5:5. W Lidze D2 problemów z pokonaniem Black Label nie miała ekipa Alliance. Trzy punkty do swojego konta dopisali także Szopeni Futbolu, którzy okazali się lepsi od NZS UEK FC. W Lidze E2 pierwszej porażki w sezonie doznali Wonderkids, a ich pogramcami okazały się będące w wysokiej formie Wściekłe Psy. Trzy punkty do swojego konta dopisał także AKS Kabaret, choć do przerwy miał spore problemy z Jager-Masters.

Co się wydarzyło?

Pierwszym z dwóch meczów Ligi C1 było starcie FC Po 40-tce z Virtusem. Od początku zarysowywała się przewaga zawodników Virtusa, którzy zagrali mocno ofensywnie, co rusz tworząc sobie kolejne sytuacje. Ich skuteczne wykończenie pozwalało zespołowi “Logistyków” do przerwy odjechać swojemu rywalowi już na trzy bramki. Problem z nastawieniem celowników miał za to zespół “40”, który albo próbował niecelnie albo na jego przeszkodzie stawał bramkarz rywala. Po zmianie stron przebieg spotkania nieco się wyrównał, ponieważ mający bezpieczną przewagę Virtus poluzował swoje szyki. Mimo aż 4 goli zdobytych przez FC, Virtus nadal kontrolował to spotkanie i nawet powiększył jeszcze swoją przewagę. Dla zespołu Dawida Podhajnego była to 4. wygrana w sezonie i jednocześnie przełamanie po dwóch z rzędu porażkach. FC zagrało zgodnie ze swoim wiosennym rytmen, czyli ostatnio zwycięstwo, dzisiaj porażka. W drugim meczu pewnie zmierzający po awans Kameb spotkał się ekipą Aptivu. Spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty toczyło się w szybkim tempie i stało na wysokim poziomie. Kameb dość nieoczekiwanie napotkał duży opór ze strony przeciwników i przez długi czas spotkanie nie układało się po jego myśli. Aptiv zaskoczył przede wszystkim dobrą organizacją gry i nieustępliwą postawą w defensywie. W pierwszej odsłonie zespół ten prezentował się bardzo korzystnie, stworzył sobie kilka dobrych okazji do zdobycia gola i skutecznie zamknął dostęp do własnej bramki. Efektem starań było trafienie otwierające wynik spotkania autorstwa Marcina Kosia. Aptiv z prowadzenia nie nacieszył się jednak zbyt długo, ponieważ tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Kameb doprowadził do wyrównania. Można powiedzieć, że osiągnięty po pierwszych 25 minutach rezultat był lepszy od gry Kamebu. Graczom tego zespołu niewiele w czwartkowy wieczór wychodziło. Starali się długo utrzymywać przy piłce, wymieniali sporo podań, ale zagrożenia pod bramką Tomasza Chochołka z tego nie było. Po zmianie stron długo wcale nie prezentowali się lepiej. Na niespełna kwadrans przed końcem stracili drugiego gola i perpektywa siódmej wygranej w sezonie była wówczas niezwykle odległa. Komplet punktów Kameb w dużej mierze zawdzięcza Klaudiuszowi Maślance, który najpierw doprowadził do wyrównania, a w samej końcówce zanotował kluczową, i niezwykle efektowną, interwencję we własnym polu karnym. Chwilę później jego koledzy zdobyli rozstrzygającą bramkę, po czym sędzia zakończył ten niezwykle emocjonujący i trzymający w napięciu do samego końca pojedynek.

W jedynym czwartkowym meczu Ligi D1 gracze Coca Juniors spotkali się z BTCH. I od pierwszych minut gracze obu ekip wzięli się ostro do pracy i zaserwowali nam prawdziwą jazdę bez trzymanki. Przez zdecydowaną część spotkania utrzymywało się zawrotne tempo, a dobrych sytuacji pod jedną bądź drugą bramką było co niemiara. Zawody lepiej rozpoczęły się dla ekipy BTCH, która już w 3. miucie objęła prowadzenie. Nie utrzymała go jednak długo. Coca w krótkim odstępie czasu odpowiedziała bowiem dwoma trafienia i teraz to ten zespół miał wynik. BTCH odpowiedziało jednak błyskawicznie i ponownie był remis. Chwilę później zespół Dariusza Marczuka strzelił trzecią bramkę, ale momentalnie rywale odpowiedzieli. Pierwszą część gry mocnym akcentem zakończyło jednak BTCH i prowadziło 4:3. Po zmianie stron intensywność gry w dalszym ciągu utrzymywała się na wysokim poziomie. W drugiej odsłonie padły już jednak tylko trzy gole. Dwa z nich zapisała na swoim koncie Coca Juniors, dzięki czemu uratowała jeden punkt. Biorąc pod uwagę przebieg meczu i jego zawrotne tempo trzeba powiedzieć, że podział punktów jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem.

W Lidze D2 pierwszym spotkaniem był pojedynek Alliance z Black Label. Faworytem był pierwszy z wymienionych zespołów. Zajmująca wysokie miejsce w tabeli ekipa Alliance od początku zabrała się do pracy, ale nie od początku jej wyraźna przewaga zamieniała się w wyraźne prowadzenie. Do przerwy dystans dzielący obie drużyny wynosił tylko 3 bramki, a mający zerowy dorobek strzelecki gracze Label ograniczali się jedynie do nieśmiałych kontr. Druga połowa to już rozbijanie przeciwnika przez zespół w pasiastych koszulkach. Regularnie dokładane gole powiększały tylko przewagę wracającego na pozycję lidera zespołu Alliance, na które rywal nadal nie potrafił odpowiedzieć. Tylko dzięki dobrej postawie bramkarza zespół BL nie zanotował w czwartek wyższej porażki. Dla Alliance było to 5. zwycięstwo wiosną. Jako drudzy na boisko wybiegli zawodnicy NZSu i Szopenów Futbolu. Ten drugi zespół musiał sobie radzić bez nominalnego bramkarza. Jego brak był widoczny zwłaszcza w początkowych fragmentach meczu, kiedy to “Akademicy” uzyskali znaczną przewagę i często zagrażali bramce Szopenów. Ich starania przyniosły efekt już w siódmej minucie. NZS nie poszedł jednak za ciosem, a w dodatku ich ataki wytraciły początkowy impet. Dużo w tym zasługa Szopenów, którzy otrząsnęli się po kiepski początku, a ich gra z minuty na minutę wyglądała coraz lepiej. Szybko udało im się wyrównać, a po kolejnych kilku minutach mogli już cieszyć się z prowadzenia. Jeszcze przed przerwą zdobyli trzeciego gola i po 25 minutach prowadzili 3:1. Po zmianie stron NZS szybko złapał kontakt, ale po chwili Szopeni ponownie odskoczyli na dystans dwóch trafień. Zawodnicy NZSu próbowali odwrócić losy rywalizacji, ale ich zaangażowanie w ofensywę często stwarzało okazje do kontr dla rywali. A Szopeni chętnie z tego korzystali, zdobywając w ten sposób kilka goli. Ostatecznie dowieźli wygraną do końcowego gwizdka bez większych problemów i już tylko jeden punkt dzieli ich od ligowego podium.

Aż 4 pojedynki Ligi E2 miały miejsce w czwartkowy wieczór. Na samym początku gracze Jager-Masters zagrali z AKSem Kabaret. Faworytem byli “Kabareciarze”, którzy jednak mieli w pierwszych minutach spore problemy z opanowaniem sytuacji na boisku. Zawodnicy Jager-Masters rozpoczęli zmagaznia z dużym animuszem i często stwarzali zagrożenie pod bramką Opalucha. Jako pierwsi wyszli z resztą na prowadzenie. AKS grał bardzo statycznie, przez co ciężko było mu przedostać się w okolice pola karnego rywali. Sytuację zmieniło podejście wyżej “Kabareciarzy” i założenie pressingu na połowie Jager-Masters, co drużynie tej stwarzało spore problemy. Jeszcze przed przerwą AKS zdobył dwa gole, ale kwestia trzech punktów pozostawała otwarta. Druga połowa to już jednak dobra gra i duża przewaga faworyta. AKS systematycznie powiększał swoją przewagę, do minimum ograniczając poczynania Jager-Masters w ofensywie, a najlepsza strzelba tej drużyny - Jan Kapolka - została praktycznie wyłączona z gry. Mimo początkowych problemów Kabaret wygrywa pewnie, a niewątpliwą ozdobą meczu był kapitalny gol Rafała Pancerza z rzutu wolnego tuż przed końcowym gwizdkiem. W tym samym czasie na boisku obok swój bój o następne 3 punkty toczył zespół Wonderkids, któremu przeszkodzić chciały Wściekłe Psy. Zaczęło się po myśli lidera, który szybko zdobył dwubramkowe prowadzenie. Wściekłe Psy nie zamierzały jednak brać biernego udziału w egzekucji i szybko wzięły się w garść, najpierw wyrównując, a kilkanaście minut później strzelając gola dającego prowadzenie. Zablokowani gracze Wonderkids na przerwę schodzili więc z jednobramkową stratą, która po przerwie zaczęła szybko się powiększać. Zdezorientowani gracze “Zielonych” nerwowo próbowali odrabiać straty, ale w czwartek ich gra nie chciała się “zazębić”. Dobrze poukładana obrona Psów na odrobinę więcej pozwoliła swojemu przeciwnikowi dopiero w końcówce i Wonderkids wreszcie złapało rytm. Niestety dla nich, przebudzenie nadeszło zbyt późno i stać ich było jedynie na zdobycie kontaktu, Minimalna porażka Wonderkids jest ich pierwszą utratą punktów w sezonie. Wściekłe Psy potwierdzają tym meczem, że coraz poważniej myślą o awansie do wyższej ligi. W trzecim z pojedynków Stare Wilki starły się z zespołem Albero Meble. Będący faworytem zespół w różowych strojach od początku pokazywał większe zgranie i doświadczenie, ale nie spieszył się z napoczynaniem swojego przeciwnika. Cierpliwe konstruowanie akcji zaczęło przynosić pierwsze efekty w 5. minucie, kiedy to Albero po raz pierwszy wyszło na prowadzenie. Stare Wilki nie umiały sobie poradzić z dobrze zorganizowanym przeciwnikiem i zamiast gonić wynik, musiały pogodzić się z utratą kolejnych bramek. Zawodnikiem, który najbardziej prześladował swoich rywali był Łukasz Wołczyk - zdobywca 10 bramek i 2 asyst w tym spotkaniu. Doświadczony zespół wicelidera nie pozostawił żadnych złudzeń zespołowi z dolnych rejonów tabeli, którego stać było tylko na dwa honorowe trafienia zanotowane bliżej końca meczu. /Wynik tego spotkania został zweryfikowany jako 5:0, czyli walkower na korzyść zespołu Starych Wilków, z powodu gry Łukasza Wołczyka, który powinien w tym meczu pauzować za drugą żółtą kartkę uzyskaną w ostatnim spotkaniu./ Zwieńczeniem zmagań w Lidze E2 był mecz Silicon Creations z Perłą Kraków, która tym spotkaniem miała sobie zagwarantować występy w grupie mistrzowskiej. Żeby tego dokonać, potrzebowała jednak zwycięstwa. Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Na dwubramkowe prowadzenie wyszedł faworyt, po czym w jego szeregi wkradło się małe rozluźnienie, które wykorzystał Silicon. Pierwsze trzy gole Perły, nie pozostały bez odpowiedzi rywala, który w pierwszej połowie trafił dwukrotnie. “Piwosze” postanowili jednak wyjaśnić sprawę jeszcze przed przerwą, znajdując jeszcze trzykrotnie drogę do bramki przeciwnika. Po zmianie stron różnica w jakości piłkarskiej między dryżynami uwidoczniła się jeszcze bardziej, przez co Silicon musiał skupić się już tylko na jak najmniejszych rozmiarach swojej 7, porażki wiosną. Na otarcie łez “Niebieskim” pozostał trzeci gol zdobyty w przedostatniej minucie. Perła wykorzystała okazję i melduje się w czołowej piątce Ligi E2.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka: pierwsza porażka Wonderkids poniesiona w meczu ze Wściekłymi Psami.

Ciekawostki

  • Swoją porażką ze Wściekłymi Psami gracze Wonderkids przerwali swoją serię 8. zwycięstw z rzędu.
  • Zespół Alliance w meczu przeciwko Black Label już po raz drugi wiosną zanotował czyste konto. Poprzednio nie stracił gola w meczu z Albatrosem.
Last modified on piątek, 10 maj 2019 12:42
(0 votes)