Udana pogoń Black Hawks, męczarnie lidera

Ostatni czwartek kwietnia w rozgrywkach FLS przyniósł kilka nieoczkiewanych rozstrzygnięć. W Lidze E1 swoją pierwszą porażkę zaliczyło debiutujące w tym sezonie Flamingo, które po emocjonującym meczu uległo InPostowi. W Lidze C2 drugą porażkę z rzędu poniosła Victoria, od której lepsza okazała się ekipa Jala Dreips. W nie najlepszych humorach na długi weekend majowy udadzą się natomiast zawodnicy Walkoveru, którym w Lidze B2 siódmą wiosenną porażkę zafundowała solidna Relaksmisja. W Lidze B1 niespodziewanie z Korkociągami męczył się zespół liderującego Kalinexu, który ostatecznie zdołał minimalnie wygrać. Również w Lidze B1, dzięki dobrej końcówce, ambitne Black Hawks uratowało 1 punkt z Radką. 

Co się wydarzyło?

Czwartkowy wieczór uraczył nas trzema spotkaniami Ligi B1, a jako pierwsi na boisku pojawili się gracze Black Hawks i Radki. Obie ekipy znajdowały się przed tym meczem w środku tabeli, ale cichym faworytem tego pojedynku była będąca ostatnio w gazie Radka. Spotkanie nie zawiodło. Zaciętą rywalizację na całej długości i szerokości oglądaliśmy przez pełne 50 minut. Szybko na prowadzenie wyszli gracze w czarnych strojach, bo do siatki trafił Łukasz Tokarczyk. Później jednak do głosu doszli rywale, co poskutkowało trafieniami Konrada Szpunara oraz Mateusza Motyki i zejściem na przerwę z dwubramkową przewagą. Potem, dzięki Maciejowi Łamaszowi, Radka zdołała pójść za ciosem, jednakże bardzo dobra postawa "Jastrzębi" przyniosła im punkt. W krótkim odstępie strzelali Jarosław Czarnecki z Nazarem Piksaikinem i chociaż w końcowym etapie jedni i drudzy mieli swoje okazje, to remis trzeba uznać za zasłużony. Podobnie ciekawe było równolegle toczące się spotkanie ligowej czołówki, w którym CA Sharks zagrało z Amberem. Pierwsza połowa zapowiadała niespecjalne widowisko. Amber szybko zapewnił sobie dwubramkowy dystans i starał się kontrolować wydarzenia boiskowe. Udawało się to raz lepiej, raz gorzej do 27 minuty, w której to konto bramkowe Sharks otworzył Kamil Kular. W jego ślady prędko poszedł Tomasz Raś. Kłopot w tym, że coś jeszcze lepszego stało się niebawem udziałem zawodników w czarnych strojach - dwukrotnie ukąsił Michał Ścieszka, raz Maciej Banaś i mieliśmy już 2:5. Ta seria oraz doskonały występ Ścieszki, który w meczowym protokole nie zapisał się tylko przy jednej z bramek dla swojego teamu , przyniosły Amberowi dosyć pewny triumf po - stojących na wysokim poziomie - ofensywnych zawodach. Na zakończenie zmagań w Lidze B1 liderujący Kalinex mierzył się ze znajdującymi się w dalszej części stawki Korkociągami. Mimo, że faworytem był Kalinex, to obraz gry nie do końca oddawał dystans dzielący w tabeli oba zespoły. Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie Korkociągi lepiej zaczęły to spotkanie i jako pierwsze mogły przełamać długo utrzymujący się bezbramkowy remis. Zespół Jacka Gabrysia zagrał bardzo ambitnie w obronie, co sprawiało bardzo dużo trudności zespołowi rywala. Otwarcie wyniku nastąpiło dopiero tuż przed przerwą, co trochę uspokoiło będący na prowadzeniu Kalinex. Ekipa Benedytka Franaszka nieco podkręciła tempo, ale brakowało jej skuteczności. Niewykorzystane sytuacje na chwilę się zemściły, ale na wyrównującego gola Korkociągów zespół faworyta odpowiedział bardzo szybko. Po wymagającym pojedynku gracze FC dopisują piąte 3 oczka wiosną.

O godzinie 20:35 doszło do dwóch spotkań Ligi B2. W pierwszym z nich mający na koncie niechlubną serię 6 porażek z rzędu Walkover spotkał się z grającą wiosną dopiero po raz trzeci Relaksmisją. Pierwszy kwadrans potwierdził położenie, w jakim znajdują się obie drużyny. Gracze w "Granatowych" trykotach nie patyczkowali się, prędko strzelając kolejne bramki. Walkover w międzyczasie trafił najpierw raz, a następnie tuż przed pauzą, ale nie okazało się to jednak zapowiedzią dalszego pościgu. Jakub Rozwadowski i Rafał Gruchała doprowadzili do stanu 2:6 i dopiero wtedy nastał nieco lepszy okres dla ekipy w jaskrawych koszulkach. Daniel Pierzchała z Radosławem Radzikiem zmniejszyli stratę do dwóch "oczek", ale wówczas znów wykazał się Gruchała i jasnym stało się, kto sięgnie po pełną pulę.Nie zmieniło tego naturalnie trafienie numer dwa Pierzchały. Dla Walkovera była to już 7. porażka w sezonie. Relaksmisja odmiennie - póki co, wiosną spisuje się bardzo dobrze. W drugim, równolegle toczonym boju mogliśmy przyjrzeć się grze Eskulapa z Amadeusem, który po dobrym początku wiosny - ostatnio nieco zwolnił. Tym razem ekipa ta postawiła na konsekwencję, co przynioso wymierne skutki. Samo w sobie widowisko jednak nie zachwyciło. Dobra postawa obrony pozwoliła faworytowi zejść na przerwę z trzybramkową przewagą. Druga część również przebiegała pod dyktando "Fioletowych", którzy szybko zdobyli czwartą bramkę i nie zamierzali przestawać. CMR Eskulap próbował się odgryzać, jednak brakowało mu skutezności. Finalnie honor udało się uratować dopiero w końcowych sekundach, gdy podanie Artura Przeniosły wykorzystał Adrian Juszczyk. Zwycięski Amadeus awansuje po tym meczu na 3. lokatę. Eskulap natomiast po 4 spotkaniach zajmuje 4. pozycję od końca.

Również w Lidze C1 byliśmy świadkami tylko dwóch spotkań. Na boisku Hutnika zagrał mający spore aspiracje Virtus z mającym tylko o 2 oczka mniej ABB. W przedmeczowych zapowiedziach nieco większe szanse dawano Virtusowi i zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, ponieważ to właśnie zespół w białych strojach wyszedł szybko na dwubramkowe prowadzenie. ABB szybko jednak poprawiło grę w defensywie i ruszyło do ataku. Poskutkowało to odrobieniem strat i stworzeniem sobie dwubramkowej zaliczki przed wyjściem na drugą połowę. Po zmianie stron bardzo zmotywowany zespół Dawida Podhajnego zaczął gonić wynik stwarzając sobie bardzo dużo sytuacji. Ewidentnie brakowało mu jednak precyzji w wykończeniu, co pozwoliło zespołowi rywala wytrzymać napór i utrzymać dystans bramkowy. Dzięki tej wiktorii ABB awansowało na 4. lokatę i przeskoczyło w tabeli siódmego Virtusa. W innej rywalizacji Ligi C1 GSBK stanęło do walki o swoje pierwsze punkty z PK Rzeźników, które swoje premierowe oczka zdobył w ubiegłym tygodniu. To właśnie zespołowi Antosika dawano większe szanse na zwycięstwo i od początku dało się zauważyć jego wzmożone ataki. "Rzeźnicy" zagrali wysoko, spychając tym samym swojego rywala na własną połowę. W bramce GSBK z konieczności stanął jego kapitan - Ryszard Sajdak i przez jakiś czas jego zespołowi udawało się utrzymać skromną, jednobramkową stratę. Cierpliwość i konsekwencja w budowaniu akcji przez zespół PK przyniosły jednak skutek i z minuty na minutę jego zaliczka rosła. Kolejne trafienia podcinały skrzydła "Pomarańczowych" coraz bardziej i w końcówce było po nich już widać gasnącą wolę walki. Dla faworyta było to drugie zwycięstwo z rzędu. W dużo gorszych nastrojach GSBK, które jako jedyne w Lidze C1 pozostaje nadal bez punktu.

Tylko jedno spotkanie rozegrano w czwartkowy wieczór w Lidze C2. Rywalizowały ze sobą będąca na drugim miejscu Victoria i grająca wiosną w kratkę Jala Dreips. Przed meczem nieco większe szanse dawano ekipie Victorii i to ona błyskawicznie rozpoczęłą strzelanie dzięki Konradowi Hajcie. Okazało się to zapowiedzią dobrego otwartego meczu, w którym wiele mogło się zdarzyć. Przez pół potyczki w rolę goniących wcielali się Jala Dreips, ale po 30 minutach następił przełom. Swojego jedynego gola tego wieczoru zdobył Krystian Żak, ale dał on prowadzenie, którego on i jego koledzy już nie oddali. W 48 minucie faworyci złapali jeszcze kontakt, lecz ich nadzieje zgasił ostatecznie Dariusz Jackowski, wywołując dużą radość w szeregach zwycięskiej ekipy Jala Dreips. Dla Victorii była to druga porażka z rzędu. Odwrotną serię notuje natomiast zespół "Oliwkowych", który dołożył w czwartek drugą z kolei wygraną.

Również tylko dwie ekipy starły się w czwartkowy wieczór w Lidze D1. Rewelacyjny Klub Sportowy walczył o swoje kolejne zwycięstwo z mającą ostatnio zwycięską passę ekipą Whisky z Colą. Pierwsze minuty to wzajemne badanie się rywali i rzucający się w oczy obustronny respekt. Z czasem jednak to lider zaczął podkręcać tempo, którego dwie bramki Norberta Uchacza wyprowadziły na prowadzenie. Mimo szaleńczych ataków Whisky, wynik do przerwy się nie zmienił. Zaraz po przerwie po raz pierwszy skapitulował świetnie dysponowany bramkarz Klubu. Jak się jednak później okazało - była to tylko jedna z dwóch bramek, jakie puścił tego dnia. Świetnie z kontry radził sobie Klub Sportowy, na którego dynamiczne ataki nie umieli znaleźć recepy zawodnicy rywala. Mimo wielu okazji zawodników Adriana Pompy, bramka lidera pozostawała momentami jak zaczarowana. Klub zaliczył więc kolejne zwycięstwo w sezonie i razem z Krakoską Piłką mają wiosną jako jedyni w Lidze D1 komplet oczek.

W Lidze D2 zagrano w czwartek dwukrotnie. Równolegle toczyły się pojedynki Black Label z Rodziną Królewską oraz KS Augustyn z Vittorią. Pierwszy mecz stał pod znakiem problemów kadrowych Black Label, który z kłopotami zebrał skład. Rodzina zagrała natomiast bez nominalnego bramkarza, w którego miejscu wystąpił broniący bez rękawic - Jarosław Jaźwiecki. Jego koledzy z drużyny życzliwie postanowili mu jednak pomóc i nie dopuścili zbyt często do testowania jego umiejętności. To właśnie faworyzowana Rodzina zepchnęła swojego rywala do głębokiej defensywy i do przerwy prowadziła już 4:0. Po przerwie coraz bardziej zmęczeni gracze BL potrafili odgryźć się tylko jednym, honorowym trafieniem. Kolejne gole Rodziny zwiększały tylko jej przewagę nad rywalem, co ostatecznie zakończyło się jej 4. zwycięstwem w sezonie i awansem na pozycję lidera. drugiej potyczce Ligi D2 zagrały ze sobą - będąca od początku wiosny w dołku Victoria z radzącym sobie całkiem przyzwoicie Augustynem. Ledwo zaczął się mecz, a grający na fioletowo faworyci już mieli dwubramkową przewagę. Vittoria podobnie jak w poprzednich spotkaniach musiała więc gonić wynik i tym razem radziła sobie w tej roli całkiem nieźle. Sztuka ta udała się głównie dzięki dobrej dyspozycji strzeleckiej Gęsiorka i Łabędzkiego. Po przerwie oba zespoły tworzyły sobie bardzo dużo sytuacji, ale nieskutecznemu Augustynowi nie udało się złapać kontaktu z lepszym tego dnia zespołem "Czarno-czerwonych", który wygrał wiosną po raz pierwszy.

W jedynym meczu Ligi E1 mające komplet punktów Flamingo konfrontowało się z InPostem. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, gdyż to zawodnicy "Różowych" do przerwy wyszli na bezpieczne, dwubramkowe prowadzenie. InPost bił głową w mur (a wcześniej także w słupek) do czasu, gdy udało się wywalczyć rzut wolny z prawej strony ze znacznej odległości. Skończył się on kapitalnym golem pod poprzeczkę, przy którym nic nie mógł już zrobić dobrze spisujący się golkiper. "Różowi" sprawnie odpowiedzieli, gdy do siatki wpadła niełatwa dobitka jednego z ciekawszych uderzeń zza pola karnego. "Żółto-czarnych" tylko to zmotywowało. Dwa gole, remis 3:3 i rozgorzała ostra walka o rozstrzygnięcie, która skończyła się kontrą i przytomnym odegraniem w polu karnym, po którym udało się dopełnić formalności. Dla Flamingo to pierwsze stracone punkty w FLS. Niespodziewanie dla InPostu było to 3. zwycięstwo w sezonie.

Aż 3 spotkania odbyły się w ramach Ligi E2. Pierwsze z nich, to mecz solidnych Wściekłych Psów z niemającym jeszcze żadnych punktów Siliconem. Ci ostatni nadzieje na przełemanie złej passy mogli mieć mniej więcej do 20 minuty, gdy wynik brzmiał "tylko" 3:0. Potem gra Creations zupełnie się posypała, a Wściekłe Psy rozpoczęły swój strzelecki festiwal. Ich licznik zatrzymał się na piętnastu sztukach, a łupem podzieliło się siedmu ludzi. Po ich stonie, hattricki zaliczyli: Hubert Baran-Osiński, Zenon Olszewski i Kamil Jędrzejczyk. Dzielni rywale zdołali jednak raz ukąsić, kiedy to w 38. minucie zagranie Piotra Widachy wykorzystał Przemysław Kozyra. Dzięki temu zwycięstwu Wściekłe Psy zameldowały się na 3. pozycji. W drugim ze starć Ligi E2 spotkały się zespoły, które mogą się jeszcze włączyć w walkę o górną połówkę tabeli, czyli Jager-Masters i Groove Street. Ciężko było przed tym meczem wskazać faworyta, ale dużą mobilizację można było zaobserwować przed tym meczem w szeregach JM. Apetyty Jager-Masters potęgował fakt, że gracze Groove zagrali tylko sześcioosobowym składem. "Niebiescy" jednak mądrze gospodarowali siłami i nie forsowali tempa. Grali również dużo na jeden kontakt, chcąc znaleźć lukę w ustawieniu rywala. W drugiej połowie zespół w niebieskich strojach przyjął rywala na swojej połowie i czekał tylko na okazję do kontry. Gracze JM byli za to w swoich poczynaniach zbyt często niedokładni, dlatego musieli pożegnać się z myślą urwania jakichkolwiek punktów dobrze dysponowanym zawodnikom Groove. Pod koniec na boisku było jeszcze dużo radosnego futbolu, ale koniec końców, to GS wysoko wygrał i wyprzedził w tabeli swojego rywala. Na zamknięcie zmagań w najniższej z lig dotąd bezkonkurencyjne Wonderkids mierzyło się z waleczną Błękitną Husarią. Gracze "Zielonych" nie spodziewali się chyba aż tak trudnej przeprawy. Husaria postawiła bardzo twarde warunki - zagrała solidnie w obronie i atakowała bardzo groźnie z kontry. Zawodnicy Wonderkids napierali, ale nie mogli przedrzeć się przez szczelny mur obrony BH. To działało na zespół "Błękitnych" jak woda na młyn, którzy poczynali sobie z każdą minutą coraz śmielej. Koniec końców zespołowi lidera udało się obronić przed zaczepnymi akcjami rywala i zbudować sobie przewagę, która spuściła z Husarii powietrze. Zawodnicy Wonderkids podtrzymują tym samym swoją serię i po 7. meczach mają komplet punktów. Mimo dobrego występu, Błękitna Husaria notuje kolejną porażkę.

Naj, naj, naj...

  • Najtrudniejsze zwycięstwo: Wygrana Kalinexu w meczu z Korkociągami.
  • Największa niespodzianka: Pierwsza porażka Flamingo w FLS odnotowana w starciu z InPostem.

Ciekawostki

  • Piotr Majchrowski z Kalinexu rozegrał przeciwko Korkociągom swoje 150. spotkanie w FLS.
  • W przegranym meczu z Jala Dreips zawodnik Victorii - Jacek Fąfara zdobył swojego 50. gola w rozgrywkach FLS.
  • Ian Corkill z Relaksmisji strzelił w meczu przeciwko Walkoverowi swojego 50. i 51. gola w FLS.
  • KS Klub śrubuje swoją rekordową serię. Mecz z Whisky był dla nich 9. zwycięskim spotkaniem z rzędu, wliczając w to zwycięstwa z poprzedniego sezonu.
  • Za sprawą porażki z Relaksmisją Walkover śrubuje swój niechlubny rekord 9. porażek z rzędu, wliczając w to porażki z poprzedniego sezonu.
(0 votes)