Banda lepsza od Żubrów, nieudany rewanż Wakandy

Środowy wieczór na Nadwiślanie przyniósł kilka naprawdę ciekawych pojedynków. W meczu Ligi C1 zaciętą wymianę ciosów z Żubrami lepiej wytrzymała Banda Pycholi, która zanotowała swoje trzecie zwycięstwo wiosną. Liga C1 żyła również spotkaniem Kamebu z Wakandą, ale mimo nerwowej końcówki, lider nie dopuścił do rewanżu. W Lidze D1 naprawdę sporą dawkę emocji zafundowali nam natomiast gracze Coca Juniors i Krakoskiej. Hattrickiem zdobytym w przeciągu 3 minut popisał się Filip Łabudzki, ale nie pomogło to niestety uchronić jego zespołu przed porażką z nowym liderem. 6. tydzień okazał się też szczęśliwy dla graczy Admindu, którzy po 5 kolejnych przegranych wreszcie sięgnęli po pierwsze 3 punkty.

Co się wydarzyło?

Na najwyższym szczeblu jedynym pojedynkiem był mecz Cemarku z Aqua Soil i trzeba przyznać, że obie ekipy niespecjalnie myślały tego dnia o postawie defensywnej. Bramki zaczęły się sypać szybko i często, choć prawie wszystkie z nich padały po stronie Aqua. To właśnie zespół Piotra Chamerlińskiego szybko objął prowadzenie, które z minuty na minuty tylko rosło. Dopiero po szóstym golu "Niebieskich" odpowiedział stłamszony Cemark, ale w momencie zmiany stron dystans dzielący obie ekipy z powrotem wynosił 6 trafień. W drugiej odsłonie nadal pełną kontrolę nad przebiegiem sytuacji boiskowej miał zespół Aqua, który dołożył swojemu rywalowi prawie drugie tyle. Cemark próbował jednak ambitnie zacierać złe wrażenie i taka postawa opłaciła się, bo gracze "Granatowych" zdobyli jeszcze honorowe dwa trafienia. Zwycięzcy dzięki kolejnym trzem punktom wrócili na pozycję wicelidera. Cemarkowi natomiast nie udało się zapunktować drugi raz z rzędu i aktualnie plasują się na przedostatniej pozycji.

Jedynym spotkaniem środy w Lidze B2 był pojedynek Oświecenia z Krupińskim Pompy. Niestety dla potyczki, Krupiński nie mogli sensownie postawić się przeciwnikom, rywalizując z nimi w pięcioosobowym zestawieniu. Trzeba jednakże oddać, że na błyskawiczne trafienie Radosława Nowaka odpowiedział Mateusz Homoncik, co dało drugi i - zgodnie ze spodziewanym scenariuszem - ostatni remis w tej potyczce. OT do triumfu nr 4 w tym sezonie prowadził właśnie Nowak (6 goli), a wspomagali go strzelecko Wilk, Turczyk, Grochalski i Smoczyński. Pompy w końówce zdołały jeszcze nieco otrzeć łzy, dwukrotnie kierując futbolówkę do sieci.

W środowy wieczór mieliśmy również dwa spotkania Ligi C1. Jako pierwsi wystąpili gracze Bandy Pycholi i Żubrów. Cieniem na te zawody kładzie się nieprzyjemna kontuzja, jakiej w końcowych fragmentach doznał golkiper "Pomarańczowych", Albert Rafa. Jego koledzy zdołali jednak dowieźć triumf, mając względnie bezpieczny dystans dwóch bramek. Jedną z nich zniwelował Karol Kitliński, ale na więcej zabrakło już czasu. Wcześniej oglądaliśmy interesującą wymianę ciosów, z której lepiej do przerwy wychodzili gracze w zielonych trykotach. O ich porażce zdecydował przestój strzelecki w drugiej połowie. Dla grających w kratkę Pycholi było to 3. zwycięstwo w tym sezonie. W drugim ze spotkań tej samej ligi nie udał się rewanż Wakandy na Kamebie za porażkę z jesieni. Zgodnie z przewidywaniami potyczka przyniosła sporo nerwów i emocji, choć niekoniecznie tych piłkarskich. Te skutecznie zabijali reprezentanci Kamebu, którzy z czasem wyszli na trzybramkowe prowadzenie, które zdecydowanie ułatwiło im grę. Wtedy to wyraźniej do głosu zaczęli dochodzić przegrywający, którzy wreszcie pokonali przeciwnego bramkarza. Nie odmieniło to ostatecznie losów potyczki, jednakże trzeba docenić ambitną postawę ekipy w czarnych kostiumach, która w samej końcówce zdążyła jeszcze złapać kontakt. Dla ekipy w białych strojach było to już 6. zwycięstwo w tej kampanii i z kompletem punktów znajduje się ona na czele tabeli.

Liga C2 grała dzisiaj dwukrotnie. W pierwszym z meczów Geodziki stanęły naprzeciwko Chłopów i te zawody zdecydowanie nie układały się po myśli tych pierwszych. Długo nie oglądaliśmy jakiejkolwiek bramki, a przełemanie nadeszło ze strony Tomasza Marczaka, który na krótko przed przerwą dał najmniejsze możliwe prowadzenie Chłopom. To pociągnęło za sobą ciąg niekorzystnych dla "Dzików" zdarzeń. W 30 minucie było już 0:3, bo prowadzenie podwyższyli Mateusz Kępa z Pawłem Salwinem. Co więcej, próby ścigania CCKS-u na niewiele się zdawały, gdy żółtymi kartonikami karani byli Przemysław Durda oraz Szymon Kochański. "Granatowi" tej przewagi co prawda nie wykorzystaii, ale do końca starali się kontrolować finisz. W pełni się to nie udało, bo honorową bramkę ustrzelił Maciej Januchta, lecz nie miało to wpływu na to, do kogo powędrował komplet punktów. W drugim z meczów Ligi C2 rywalizowali Tubylcy z Nosaczami. Faworytem tego pojedynku byli podopieczni Filemonowicza, ale pierwsza połowa tego spotkania nie zwiastowała im łatwej przeprawy. W pierwszej części ekipy wymieniały się wzajemnie prowadzeniem i dopiero druga połowa zaczęła się układać pod dyktando faworyta. To właśnie gracze w niebieskich strojach jako jedyni po zmianie stron trafiali do siatki rywala. Dzięki dużej konsekwencji w dalszej części gry Tubylcy mogli cieszyć się z kolejnych trzech punktów - zdobytych po zaciętym, ale niestety też bardzo brudnym pojedynku. Dla Nosaczy była to już 5. porażka wiosną.

Tylko jeden mecz zaplanowany został na środowy wieczór w Lidze D1. Zmierzyli się w nim zawodnicy Coca Juniors i Krakoskiej Piłki. Po wstępnym okresie wzajemnego badania dostaliśmy prawdziwą emocjonalną bombę. W ciągu nieco ponad trzech minut obejrzeliśmy aż pięć trafień! Strzelanie rozpoczął Piotr Raczyński z KP, ale dłużny nie pozostawał mu Filip Łabudzki, który zaliczył jednego ze zdobytych w najkrótszym odstępie hattricków w Futbolowej Ligi Szóstek. Kilka minut później ostatniego gola przed przerwą zdobył Jan Stachura, co dawało remis 3:3 i oczekiwanie na kolejne emocje po zmianie stron. Ta świetnie potoczyła się dla Krakoskiej Piłki, która po nieco ponad pół godzinie gry oddaliła się na trzy "oczka". Zawodnicy Coca Juniors wzięli się do roboty ponownie i dzięki dwóm skutecznym próbom Marcina Pszenniaka w 44 minucie złapali kontakt. Ostatni akord należał za to do Stachury z Michałem Grzanką. Pierwszy zanotował trzecią asystę, drugi posłał piłkę do siatki po raz drugi, co ustaliło rezultat na 7:5 dla Piłki. Krakoska po środowym spotkaniu awansowała na fotel lidera, na którym znajduje się z kompletem punktów.

W Lidze E1 w środę mogliśmy się przyjrzeć dwóm toczonym równolegle pojedynkom. W pierwszym z nich Husaria Kraków bardzo szybko wyszła na czoło za sprawą Grzegorza Kapusty, po czym obie strony zabetonowały pola karne na dokładnie połowę meczu. Po tym dłużącym się czasie przypomniał o sobie asystent przy jedynej dotychczas bramce, Marcin Habzda. Gracz w czerwonym stroju zaliczył dublet, co dało duży handicap. Niebawem do protokołu strzeleckiego dopisał się Vladyslav Kurilin, a po stronie Hutniczka Witold Łuszcz. Jak się okazało po drugiej z tych stron była to jedyna zdobycz, co nie mogło pozwolić myśleć o pościgu. Kropkę nad 'i' postawił Tomasz Warchał, co potwierdziło kolejną wygraną "Husarzy". W tym samym czasie ciekawszą batalię stworzyły Powrót Żywych Trupów z FC Admind. Co prawda podobnie jak w wyżej wspomnianym meczu przez blisko 20 minut nie działo się zbyt wiele pod bramkami, lecz wówczas zawodnicy zaczęli nam to wynagradzać. Dwie skuteczne próby zaliczył Jakub Grzegorski, ale nie bez kozery był tutaj fakt, iż jego team grał wówczas w przewadze po dwuminutowym zawieszeniu dla Michała Zabierowskiego. Jego powrót na murawę spowodował powrót do rywalizacji przez Admind. Dubletem zripostował bowiem Michał Jastrzębski, więc na przerwie mieliśmy remis. Tuż po niej pierwsze prowadzenie FC dał Przemysław Gumułka. Ten sam człowiek dał także i drugie (4:3), ponieważ w międzyczasie wyrównał Mariusz Biel. Kluczowa dla losów okazała się 48 minuta, gdy przewagę swojej ekipy podwoił Piotr Kuźnia. W finałowych fragmentach "Trupy" ambitnie walczyły o odrobienie strat i połowicznie udało się to w ostatniej akcji. Strzał z rzutu wolnego okazał się bardzo niecelny, ale rzut karny postanowił sprezentować Jakub Świadek, który mimo usłyszanego kilkanaście sekund wcześniej słownego upomnienia od arbitra, w zapaśniczym stylu sprowadził do parteru jednego z oponentów. "Dziewiątkę" pewnie wykorzystał Grzegorski, po czym gwizdek wybrzmiał po raz ostatni, co oznaczało, że pierwsze zwycięstwo Admindu wiosną stało się faktem.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka: zwycięstwo Chłopów nad Geodzikami.
  • Najbardziej skuteczny: Radosław Nowak z Oświecenia, który w meczu przeciwko Pompom zdobył 6 goli.

Ciekawostki

  • Hattrickiem zdobytym w 3 minuty w meczu przeciwko Krakoskiej Piłce popisał się Filip Łabudzki.
  • Zwycięstwo Kamebu nad Wakandą było już jego 16. z rzędu, licząc mecze z jesieni.
  • Krakoska Piłka wiosną śrubuje swoją rekordową serię 6. zwycięstw z rzędu, z czego tylko raz wygrała różnicą ponad dwóch bramek.
  • Oświecenia Team po raz pierwszy od listopada 2016 roku zanotowało dwie dwucyfrówki z rzędu.
Last modified on czwartek, 25 kwiecień 2019 13:58
(0 votes)