Trwają serie Stomatologii oraz Prawdzików, grad goli w starciu Pomp i Weldbudu

W czwartkowy wieczór po komplet punktów pewnie sięgnęła Stomatologia Stupka, która wysoko pokonała Piratów. W Lidze B2 bez porażki pozostaje ekipa CA Sharks, która pokonała 5:3 Korkociagi. Prawdziwy festiwal strzelecki urządziły sobie w Lidze B2 drużyny Krupiński Pompy oraz Weldbudu, a minimalnie lepsza okazała się pierwsza z nich. Tempa w żadnym wypadku nie zamierzają zwalniać Prawdziki, które tym razem ograły Jaglacci Tinderwolves i wskoczyły na fotel lidera Ligi C2. Pierwszą wygraną w sezonie odniosła Coca Juniors, która pokonała Armagedon. Dzięki piorunującej końcówce trzy punkty w starciu z Black Label zapewnił sobie NZS UEK FC. W Lidze E1 kolejną wygraną zanotowało Flamingo FT, chociaż w meczu z Januszami po raz pierwszy straciło bramkę. W E2 zwycięstwo odniósł zespół Albero Meble, który pokonanie Błękitnej Husarii zawdzięcza przede wszystkim doskonałej dyspozycji Łukasz Wołczyka.

Co się wydarzyło?

W jedynym starciu rozegranym na najwyższym szczeblu Stomatologia Stupka nie miała większych problemów z pokonaniem Piratów, dzięki czemu powróciła na pierwsze miejsce w tabeli. Gracze Stomatologii praktycznie od pierwszego gwizdka wzięli się na poważnie do pracy. Już po niespełna dwunastu minutach prowadzili 5:0 i zanosiło się na prawdziwy pogrom. Piratom ogromne problemy sprawiała kombinacyjna gra rywali, przeważnie na jeden kontakt, która siała prawdziwe spustoszenie w ich szeregach obronnych. Fatalny początek nie załamał jednak Piratów, którzy nie zamierzali wywieszać białej flagi. Pomimo chęci i naprawdę dużej ambicji nie byli oni w stanie na dłuższą metę nawiązać równorzędnej walki z wyjątkowo dobrze dysponowaną w czwartkowy wieczór Stomatologią. Pierwsze 25 minut zakończyło się jej prowadzeniem 7:2. Po zmianie stron w dalszym ciagu to drużyna Łukasz Stupki była stroną przeważającą. W pewnym momencie prowadziła już 11:2, ale dzięki skutecznej końcówce Piratom udało się nieco poprawić końcowy rezultat.

Dobre widowisko stworzyły w Lidze B1 ekipy CA Sharks oraz Korkociagów. W pierwszej połowie tempo było bardzo szybkie, nie brakowało akcji pod jedną i drugą bramką. Mecz był przyjemny dla oka i z całą pewnością mógł się podobać. Lepiej rozpoczął się dla “Rekinów”, które już w 5. minucie wyszły na prowadzenie. Nie cieszyły się z niego jednak zbyt długo, ponieważ już po minucie Korkociagi odpowiedziały. Gracze CA przycisnęli bardziej zdecydowanie i jeszcze przed upływem kwadransa strzelili dwa kolejne gole. Korkociagi w pierwszej połowie zdołały strzelić tylko jednego i po 25 minutach przegrywały 2:3. Po zmianie stron mecz w dalszym ciągu toczony był na dużej intensywności. Również w drugich 25 minutach stroną przeważającą były “Rekiny”. Jednak w 33. minucie bramkę strzelili rywale, doprowadzając tym samym do wyniku 3:3. Na tym ich strzelanie w tym spotkaniu się jednak skończyły. Drużynie CA z kolei udało się pokonać bramkarza Korkociagów jeszcze dwukrotnie i w efekcie odnieść drugie zwycięstwo w sezonie.

W Lidze B2 naprzeciw siebie stanęły dwie ekipy, które znane są z ofensywnego i efektownego stylu gry. Rywalizacja Krupiński Pomp oraz Weldbudu w tym względzie na pewno nie rozczarowała, a łącznie padło aż 21 bramek. Od pierwszego do ostatniego gwizdka jedni i drudzy grali radosny, otwarty futbol, małą wagę przywiązując do defensywy. Praktycznie bez chwili przerwy trwała wymiana cios za cios, z której ostatecznie zwycięsko wyszła ekipa Jakuba Mokrzyckiego, która okazała się o jedną bramkę lepsza. Co prawda w końcówce zawodnicy Weldbudu ambitnie dążyli do odrobienia strat, jednak na strzelenie bramki wyrównującej zabrakło już im czasu. Pompy dzięki wygranej wskakują na podium, natomiast Weldbud kontynuuje serię porażek.

W jedynym spotkaniu Ligi C1 Banda Pycholi nie bez problemów pokonała GSBK 4:1. Przez większą część pierwszej połowy mecz był bowiem niezwykle wyrównany, z lekkim wskazaniem na Bandę. Gra momentami była ostra, stąd spora liczba fauli popełnianych przez jednych i drugich. Zawodnicy GSBK postawili w tym meczu przede wszystkim na uważną obronę oraz szybkie kontrataki. Jeden z nich przyniósł bramkę otwierającą wynik spotkania. A paść ona mogła kilka chwil wcześniej, jednak nie udało się wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem Bandy. Pychole zareagowały jednak w najlepszy możliwy sposób i jeszcze przed przerwą zdołały wyjść na prowadzenie, dwukrotnie umieszczając piłkę w siatce GSBK. Po zmianie stron tempo meczu nieco spadło. Oba zespoły miały swoje szanse na zmianę rezultaty, ale ten nie chciał się zmienić. Dopiero w końcówce, mająca w tej części gry widoczną przewagę, Banda dołożyła kolejne dwa trafienia i w sposób zdecydowany przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Będące na fali Prawdziki mierzyły się w czwartkowy wieczór z będącą wyraźnie pod formą ekipą Jaglacci Tinderwolves. Początek toczonego od pierwszego gwizdka w bardzo szybkim tempie spotkania rozpoczął się od zdecydowanych ataków Prawdzików, które szybko zdobyły dwa gole i niejako ustawiły sobie mecz. Z minuty na minutę rosła jednak przewaga zawodników Jaglacci, którzy starali się jeszcze bardziej podkręcić tempo. Atakowali, prowadzili grę, ale przyczajeni rywale wyprowadzali bardzo groźne, szybkie i skuteczne kontrataki. Pierwsza część zmagań zakończyła się wysokim prowadzeniem Prawdzików 5:1. Po zmianie stron Jaglacci szybko strzeliło drugą bramkę, ale dystans do odrobienia w dalszym ciągu był znaczny. Zespół Jaglacci nie ustawał w atakach, ale w szeregach Prawdzików nie wprowadziło to żadnej nerwowości i spokojnie kontrolowały one przebieg meczu. Co prawda w pewnym momencie Jaglacci zbliżyło się 3:5, ale końcówka należała ponownie do Prawdzików, które strzeliły dwie kolejne bramki i ostatecznie pewnie triumfowały 7:3. Dzięki wygranej zespół ten objął prowadzenie w Lidze C2. Jaglacci natomiast pozostaje bez choćby jednego zdobytego punktu.

W jedynym spotkaniu w Lidze D1 Coca Juniors mierzyła się z Armagedonem. Trzeba przyznać, że spotkanie to mogło się podobać. Toczone było w szybkim tempie, nie brakował groźnych sytuacji pod jedną i drugą bramką, strzałów i parad bramkarskich. Zwłaszcza w pierwszej części gry obie drużyny stworzyły sobie dużo okazji do zdobycia gola, jednak brakowało skuteczności. Dopiero tuż przed gwizdkiem kończącym tą część spotkania wynik otworzył Marcin Chwastowski z Coca Juniors. Po zmianie stron jeden z jego kolegów - Konrad Moskała - podwyższył prowadzenie. Ten sam zawodnik kilkam minut później ustawił wynik na 3:0 dla Coca Juniors. Zawodnikom Armagedonu nie można odmówić starań, bo zrobili sporo, aby coś w tym meczu zmienić. Mieli nawet kilka stuprocentowych okazji, których jednak nie udało im się zamienić na gola, a bez skuteczności jak wiadomo nie można liczyć na dobry wynik.

Zmagania w Lidze D2 w czwartym tygodniu rozgrywkowym kończyło starcie NZS UEK FC z Black Label. Pierwsza połowa tego meczu była bardzo wyrównana, a żadnej ze stron nie udało się przeważać w zdecydowany sposób. Dużo było walki i twardej, nieustępliwej gry. Widać było, że zespół Black Label ustawiony jest defensywnie i nastawił się przede wszystkim na kotrataki. NZS z kolei próbował grać otwarty futbol i nieustannie atakował. Jako pierwski na prowadzenie wyszli zawodnicy Black Label. Nie cieszyli się jednak z dobrego wyniku zbyt długo, ponieważ NZS wyrównał po niespełna 60 sekundach. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do ekipy BL, która w jej końcówce wyszła po raz drugi na prowadzenie. Druga odsłona to już duża przewaga “Akademików”, którzy przejęli inicjatywę i zepchnęli rywali do defensywi. Ich starania długo nie przynosiły jednak żadnych rezultatów i wydawało się, że to Black Label wyjdzie z tej rywalizacji zwycięsko. NZS zanotował jednak piorunującą końcówkę. Strzelił w niej dwa gole i w niespełna 120 sekund odmienił losy meczu i zgarnął pełną pulę. Zawodnicy BL z pewnością mogą czuć rozczarowanie, ponieważ wygraną mieli na wyciągnięcie ręki, a tymczasem kończą z niczym.

Jedyna czwartkowa rywalizacja w Lidze E1 pomiędzy Januszami Futbolu a Flamingo FT rozpoczęła się od szybkiego prowadzenia drugiej z ekip. Gracze Flamingo grali spokojnie, nie forsowali niepotrzebnie tempa i mimo skromnego prowadzenia wydawało się, że mają wszystko pod kontrolą. Po nieco ponad kwadransie dołożyli drugą bramkę, a ich sytuacja stawała się coraz bardziej komfortowa. Po zmianie stron w Januszy wstąpił jednak nowy duch. Zespół ten zaczął atakować ze zdwojoną siłą, dążąc za wszelką cenę do odwrócenia losów spotkania. Mający po swojej stronie wynik rywale cofnęli się i liczyli na możliwość przeprowadzenia kontrataków. Starania Januszy przyniosły efekt w 32. minucie, kiedy to udało się im strzelić bramkę kontaktową. Był to zarazem pierwszy gol stracony w sezonie wiosennym przez Flamingo. Końcowe fragmentu meczu należały do Januszy, którzy robili wszystko, aby strzelić wyrównującą bramkę. Gracze Flamingo nie panikowali pod naporem przeciwników i szczęśliwie dowieźli wygraną do końcowego gwizdka. Janusze co prawda przegrały, ale z boiska mogły schodzić z podniesioną głową.

Spotkanie pomiędzy Albero Meble a Błękitną Husarią dość nieoczekiwanie rozpoczęła się od błyskawicznego wyjścia na prowadzenie drugiej z wymienionych ekip. Niekorzystny obrót spraw nie wprowadził nerwowości w poczynania faworyzowanej drużyny Albero Meble. Zawodnicy w różowych koszulkach mieli przewagę, grali bez pośpiechu, cierpliwie budując kolejne ataki. Wyrównać udało im się w 13. minucie. Z takiego wyniku nie nacieszyli się jednak zbyt długo, ponieważ po chwili Husaria ukąsiła po raz drugi. Ponownie próby Albero długo nie przynosiły rezultatu, a wyrównać udało się dopiero tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę. Po zmianie stron stroną aktywniejszą była Błękitna Husaria - dużo walczyła i ofiarnie się broniła przed atakami rywali. Zdołała nawet jeszcze raz wyjść na prowadzenie, którego jednak tym razem po chwili straciła. Po stronie Albero była jednak większa piłkarska jakość i niesamowicie skuteczny Łukasz Wołczyk. Gracz ten urządził sobie w drugiej połowie prawdziwe “one man show” i aż sześć razy pokonał bramkarza Husarii. Jego wyborna postawa walnie przyczyniła się do sukcesu zespołu, dzięki czemu powrócił on na pozycję wicelidera Ligi E2.

Naj, naj, naj...

  • Największe niespodzianki: pierwsza stracona bramka przez Flamingo FT, słaba forma Jaglacci

Ciekawostki

  • Stomatologia Stupka notuje najlepszy start rozgrywek w historii. Zespołowi Łukasza Stupki nigdy wcześniej nie udało się wyjść zwycięsko z czterech pierwszych starć
  • W meczu ze Stomatologią po raz 150. na boiskach FLS zaprezentował się Przemysław Kapera, który dołączył do Piratów
  • CA Sharks notują najlepszy start od sezonu Jesień 2017. Teraz “Rekiny” mają na koncie koncie cztery mecze bez porażki, a wówczas udało im się wygrać aż sześć pierwszych spotkań
  • W meczu z Weldbudem zespół Krupiński Pompy po raz pierwszy w historii stracił w jednym meczu dwucyfrową liczbę bramek. Udało się jednak strzelić o jednego gola więcej niż rywale, dzięki czemu kiepski występ defensywy Pomp nie niesie ze sobą żadnych poważniejszych konsekwencji
  • Prawdziki zaliczają zdecydowanie najlepszy początek sezonu w swojej historii. Nigdy wcześniej drużynie tej nie udało się wygrać czterech pierwszych spotkań
  • 132 - tyle minut czyste konto w FLS udało się zachować drużynie Flamingo FT
Last modified on piątek, 12 kwiecień 2019 11:01
(0 votes)