Pierwsze zwycięstwa Bishaki i Watahy, pierwsza porażka Amberu

W środę pierwsze w sezonie wiosennym zwycięstwo odniosły drużyny Bishaki oraz Błękitnej Watahy. Obie drużyny pokonały zespoły będace jeszcze bez punktów - Wybrzeże Klatki Schodowej oraz FC Admind. Po raz pierwszy przegrał Amber, który w starciu dwóch doświadczonych ekip musiał uznać wyższość Omegi. Ponadto zwraca uwagę drugie z rzędu czyste konto Wakandy, wysoka wygrana Adgosklepu oraz pewna wygrana Nic się nie stało.

Co się wydarzyło?

W jedynym meczu Ligi A Wybrzeże Klatki Schodowej mierzyło się z Bishaką Kurdwanów. Dla obu ekip mecz ten miał ogromne znaczenie, bo zarówno jedni, jak i drudzy przystępowali do niego z zerowym dorobkiem punktowym. Od początku meczu to bardziej doświadczony zespół Bishaki był lepiej zorganizowany, w przeciwieństwie do Wybrzeża, które grało nieco chaotycznie. Potem sytuacja się zmieniła i WKS nawiązał walkę, tyle że zawodnicy w żółtych koszulkach przegrywali już w tym momencie 0:3. Do przerwy Bishaka prowadziła rożnicą dwóch goli, po wznowieniu gry w drugiej odsłonie szybko kontakt złapało Wybrzeże, ale do remisu nie było w stanie doprowadzić. Bishaka groźnie kontrowała, a jeden z ataków dał jej ponownie dwubramkowe prowadzenie. Ostatecznie zespół Marcina Noska wygrał 4:3 i przełamał serię porażek. Dla Wybrzeża to czwarta kolejna przegrana.

Jedno, ale za to całkiem dobre spotkanie rozegrano w Lidze B2, gdzie starły się dwie bardzo doświadczone ekipy Amberu oraz Omegi. Obie drużyny mocno zaczęły to spotkanie i od początku stwarzały sobie sporo sytuacji bramkowych. Pierwsza połowa do wymiana ciosów - Amber na prowadzenie wychodził trzy razy, Omega dwukrotnie doprowadzała do remisu, a na przerwę schodził z jednobramkowym deficytem. W drugiej odsłonie mecz nadał mógł się podobać i stał na dobrym poziomie, jednak gole strzelała już tylko jedna ekipa. Omega najpierw doprowadziła do remisu, a w ostatnim kwadransie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Amber oddał po przerwie sporo strzałów, ale brakowało skuteczności, a potem także powrotu do obrony. Ostatecznie po toczonym w szybkim tempie meczu Omega grająca w tym spotkaniu bez nominalnego bramkarza (między słupkami kapitan Malawski) pokonała Amber 8:4, co jest pierwszą porażką ekipy Kamila Maciuły.

W jedynym meczu Ligi C1 zwyżkującą formę potwierdziła Wakanda FC, której rywalem było FC Po 40-tce. Zawodnicy w czarnych koszulkach przystępowali do tego po zwycięstwie z Bandą Pycholi, której nie dali strzelić choćby jednego gola. Teraz sytuacja się powtórzyła, bo choć FC Po 40-tce stwarzało sobie okazje, to były one mało klarowne i często kończyły się niecelnymi strzałami. W pierwszej połowie zobaczyliśmy tylko jedną bramkę i to szybko, bo Wakanda już w 5 minucie objęła prowadzenie. Na boisku toczyła zażarta walka, a na kolejne gole czekaliśmy ponad pół godziny. I wtedy worek z bramkami rozwiązał się już na dobre, ale nadal strzelali tylko zawodnicy w czarnych koszulkach. Ostatecznie Wakanda zwyciężyła 6:0 i po raz drugi z rzędu zachowała czyste konto.

Jedyne spotkanie w Lidze D1 okazało się jednostronnym widowiskiem. Do środowego meczu Adgosklep.pl, jak i Calcio&Birra przystępowały z dorobkiem trzech punktów, ale wbrew sytuacji w tabeli nie byliśmy świadkami zaciętego boju. Co prawda w pierwszym fragmencie gry Calcio starało się jeszcze dotrzymywać rywalom kroku i zmniejszało stratę z dwóch do jednej bramki, ale kolejne bramki rywali, w tym jedno z uderzeń z dystansu podcinały drużynie skrzydła. Na przestrzeni całego meczu zdecydowanie lepszym zespołem był Adgosklep. Zespół w granatowych koszulkach kontrolowal przebieg meczu, do przerwy prowadził 6:2, a w drugiej połowie punktował rywala, który grał w tym spotkaniu bez zęba. Dzięki wysokiej wygranej 10:2 Adgosklep przesunął się do górnej części klasyfikacji.

W pierwszym spotkaniu Ligi D2 Szopeni Futbolu mierzyli się z Vittorią Kraków. Początek meczu korzystnie ułożył się dla Vittorii, która starała się mądrze i spokojnie rozgrywać piłkę. Zawodnikom w czarnych koszulkach udało się nawet objąć prowadzenie (10 minuta) i przez pewien czas je utrzymać. Wszystko się jednak posypało przez proste błędy - dwa niecelne podania w okolicach własnego pola karnego przyniosły bramki dla Szopenów i z punktu widzenia Vittorii z 1:0 zrobiło się 1:3. Od tego momentu Szopeni w zasadzie kontrolowali przebieg meczu i choć nie ustrzegli się błędów, a Vittoria walczyła do końca, to jednak zawodnicy w szarych koszulkach byli zespołem lepszym, a szybkie ataki Szopenów siały popłoch w szerach coraz więcej ryzykującej Vittorii. Ostatecznie zespół w szarych koszulkach wygrał 6:3, co jest jego trzecim zwycięstwem w sezonie. Vittoria pozostaje bez punktu. W drugim spotkaniu niepokonany jeszcze wiosną Płaszów- Serwis Bank mierzył się z Apollo 30. Zespół w czarnych koszulkach w tym sezonie raz już przegrał, ale szybko pokazał, że w środę nie zamierza po raz drugi ponieść porażki. Trzy szybkie bramki i prowadzenie 3:0 jeszcze przed upływem 10 minut jasno pokazywało, że Płaszowowi ciężko będzie utrzymać status niepokonanego. Zawodnicy w niebieskich strojach byli wyjątkowo źle zorganizowani i nie przypominali ekipy, do jakiej przyzwyczaili. To skończyło się wynikiem 6:0 dla Apollo po pierwszej połowy. Losy meczu były więc już rozstrzygnięte i choć w drugiej połowie Płaszów zagrał lepiej, to i tą część przegrał, a cały mecz w stosunku 2:9. Dzięki wygranej Apollo 30 przeskoczyło swojego środowego rywala w tabeli.

W pierwszym meczu Ligi E1 FC Admind mierzył się z Błękitną Watahą i obie drużyny walczyły o pierwsze wiosenne zwycięstwo. Początkowo wszystko wskazywało na to, że przełamią się gracze FC, którzy szybko objęli prowadzenie, a jeszcze przed przerwą wypracowali sobie dwubramkową przewagę schodząc na zmianę stron z wynikiem 2:0. Watasze ciągle czegoś brakowało, by otworzyć swoje bramkowe konto, jednak jak już przełamała niemoc, to poszła za ciosem. Na pierwszego gola zespół Marcina Sudoła czekał ponad pół godziny, ale jak się strzelił, to worek z bramkami się rozwiązał. W ostatnim kwadransie Błękitna Wataha zdobyła 5 goli, na które Admind odpowiedział dwiema bramkami. Przy stanie 5:4 dla Watahy FC trafiło co prawda do siatki, ale po uderzeniu z autu i gol nie mógł zostać uznany. Ostatecznie Admin przegrał 4:6 i z pierwszego wiosenneo triumdu cieszyła się Wataha. W drugim spotkaniu Nic się nie stało mierzyło się z Powrotem Żywych Trupów. Od początku zawodów stroną dyktującą warunki gry byli zawodnicy w żółtych koszulkach, którzy chcieli odbudować się po wysokiej porażce z Heinekenem. NSNS stwarzało sobie sporo okazji bramkowych, ale dobrze spisywał się golkiper rywali, którego interwencje sprawiały, że zawodnicy Nic się nie stało raz za razem łapali się za głowy. Opór Powrotu udało się złamać po 18 minutach, kiedy to wynik otworzył Perio po skutecznie rozegranym rzucie rożnym. Stałe fragmenty gry były zresztą groźną bronią Nic, które ogólnie rzecz biorąc było w tym spotkaniu zespołem lepszym. Zespół swoją wyższość zdecydowanie udowodnił w ostatnim kwadransie, kiedy to wykorzystał coraz więcej zostawionego przez rywali miejsca i zdobył trzy gole. Ostatecznie Nic się nie stało wygrało 4:0 i odniosło drugie w sezonie zwycięstwo.

Naj, naj, naj...

  • Największa niespodzianka: rozmiary wygranej Apollo 30 z Płaszowem
  • Najszczelniejsza obrona: Wakanda FC - drugi mecz z rzędu bez straty gola
  • Najwięcej prezentów dla rywali: mecz Szopeni Futbolu - Vittoria Kraków

Ciekawostki

  • Nic się nie stało zanotowało pierwsze czyste konto od 28 września 2015 roku (13:0 vs. FC Pelikany)
  • Adgosklep.pl zanotował dwucyfrowy wynik w 20 meczu od ostatniego takiego przypadku, czyli meczu z Nie ma Lipy 23 maja 2018 roku
  • Wakanda FC zanotowała w czterech meczach dwa czyste konta, czyli tyle ile w całym poprzednim sezonie
  • Krzysztof Malik z Apollo 30 rozegrał 100 spotkanie w FLS
(1 Vote)